Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Misiek’

9°C. Ranek jest jeszcze dość pochmurny, ale z biegiem dnia przybywa momentów przejaśnień, a po piętnastej robi się całkiem słonecznie. Gdybym nie był tak niecierpliwy i nie poszedł na cmentarz wczoraj w deszczu, dziś mógłbym zgrabić liście w komfortowych warunkach.
U mamy goście, przez moment. Przyjechała na rodzinne groby ciotka Janka z młodszym synem Miśkiem i z synową. W jeden dzień ze Śląska (Dolnego) zajechali na czterdzieści minut, bo w planach na sobotę mieli jeszcze wypad na Podlasie, w rodzinne strony dziadka. Mama nie mogła pojąć, skąd u szwagierki ta potrzeba odwiedzenia i tamtejszego cmentarza.
– Grób brata chce zobaczyć – zauważyłem.
– Była na pogrzebie przecież.
– Ale nowego pomnika jeszcze nie widziała.

Read Full Post »

23°C i po południu nawet trochę słońca.
Rano, jeszcze przed rozmową z mamą, mam telefon od ciotki Janki z zalewanego aktualnie Dolnego Śląska. Rozmawiamy krótko. O powodzi mało, bo ciotka mieszka na górce i jej woda groziłaby jedynie w przypadku potopu. W październiku się wybiera na rodzinne groby, to się pewnie spotkamy przy okazji. Zapomniałem spytać co u Miśka, ale skoro ciotka myśli o podróży, to chyba kuzyn też ma dom na wyższym, suchym terenie.
Na obiad gotuję duży gar zupy paprykowej. W Biedronce w sobotę nie znalazłem ładnych pomidorów, więc trzeba było skorygować plany i zrezygnować z leczo.
Późne popołudnie mija mi głównie na słuchaniu radia (PR2), leniwym netowaniu i śledzeniu doniesień o wielkiej wodzie przyniesionej przez Borisa. Ze spaceru na cmentarz rezygnuję. Pelargonie balkonowe nie wymagają podlewania, więc te w donicy na pomniku dziadków też pewnie mają nadmiar wody.

Read Full Post »

21°C. Bardzo wietrznie. Musiałem zamknąć okno w kuchni, bo prawie mi wywiało firankę.
Po piętnastej dzwoni mama. Miała krótką wizytę Miśka¹ z rodziną i uprzedziła, że kuzyn miałby chęć do mnie zajechać.
– Nie ma sprawy, chce, to niech zajeżdża – stwierdziłem
Przebrałem się szybko w coś bardziej wyglądnego niż wypłowiałe szorty i wymięta koszulka, wyłączyłem komputer i zacząłem wyczekiwanie. Niepotrzebny pośpiech.
Kuzyn zatelefonował po siedemnastej ze Św. Lipki, gdzie nocował, a teraz prosto od mojej mamy pojechał na obiad, by upewnić się, że nie będzie przeszkadzał.
– A w czym byś miał? Zajeżdżaj śmiało.
– A jaką kawę pijesz? Bo chciałbym ci jakąś kupić w prezencie.
– Nie zawracaj sobie głowy prezentami. Z gołymi rękoma się zjawisz, też cię nie wygonię.
Goście przyjechali po osiemnastej: Misiek, jego żona i dwie nastoletnie córki, młodsza chodząca jeszcze do podstawówki, starsza chyba do drugiej klasy ogólniaka.
Miśka nie widziałem chyba od lata, gdy skończył podstawówkę i wyprowadził się z ciotką na Śląsk. Teraz miałem okazję zobaczyć po raz pierwszy, jak wygląda, jako dorosły mężczyzna² i poznać jego rodzinę. Żona okazała się sympatyczna i rozgadana, kwadrans wizyty³ zleciał nam błyskawicznie.

_______
¹ Siostrzeniec ojca.
² Przez telefon rozmawialiśmy parę razy. Zawsze było to dla mnie dziwne przeżycie, bo pamiętałem go jako dzieciaka, a głos, który słyszałem, w ogóle mi się nie łączył z tym wizerunkiem z pamięci.
³ Dłużej nie chcieli, bo czekał ich jeszcze przed wieczorem powrót nad morze (ok. 200 km). Spędzali wakacje w Stegnie i przy okazji na jeden dzień wpadli na Mazury.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij