Rano¹ słońce lekko przymglone, z upływem dnia niebo się rozbłękitnia. Na termometrze 33°C. W czwartek lekką ulgę niósł momentami dość intensywny wiatr. Piątek jest spokojny, bezwietrzny, ciężki.
Po trzynastej kupuję chleb i od razu biorę się za gotowanie zupy paprykowej. Tym razem wszystkiego mam dużo i przez moment, przy dokrajaniu ostatniej papryki, obawiam się nawet trochę, że sześciolitrowy garnek może okazać się zbyt małym. Na szczęście jakoś się mieszczę, choć mięso² muszę już dogotowywać bez przykrycia. Gar jest pełen po same brzegi i się przelewa, gdy położyć pokrywkę.
Po pracy na moment zachodzą Paweł z Barbarą. Oboje świeżo po wypłacie, więc tym razem mają aferę i grubą awanturę (patologia!) o pieniądze ze szczególnym uwzględnieniem konta bankowego, z którego oboje korzystają³. Szybko się wyłączam, koncentruję na gotowaniu zupy⁴ i tylko słyszę w tle, że oboje drą mordy. Brat głośniej i więcej, bratowa z mniejszą siłą, ale z równym zaangażowaniem.
Po odcinku „Trędowatej”⁵ mam czas na chwilę spokojnego netowania. Po siedemnastej jem obiad, jeszcze na szybkiego robię notesik na notatki⁶ i wychodzę na koncert z piosenkami Stachury, zamykający drugi sezon Letniej sceny zamkowej⁷.
Marek Gałązka śpiewa długo i nie bardzo chce schodzić ze sceny. Do domu wracam dopiero po dwudziestej. Zapadł już zmierzch. Jest ciemno i całkiem przyjemnie (21°C).
________
¹ Nawet jeszcze o dziesiątej, gdy rozmawiałem z mamą.
² Najpierw przyrumienione na patelni. Tym razem wziąłem obie kurze piersi.
³ Czyje ono właściwie jest. Brat był przekonany, że jego własne (założył, gdy pracował w delegacji i upoważnił Barbarę, żeby miała łatwy dostęp do jego wypłaty). Bratowa stwierdziła, że w roku, gdy się pojawiło 500+ założyła nowe i właśnie tego nowego dała mu numer, gdy ostatnio potrzebował, by podać pracodawcy.
⁴ Rodzina się zwaliła jakoś tak w momencie, gdy zaczynałem kroić zmrożony drób (rano wyciągnąłem piersi z zamrażarki i do końca jeszcze nie odtajały) w drobną kostkę.
⁵ Przy okazji pojawienia się margrabiny Wery wybrzmiały cudne frazy typu: „Michorowskiemu zmysły wypełzły na usta. Oczy mrużyły się satyrycznie, ale nozdrza zaczęły wachlować prędkim tempem”.
⁶ Harmonijka z dwóch przeciętych kartek A4 wklejona między okładki z kartonu.
⁷ Z powodu tych robionych podczas koncertu notatek nie mogę obiecać, że będzie jakakolwiek relacja. Wypisałem się w trakcie i teraz już w ogóle nie mam żadnej chęci, by do tego wracać i ujmować jeszcze raz w jakiejś ogólnie zrozumiałej formie.
Read Full Post »