Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘minimalizm’

Rano zaspałem. Obudziła mnie dopiero mama telefonem po dwunastej. Ale tak poza tym czwartek jest całkiem udany. Głowa nie boli. Babka zjadła z apetytem śniadanie i obiad. Komputer nadal działa. Więcej takich dni!

Read Full Post »


Babka odsypia ostatnie dni. Na obiad pierogi. Wieczorem robię wreszcie porządek z ostatnimi pudłami zalegającymi w kuchni, ogarniam trochę w pokoju, a nawet wynoszę na śmietnik parę kartonów z piwnicy. Gdybym opróżnił jeszcze kosz z materiałami na wylepki – bo czy ja będę tego potrzebował, skoro już nigdzie nie jeżdżę? – odzyskałbym całkiem sporo miejsca. Ale to może kiedyś indziej.

Read Full Post »

I nic innego dziś nie będzie.

Chociaż coś tam zacząłem już pisać. Wielki pean na cześć minimalizmu¹. Który miał się skończyć konkluzją, że fizyczność (typu odwiedzanie grobów bliskich) jest nieistotna, bo najważniejsza jest wdzięczna, żywa pamięć i to, co się ma w sercu. Ale zabrakło mi zapału, by dociągnąć rzecz do końca. I głowa mnie rozbolała. Od spadku ciśnienia ani chybi. Albo przez niedostatek cukru, bo lekarstwem okazało się wypicie butelki Coca-Coli. Trzech kubków (pojemność kubka 400 ml) dokładniej. W każdym razie głowa przestała mnie boleć, ale chęć do pisania nie wróciła. Zresztą tekst i tak miało być na forum, a dzisiejszą blotkę chciałem załatwić wrzutem zdjęcia kartki, która przyszła tydzień temu.

To „One Charming Night” jest w sumie takie dość plugawe, jeśli się zastanowić przez chwilę nad treścią.
__________
¹ Minimalizm? No w sumie…
Mam kuzynkę minimalistkę.
Kiedyś, jak była jeszcze materialistką, bardzo często najeżdżała nas w wakacje i bywało:
– Ooo… Jakie ładne nowe ręczniki – krzyczała w zachwycie po otworzeniu szafy. – I jaki duży babcia ma zapas…
– To weź sobie dziecko kilka – odpowiadała babka, która z wiekiem zaczęła się skłaniać ku minimalizmowi. – Mnie i stare wystarczą.
Albo.
– Ooo… Jakie ładne bursztynowe korale! Mogę przymierzyć, babuniu?
– Możesz, możesz – odpowiadała babka. – Albo nawet weź, jeśli chcesz. Ja i tak nie nosze żadnej biżuterii, więc one tylko tutaj leżą niepotrzebnie.
Przed powrotem kuzynki do domu powtarzał się przeważnie dialog typu:
– Na Śląsk mamy taki kawał drogi… Trzeba koniecznie zajechać na stację i zatankować bak do pełna, żeby nam paliwa gdzieś w trasie nie zabrakło.
– A dużo wydajecie na to paliwo? – martwiła się od razu babka. – Jak wam dam tysiąc złotych, to wystarczy?
– I może byśmy jeszcze po drodze zajechali na nad morze… – zastanawiała się głośno kuzynka. – Kilka dni urlopu jeszcze zostało, można by wykorzystać je do końca, a już jesteśmy tak blisko Bałtyku…
– To dorzucę wam jeszcze kilka złotych – mówiła od razu babka. – Żebyście mieli za co zatrzymać się nad morzem. Tysiąc złotych na kwatery to nie będzie za mało?
A później przyszedł zawale i babka całkiem straciła zainteresowanie sprawami materialnymi.
– Listonosz emeryturę przyniósł – mówiłem.
– To odbierz – odpowiadała babka. – Ja i tak na zakupy już nie wychodzę, więc sam odbieraj, przeliczaj i pilnuj, żeby się wszystko zgadzało.
– Gwiazdka się zbliża – przypominałem. – Może chce babcia coś wysłać wnuczce?
– A czy im to w ogóle potrzebne? – pytała babka. – Zbudowali dom na wsi, mają trzy samochody na trzy osoby, wszyscy pracują, w wakacje jeżdżą za granice, na święta w góry… Wystarczy sama kartka z życzeniami.
– Skoro babcia tak uważa… – przytakiwałem skwapliwie, a chytrze.
Na szczęście w tym czasie kuzynka też musiała przejść wewnętrzną przemianę. Wnioskując ze zdjęć, które podglądałem u ciotki, porzuciła zainteresowania materialne (dom jak był urządzony, tak pozostał), a skoncentrowała bardziej na rozwoju wewnętrznym i podróżach zagranicznych. Czemu sprzyjał fakt, że jej córka zadomowiła się na dobre we Francji i lubiła pokazywać rodzicom tamtejsze rejony. Kontakt z kuzynką ograniczył się do rozmów telefonicznych. Dwóch zasadniczo, przed Wielkanocą i Bożym Narodzeniem („Dostałam waszą kartkę, ale nie mamy poczty na wsi, więc dzwonię….”). A później babkę położyło złamanie i się całkiem rozsypała, więc kuzynka przestała dzwonić nawet przy okazji świąt, żeby jej dodatkowo nie męczyć koniecznością…

Dzień #2598 .

I tak właśnie wyglądają zazwyczaj moje zapiski na papierze. Bełkot i chaos.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij