Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘2026.02.13’

Jak przypomina Marcin Gałązka (Antykwariat Zakładka):

Aby spalić kalorie z jednego pączka, wystarczy przez siedem godzin czytać książkę.

Czyli zostało mi jeszcze czterdzieści godzin czytania, bo „Krótką piłkę” Cobena odłożyłem po dwóch.

Read Full Post »

Kto w Tłusty Czwartek nie zje pączków kopy, temu myszy zniszczą pole i będzie miał pustki w stodole.

Mglisto, pochmurnie, deszczowo. 6°C.
Po paczki do Mistrza Jana wybrałem się dopiero przed czternastą. Nadal były.
– Ooo… – mówię do sprzedawczyń. – Miałem nadzieję, że już nie kupię, bo wszystkie się rozeszły, a tu pełen wybór.
– A mamy, mamy.
Wziąłem dwa z lukrem. Po 4,70 zł sztuka.
Chwilę po wyjściu ze sklepu zauważyłem Pawła. Otwierał właśnie drzwi do bloku, trzymając w lewej ręce pudełko, w którym z daleka rozpoznałem pudełko z pączkami. Kupił w Dino 12 sztuk za 3,48 zł (29 groszy za pączka).
Gdybym wiedział, bym zaoszczędził – stwierdziłem.
Z samego rana kupiłem – powiedział Paweł. – Dwa możesz zjeść.
I w sumie więcej niż dwóm chyba bym nie dał rady, bo dinowe pączki były mocno treściwe, z dużą porcją różanego nadzienia i czekoladową polewą z wierzchu. Apetytu na obiad nabrałem dopiero przed dwudziestą.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Od razu po rozmowie z mamą wyszedłem do Mistrza Jana. Pączki kupiłem cztery, dwa z nadzieniem różanym (4,90 zł sztuka), dwa z pistacjowym (6,50 zł sztuk), podsłuchawszy, jak młodziutka sprzedawczyni (jakaś nowa) zachwala znajomym te ostatnie.
– Taki smaczne, że sobie wzięłam cztery – mówiła.
Mnie w ogóle nie podeszły. Pistacjowe nadzienie wygląd miało nieapetyczny, w smaku przypominało mdły budyń, czy kogel-mogel bez cukru. I jeszcze ta cena… Całkowita porażka!

Read Full Post »

Pomyślałem przy śniadaniu babki: Skoro nie robi mi żadnej różnicy, czy zjem pączka, czy nie, to po co wychodzić do Mistrza Jana i jakieś kupować?
A teraz czytam¹:

Mądrość ludowa prawi, że kto w ostatni czwartek przed rozpoczęciem Wielkiego Postu nie naje się smażonych w smalcu drożdżowych bułek z nadzieniem, ten przez cały rok będzie biedować.

No to mam przechlapane. Matka też, bo jest w trakcie tygodniówki palenia w centralnym, więc sobie darowała kilometr spaceru do sklepu.

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Spotkanie autorskie Przemysława Borkowskiego było sympatyczne, ciekawe, momentami zabawne. Pisarz opowiadał odrobinę o kabarecie i o swoich związkach z regionem, więcej o pisaniu i cyklach kryminałów, których spłodził już dwa. Żona – bo autor zjawił się z żoną – nie robiła jedynie za kwiatek i też kilka razy przejęła mikrofon, by dopowiedzieć to i owo. Co może będzie widać na filmowej relacji, bo para prowadzi na YouTUBE kanał „Żona kryminalisty” i ma w niedzielę wrzucić filmik kręcony smartfonem przez Borkowskiego.
Na zakończenie kupiłem kryminał „Rytuał łowcy” (nic innego w ofercie nie było), otwierający cykl przygód prokurator Gabrieli Seredyńskiej i po kilku minutach stania w kolejce wróciłem do domu z kolejną autorską dedykacją. Tłumów na spotkaniu nie było. Przyszło ze trzydzieści osób, może trochę więcej. Jak na miasto, które ma chyba jeszcze ponad 25 tysięcy mieszkańców, malutko. Większość obecnych tradycyjnie – panie 60+. Ludzie już całkiem nie czytają? Nie interesuje ich w ogóle taka oferta kulturalna? A może spotkanie było za słabo reklamowane? Sam, gdybym się nie interesował i nie sprawdzał co jakiś czas na FB, czy w bibliotece albo muzeum nie będzie czegoś ciekawego, spokojnie bym wydarzenie przegapił.

Dzień #3259.

_______
¹ W newsletterze Wyborczej.

2023-02-17
Jak patrzę po zdjęciach (na stronie biblioteki jest już fotorelacja z czwartkowego spotkania)… Może trochę zawyżyłem średni wiek uczestniczek spotkania. O 10, 20 lat…
Ale wśród widowni niewątpliwie dominowały panie.

Read Full Post »

Kupiłem u Mistrza Jana pięć pączków (3,30 zł/sztuka) i wszystkie sam zjadłem. Wieczorną (kolacyjną) porcję już bez większej przyjemności.
Nie wiem, za rok chyba już nie będę kultywował tradycji.

Dzień #2902.

Read Full Post »

W normalnych czasach przed południem pączki u Mistrza Jana były już rozsprzedane do ostatniej sztuki. A dziś po czternastej miałem nadal do wyboru: z lukrem, z pudrem lub w czekoladzie.
Wziąłem trzy z lukrem i trzy z pudrem.
Wieczorem się okazało, że babka w ogóle nie chce celebrować pączkowego święta, więc nie miałem wyjścia – zjadłem wszystkie sześć.

Dzień #2524.

Read Full Post »

Żeby zdążyć z pączkowymi zakupami u Mistrza Jana wstaję już przed dziewiątą. W tym roku zachowuję umiar. Babce kupuję jednego pączka, sobie dwa. A później jeszcze przy okazji wizyty w bibliotece zabieram z bookcrossingowego regału „Jesień w Pekinie” Borisa Viana, ładny egzemplarz z 1974 roku wydany w PIW-owskiej serii Współczesna proza światowa (jeden drobny mankament – bez obwoluty). Na Allegro chodzą takie w cenie 2-6 pączków (te od Mistrza Jana były po 1,80 zł sztuka).

Dzień #2167.

Read Full Post »

Older Posts »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij