Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘policja’

Wilgotno i ponuro listopadowo. Czas dzielę między spania, a leniwe netowanie. Spania jest chyba więcej.
Babka też głównie drzemie.

Piątek

Pierwszy piątek miesiąca. Wikary przyszedł sporo przed czasem, w połowie śniadania babki, która jak raz trochę marudziła przy jedzeniu. Muszę na szybko wszystko sprzątać i rozstawiać ołtarzyk.
– Niech tam ksiądz na siebie uważa i nie złapie teraz koronawirusa – mówię przy pożegnaniu.
– Już mam to za sobą – ksiądz na to.
– Tak?
– W grudniu zeszłego roku chorowałem, przed świętami. Nic przyjemnego.
Połowa sąsiadów w klatce chorowała, wikary. Mnie ta moja zeszłoroczna „grypa” pozbawiła na miesiąc powonienia i smaku. To może i babka, jak tak była słaba rok temu, że nikt jej nie dawał szans na przeżycie, koronawirusa miała?

Sobota

Po dwudziestej wychodzę na tradycyjne sobotnio-wieczorne zakupy do Biedronki. Na parkingu przy sklepie stoją dwa radiowozy. Policjantka spaceruje po sklepie i rozgląda się, jakby kogoś szukała. Uchodźców? Na pewno nie łamiących antykowidowe obostrzenia, bo w ogóle nie zwraca uwagi na osoby bez maseczek. Kasjerka, zajęta obsługą klientów (kobieta przede mną reguluje stuzłotowy rachunek bilonem) , dopiero gdy pani władza wychodzi zauważa niebezpieczeństwo i naciąga maseczkę na brodę.
W nocy dwa kolejne odcinki „Rity”.

Niedziela

Wieczorem mobilizuję się do wymycia garów zalegających od trzech dni w zlewie. Powinienem też przeciągnąć podłogi w kuchni i przedpokoju mokrą szmatą, ale do tego zabrakło mi już zapału.

Read Full Post »

Sobota

Po szesnastej wychodzę na zakupy do Biedronki. Przy zamku nadal kręcił się spory tłumek ciekawych wyglądu obiektu po dwuletnim remoncie (a może bardziej atrakcji XV Jarmarku Średniowiecznego na św. Jakuba?). Nie odczuwam najsłabszej pokusy, by dołączyć. Nie zatrzymuję się nawet po to, by zrobić kilka zdjęć, choć wziąłem z sobą aparat. A wieczorny koncert na dziedzińcu i teatr ognia przegrywają z dwójkową „Operą pod gwiazdami” i Juanem Diego Florezem w Orfeuszu Glucka.

Niedziela

Wieczór znów spędzam przy radioodbiorniku, tym razem z Jakubem Józefem Orlińskim występującym na XXI Festiwalu Bachowskim w Świdnicy. Dżem z porzeczek dogotowuję dopiero po koncercie, późno w nocy.

Poniedziałek

Rano robię szybkie zakupy, przez chwilę rozmawiam z mamą przez telefon, a później jeszcze trochę dosypiam. Po południu nastawiam pranie i przez chwilę netuję. Babka nie jest za bardzo zainteresowana obiadem, chociaż kupiłem specjalnie pod jej gust kawałek babki ziemniaczanej. Przed siedemnastą chodzę do saloniku RUCH-u odebrać przesyłkę ze Znaku. Później wywieszam pranie i wekuję słoiki (7 półlitrowych) dżemu. Wieczór, dość nieoczekiwanie, przeklikuję z Frykiem na FB. Tzn ja klikam, a on tylko mówi do swojego telefonu, który klika za niego. Pojęcia nie miałem, że nowe aparaty są już takie sprytne. Dodatkową atrakcją wieczoru była około dwudziestej drugiej wizyta sąsiadki z pierwszego piętra, której przeszkadzało imprezujące w lokalu po Irenie MB towarzystwo („Słyszy pan, jak oni hałasują? Chciałabym poprosić żeby byli trochę ciszej, ale sama się obawiam…” „Proszę stukać śmiało, w razie czego będę obok”) i przyjazd policji tuż przed północą (akurat wychodziłem ze śmieciami i otworzyłem im drzwi), bo sama prośba odniosła skutek dość krótkotrwały.

Read Full Post »

Pranie, radio, komputer. A przy okazji wyjścia na śmietnik trochę plotkowania z sąsiadkami. Na tapecie oczywiście przedpołudniowa wizyta policji w mieszkania po Irenie MB. Że lokator ma się położyć na podłodze słychać było chyba nawet na parterze.

Read Full Post »

Kolejne wiadro śliwek do przerobu. Na obiad placki z jabłkami. W trakcie smażenia wizyta policji (sąsiadka znów skarży na męża). „Poczęstuj panią, niech zobaczy, jakie smaczne placki ci wychodzą” – komenderuje babka z przedpokoju. Późnym wieczorem, już po zmroku, spacer po mieście i odbiór przesyłki z paczkomatu.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Można by pomyśleć – zwykły, nieciekawy biurowiec. A tymczasem to oryginalny (nawet ostatnie remonty nie zatarły stylu budynku), zbudowany w latach trzydziestych XX wieku Bauhaus. Przed wojną gmach sądu i urzędu katastralnego – obecnie komenda powiatowa policji.

Z wrażenia nawet nie przyjrzałem się dobrze siedzącemu w dyżurce funkcjonariuszowi.
– Dzień dobry.
– Dzień dobry. W czym mogę pomóc?
– Czy trzeba zgłaszać na policji fakt, ze zgubiło się dowód osobisty?
– Nie. A gdzie pan mieszka?
– W Kętrzynie. Ale stały meldunek mam gdzie indziej.
– To wystarczy zgłosić fakt w urzędzie, w którym wydano panu dowód.
– Aha. To dziękuje. Do widzenia.

Wracając do domu zrobiłem ostatnie tegoroczne zakupy.
– A szampana kupiłeś? – zainteresowała się babka
– Kupiłem. Takiego za 4 złote. [dokładniej – za 3,99 :P]
– Cztery złote? To co to za szampan? – w głosie starszej pani dało się wyczuć niezadowolenie (jest przyzwyczajona raczej do lepszych trunków) – Woda gazowana jakaś! Ma toto chociaż trochę procentów?
– Zaraz sprawdzę…. 10 %
– O! Dobrze, że chociaż od piwa mocniejszy.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij