Ponoć miało być jakieś ocieplenie, ale na razie mróz trzyma twardo. Ze wsi dobiegają optymistyczne wieści. Sąsiadka przed kłótnią o kota dzwoniła do weterynarza i dowiedziała się, że pewnie będzie trzeba wozić zwierzaka na zastrzyki. Czyli wmawiając mamie, że kot jest maminy, nie konfabulowała, a kierowała się jedynie zdrowym racjonalizmem i oszczędnością. Jak zwykle zresztą. A już się obawiałem, że to może jakiś objaw demencji czy innej choroby. Co do samego kota – po południu bratowa zabrała go z lecznicy i przywiozła do domu. Ku zadowoleniu mamy i radości kota, która niestety nie trwała zbyt długo, bo szybko się przekonał, że zamienił jedynie areszt weterynaryjny na domowy (ma jeszcze kilka tabletek do połkniecie w ciągu najbliższego tygodnia i powinien siedzieć w ciepłym). Ciężko to znosi i nie wiadomo, czy mama nie będzie musiała się ugiąć i pozwolić mu chociaż na noclegi w kotłowni i buszowanie po piwnicach.
Posts Tagged ‘Rusinkowa’
Dzień dwieście trzynasty (piątek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, tagged korekta (R), kot, mama, pogoda, Rusinkowa on 8 grudnia 2023| 20 Komentarzy »
Dzień dwieście trzeci (wtorek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, tagged dialog, kot, mama, Paracetamol, pogoda, porządki, Rusinkowa on 28 listopada 2023| 45 Komentarzy »
Noc jest mglista. Ranek z malowniczą szadzią, ale pochmurny. Mróz trzyma twardo.
Wieczorem robię porządek z zalegającymi od kilku dni w przedpokoju donicami po pelargoniach. Ziemię pakuję do worków, donice z grubsza obmywam i wszystko wynoszę na strych. W trakcie mam przerwę na rozmowę z mamą, która dzwoni pogadać o jakimś wycieku danych, którym straszyli w „Wydarzeniach”, a może bardziej o przeziębionym kocie, którego sąsiadka (kot jest sąsiadki, ale ojciec go przyhołubił, więc teraz najczęściej stołuje się u mamy) poleciła leczyć paracetamolem.
– Paracetamolem? – dziwię się deko.
– Wydzwaniała do mnie po południu. Grażyna [córka] pytała weterynarza i powiedziała jej, że można dać kotu pól tabletki.
– I dała mu mama?
– Tak. Pokruszyłam i zjadł z pasztetem. Ale później nic już nie chciał.
Ciekawe, co wyjdzie z tej kuracji, bo wyczytałem właśnie w necie, że paracetamol jest dla kotów trujący.
Dzień dwa tysiące osiemset trzeci (środa)
Posted in Lepszy rydz niż nic, tagged dialog, mama, ojciec, rozmowa przez telefon, Rusinkowa, starość nie radość on 17 listopada 2021| 21 Komentarzy »
W piątej minucie rozmowy wreszcie się łamię i przechodzę do najistotniejszej kwestii:
– A czemu mama dzisiaj nie przyjechała? – pytam.
– Nie chciałam zostawiać go samego – wyjaśnia mama. – Wczoraj wracam ze sklepu, a ten zbiera szyszki przy bramie żeby w piecu podhajcować. W bloku nikogo, bo Rusinkowa pojechała do apteki. Wszystko zostawione otworem. Jakby ktoś przyszedł, to mógłby mieszkanie do czysta ogołocić, byśmy zostali goli i bosi.
– Rozumiem.
– Leki pomagają, ale musi brać te tabletki przynajmniej przez dwa tygodnie żeby była jakaś stała poprawa.
Dzień tysiąc czterysta pięćdziesiąty pierwszy (wtorek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Łatka, tagged babka, mama, Rusinkowa, senny dzień, stosunki rodzinne, wizyta on 6 marca 2018| 16 Komentarzy »
Babka milcząca i śpiąca. Ja też po siedemnastej nawet nie próbuję słuchać radia, tylko ucinam sobie dłuższą drzemkę. Jedna mama (wizyta w godzinach 8-15) jest aktywna i męcząco rozgadana.
– Odzwyczaiłeś się ode mnie – stwierdza niezrażona, gdy zwracam jej uwagę. – I jesteś raczej typem milczka. W domu nie mam do kogo się odezwać. Ojciec nie chce rozmawiać, leci w pole, albo siedzi przed telewizorem. Żadnych koleżanek już nie mam. Zostaje ten plotuch z parteru, ale ona wszystko roznosi i jeszcze połowę doda, więc wolę się do niej odzywać jak najmniej.



