Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘maseczki’

Ekspert [dr hab. n. med. Jarosław Drobnik, naczelny epidemiolog Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu] nakazałby stosowania maseczek także na ulicach. – Ja już przed wakacjami mówiłem, że zdjęcie maseczek na ulicy będzie się równało temu, że większość ludzi nie będzie miało w ogóle tej maseczki przy sobie. Albo więc wprowadzamy gęstą sieć z dystrybutorami darmowych lub za niewielkie pieniądze maseczek, albo przywrócimy nakaz stosowania maseczek także na zewnątrz. To oczywiście nie jest element walki z pandemią, bo noszenie ich na zewnątrz niewiele daje, ale jest to element przypominania mówiący, „ty masz tę maseczkę mieć” – tłumaczy.¹

Budzę się przed siódmą, z bólem głowy, który trzyma mnie do wczesnych godzin nocnych. Mama zjawia się około ósmej. Po dziesiątej listonosz przynosi przesyłkę z opasłym tomem „Opowieści kanterberyjskich” Chaucera² przełożonych bardzo zgrabnie i w całości przez Jarka Zawadzkiego. I co teraz czytać – słowiańską fantasy Nienackiego, czy nobliwy zabytek średnioangielskiej literatury? Czym się tutaj z wami dzielić?

Mama zajmuje się i śniadaniem babki, i gotowaniem obiadu, mogę więc trochę odsapnąć. Po południu zmieniam babce pościel i nastawiam pranie. Po odprowadzeniu mamy na przystanek robię jeszcze zakupy w aptece i wracam niespiesznie do domu. Nadal jest tak ciepło i słonecznie, że daje się spokojnie wyjść w miasto w sandałach. Wieczór to już tylko komputer z Chopinem w tle.
_______
¹ Czwarta fala koronawirusa gwałtownie przyspiesza. Epidemiolog wskazuje cztery powody
² Obiecałem, że się pochwalę, co właśnie czynię.

Read Full Post »

Noszenie maseczek zabezpiecza przede wszystkim osoby z kontaktu: nie mnie, jako tego, który ma maseczkę, tylko osoby, które mogę zakazić. Nie zmieniamy swojego stanowiska, będziemy to kontrolować. (…) Są regiony w Polsce, w których być może jesteśmy w stanie poluzować w pewnym sensie te obowiązki. (…) I myślę, że w ciągu może tygodnia, dwóch, zaproponujemy taki model związany z noszeniem maseczek, być może wyłączający pewne regiony, powiaty, województwa z tego obowiązku w przestrzeni otwartej. Raczej nie mówimy o tym, żeby zrezygnować z tego obowiązku w przestrzeniach zamkniętych.

wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski >>>

Wczesnym rankiem wyrywa mnie z pościeli i głębokiego snu facet z zarządu wspólnoty mieszkaniowej. Półprzytomny (nieubrany i niedobudzony) podpisuję zgodę na jakieś nowe remonty. Po czasie (w okolicach śniadania babki) dociera do mnie, że przecież nie musiałem. I wręcz nie powinienem, bo jestem całkiem zadowolony z obecnych, wiekowych drzwi do własnej piwnicy i nie widzę potrzeby ich wymiany tylko po to, by wszyscy sąsiedzi w bloku mieli identyczne. Ale już po ptakach. Będę musiał na dniach ogarnąć trochę zgromadzone na dole bogactwo, żeby się dało wejść do środka.
Pod wieczór wychodzę do Tesco (spacerem przez cmentarz) by się przekonać, że tamtejsze stoisko z prasą zostało zredukowane do dwóch (trzech?) półek, na których nie ma nic ciekawego. A w każdym razie nic ciekawego dla mnie. Wracając do domu czuję się trochę nieswojo (jak baran), bo jestem w jakiejś mniejszości noszącej maseczki zgodnie z zaleceniami. Norma to odkryty nos, maseczka na brodzie, albo wręcz brak jakiejkolwiek osłony na pysku.

Read Full Post »

Na dworze coraz cieplej. Schowałem do szafy grubszą (jesienną) kurtkę i wyciągnąłem jeansową.
Na śniadanie dojadamy wczorajsze placki z jabłkami. Przed trzynastą kupuję świeży chleb u Mistrza Jana. Po szesnastej robię większe zakupy (dwie wypchane torby + reklamówka) w Gamie, pierwsze po świętach. Obsługa już nie pilnuje limitu klientów, przy drzwiach stoi jakiś psikacz ze środkiem odkażającym, ale nie ma jednorazowych rękawiczek. Wszystkie wyszły w trakcie dnia? Zniesiono wymóg używania? Trzeba przychodzić ze swoimi? Na obiad biorę średni pojemnik (ok 500 g) dorsza po chojnicku. W przeciwieństwie do kupnej ryby po grecku ta jest całkiem jadalna, babce nawet smakuje. Przed osiemnastą wychodzę na spacer. Tym razem nigdzie nie zbaczam i maszeruję twardo ścieżką przy torach aż do słupka 183,6 (przejazd gospodarczy z pola na pole), co daje mi w sumie 5,2 km przechadzki. Wracam prawie biegiem, poganiany przez ciemne, deszczowe chmury. Niestety doczekaliśmy się z nich tylko lekkiego pokropku, który nie będzie miał żadnego wpływu na ogólną suchość (buty po każdym spacerze do odkurzenia i pastowania). Wieczorem dorabiam gumki do maseczek od cudARTeńki. Znów nic nie czytam.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij