Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Jarek’

Słonecznie. 28°C.
W trakcie Gigantów¹ dzwoni mama uprzedzić, że miała przez godzinę gości z Warszawy i kuzyn Jarek wspomniał jej, że myśli po drodze zajechać też i do mnie.
– Wyjechali pięć minut temu.
– A, to mam jeszcze czas się przebrać i ogarnąć trochę w pokoju – zauważam.
Nie bardzo się w sumie przykładam do tych porządków, bo tak na szybkiego to i tak niewiele można zrobić. Wynoszę jedynie pościel złożoną na tapczanie na balkon i kładę w łazience na grzejniku czysty ręcznik.
Rodzina dzwoni domofonem kwadrans przed piętnastą – kuzyn z żoną i nastoletnią córką, której nie miałem jeszcze okazji poznać. Jest między nami zbyt duża różnica wieku², byśmy w dzieciństwie utrzymywali jakieś bliższe stosunki i tak to już zostało. Ale z rozmową nie było problemu. Wizyta krótka, nieuciążliwa, bo przyjechali prosto po kawie u mamy, więc ode mnie już nic nie chcieli. Ot, tak posiedzieliśmy do 15:30, nie wyczerpawszy nawet wszystkich możliwych tematów do poruszenia. Jak teraz konstatuję, o pogodzie nie padło nawet jedno słowo, czyli konwersacja była niewymuszona i na luzie.
Na obiad smażę placki z jabłkami. Kopiasty talerz został jeszcze na kolację, którą zjadłem w trakcie oglądania kolejnego odcinka „Drelicha” (TVP1).
Na spacer, nieodległy sprint na cmentarz i z powrotem (razem dwa tysiące kroków, policzyłem wracając), wyszedłem dopiero po zmroku, bo po wczorajszej grze miejskiej czuję się dostatecznie wychodzony i nasłoneczniony.

__________
¹ PR2, godz. 14:00 audycja „Giganci – sylwetki i dzieła wielkich twórców”. Aktualnie trwa cykl (w planie 8 odcinków) przygotowanych przez Liliannę Stawarz i Magdalenę Łoś, przybliżających osobę Jerzego Fryderyka Haendla. ➽ Podcast
² Z jego matką, ciotką Janką od zawsze byłem na ty, bo jest niewiele starsza ode mnie.

Read Full Post »

Wyż Werner przyniósł nad Polskę słoneczną pogodę i 12°C. Niestety rosnące ciśnienie (do 1028 mb) tym razem dało mi się we znaki. Od rana noszę się z bólem głowy, niezbyt intensywnym, ale uciążliwym.
A może to nie pogoda, tylko rozmowa z ciotką Janką podniosła mi ciśnienie? Jechała właśnie na rodzinne groby i zadzwoniła z drogi, żeby uprzedzić¹, że będzie na wsi za dwie godziny. Przy okazji zaczęła jakieś kocopoły opowiadać o stawianiu nowych nagrobków.
– Jarek był teraz na cmentarzu i powiedział, że zmieni dla ojca. I babci nowy postawi.
„Taki bogaty, a tylko na trzy znicze² było go stać? Już widzę te nagrobki”.
– Skoro ma chęć, niech zmienia.
Po śniadaniu gotuję gar kompotu z jabłek przywiezionych od mamy. Dla kwaśności dorzuciłem dwie pigwy, chyba niepotrzebnie, bo kompot wyszedł kwaśny jak ocet.
Obiad jem późno, po siedemnastej. Usmażyłem frytki, zużywając resztę ziemniaków kupionych ostatnio w zieleniaku. Później prawie przez godzinę kroję przywiezioną pigwę. Mama narwała owoców hojnie, chciałem na dwa litrowe słoiki, zasypałem cukrem cztery.
Po dwudziestej słucham wstępu do „Latającego Holendra” (PR2, rozmowa Doroty Kozińskiej z Marcinem Majchrowskim) i nawet uwertury. Na więcej Wagnera zabrakło mi samozaparcia. Po kąpieli wyłączam radio, odpalam na YouTUBE przypadkowy przebój Abdela Halim Hafeza i słuchając klasycznych arabskich brzmień, zanurzam się w leniwym netowaniu.

__________________
¹ Mama miała farta, rano zajęła się praniem i gdy ciotka telefonowała do niej po ósmej, była akurat na strychu wywiesić pościel.
² Grobów rodzinnych na wiejskim cmentarzu mamy pięć.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij