
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Tekst wkrótce. Albo i nie. Jak Bóg da.
+
Jak nie przyjeżdżają, to nikt nie przyjeżdża, nie odwiedza.
Jak przyjeżdżają, to też wszyscy naraz i spontanicznie, bez uzgadniania tego między sobą, a na pewno nie ze mną.
Mama zjawiła się normalnie, przed ósmą. Barbara przyszła po dziesiątej, gdy tylko odprowadziła do autobusu swoją matkę. Brat wpadł w okolicach jedenastej jak do siebie, na szybkie drugie śniadanie przed umówioną wizytą u okulisty. A przed dwunastą doczekałem się również wizyty Kunegundy, która pierwszy tydzień wakacji spędza w mieście, u Ingwara, czym bulwersuje z lekka moją mamę, średnio przekonaną co do rozsądku młodych.
W rezultacie początek dnia miałem dość rojny, ale na obiad została jedynie mama. A że o tym też nikt nas nie uprzedził, po obiedzie zostałem z kotletami i kartoflami na kolejne dwa posiłki. Co mnie w sumie zmartwiło dość średnio.
Po siedemnastej ucinam sobie dłuższą drzemkę. Na spacer wychodzę bez walkmana. Brak mi chęci na powtórkę załadowanych na dysk albumów, a słuchanie e-booków mocno mnie spowalnia.
Posts Tagged ‘Pomorie’
Dzień pięćdziesiąty pierwszy (czwartek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Z fotopuszki, Łatka, tagged Barbara, Bazyli, Bułgaria, Fryku, korekta (R), Kunegunda, mama, obiad, Paweł, pocztówka, Pomorie, rodzina, wizyta on 29 czerwca 2023| 34 Komentarze »

-
Ostatnia siódemka
Najnowsze komentarze
-

Archiwum
- Follow Pokój z widokiem on WordPress.com

