Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘AI’


Mirosław Miniszewski napisał niedawno na Facebooku:

Deklaruję, że w żadnych moich materiałach i publikacjach udostępnianych publicznie nie będę korzystać z pomocy sztucznej inteligencji.

Sztuczną inteligencję odrzucam w całości jako narzędzie z założenia nieetyczne i przyczyniające się do upadku kultury. Moje odrzucenie sztucznej inteligencji nie jest pragmatyczne tylko moralne.

Korzystałem z tego narzędzia jako pomocy w różnych aktywnościach i zauważyłem, że nawet stosowane pomocniczo i doraźnie przyczynia się do pogorszenia funkcji poznawczych, powoduje zanik zmysłu krytycznego i skłania człowieka do zwykłego lenistwa intelektualnego, a w efekcie prowadzi do utraty poczucia sensu.

Uważam, że nawet najbardziej prymitywny rysunek narysowany długopisem na kartce w kratkę posiada większą wartość niż jakakolwiek piękna grafika wygenerowana przez sztuczną inteligencję.

Nawet najbardziej prymitywna melodia zagrana za pomocą rytmu wybijanego widelcem na pustej puszce posiada większą wartość niż jakakolwiek muzyka wygenerowana przez sztuczną inteligencję.

Nawet najprostsze zdanie zapisane z błędami gramatycznymi i ortograficznymi posiada większą wartość niż jakakolwiek treść wygenerowana przez sztuczną inteligencję. O wartości tej stanowi to, że napisał to człowiek. Cokolwiek zostało napisane przez sztuczną inteligencję, nie posiada żadnego znaczenia, ponieważ nie jest formą komunikacji. Komunikacja bowiem zakłada istnienie przynajmniej dwóch podmiotów – nadawcy i odbiorcy oraz motywacji nadawcy do tego, aby coś zakomunikować odbiorcy. Wola zakomunikowania czegokolwiek komukolwiek jest warunkiem koniecznym jakiegokolwiek dialogu.

Twory sztuczne inteligencji są pozbawione nie tylko znaczenia, ale także jakiegokolwiek sensu, nawet jeśli wydaje nam się, że ten sens istnieje w logice i gramatyce wygenerowanych zdań. Za jakimkolwiek sensem musi bowiem stać pragnienie podmiotu do jego wytworzenia.

Uważam, że podobną deklarację powinni publicznie składać wszyscy pisarze, dziennikarze, twórcy i inni, którzy udostępniają publiczności swoje materiały. Dla mnie osobiście będzie to kwestia zaufania i reputacji.

Wprowadzenie takich standardów umożliwiłoby nam, odbiorcom i twórcom odróżnienie twórczości od bezwartościowego szlamu. Ja osobiście chcę odbierać tylko takie treści, który przygotował dla mnie ktoś, kto ma coś do przekazania dla mnie.

W pierwszej chwili ten manifest wydał mi się zbyt radykalny i wręcz całkowicie nieżyciowy. Po zastanowieniu dostrzegam jednak sporo racji w takim odcięciu od AI. Mnie zbyt uwierają literówki i błędy, więc nie zrezygnuję z korektorskich usług wszechwiedzącego Czesia (ChatGPT). Zresztą jestem zwykłym blogerem, a nie jakimś poważnym Twórcą. Ale z grafik kreowanych przez AI raczej już nie będę korzystał. Jak tylko zużyję trzy zimowe prosiaki, które mam w zapasie¹. Nie będzie z tym trudno, bo zabawa Bingiem przestała mi sprawiać frajdę.

Redakcja 2025.12.22

________
¹ Już tylko dwa. Tego, którego wrzuciłem do tej blotki i drugiego, który się objawi w poniedziałek. Najbrzydszego właśnie skasowałem. Baltazar może odetchnąć.

Read Full Post »

albo
Przelotem przez czwartek, piątek i tajemniczą awarię

Czwartek był męczący. Internet wrócił rano, ale bez telefonu stacjonarnego, który mam w pakiecie. Usiłuję po śniadaniu rozwiązać ten problem, wydzwaniając na infolinię, gdzie po pokonaniu bezmyślnej zapory obronnej w postaci AI, konwersuję z równie użytecznymi konsultantami. Pan coś robi, zmienia jakieś parametry w ustawieniach mojego łącza. Albo pozoruje, że coś robi przez trzydzieści minut. Pani, z którą kontaktuję się pół godziny później – bo to, co zrobił pan, miało zadziałać z opóźnieniem, ale nie zadziałało – chce powtarzać wszystkie kroki, ale już jestem tym wyczerpany i twardo domagam się technika, który do mnie przyjdzie i sprawdzi, co jest nie tak z modemem, że łączy Internet, a rozmów telefonicznych nie.
– To umówię pana na wtorek – poddaje się wreszcie kobieta.
– Na wtorek? Ale jak to – na wtorek? Czemu tak późno?
– Zaraz będzie weekend, wszystkie wcześniejsze terminy są już zajęte.
– No trudno, niech będzie ten wtorek.
– Ale wie pan co – może przewód od telefonu się zepsuł? Koledzy tak mi tu podpowiadają – rzuca kobieta na pożegnanie. – Powinien pan sprawdzić.
– Przewód? – powątpiewam.
– Tak. Może któryś z sąsiadów będzie miał pożyczyć. Podłączy pan telefon innym przewodem i sprawdzi.
Sąsiedzi oczywiście kabla pożyczyć nie mają. A przynajmniej ta jedna sąsiadka, do której zachodzę, nie ma.
– Wątpię, żeby ktoś tu nadal korzystał z telefonu stacjonarnego – powątpiewa, gdy się zastanawiamy, do kogo mógłbym jeszcze zastukać.
Pozostaje więc zakup, ale w sklepach, do których zaglądam (jeden daleko, a drugi jeszcze dalej) nie da się już kupić kabla do telefonu od ręki.
– Powinien pan zamówić przez stronę – radzi mi sprzedawca w Media Expert.
No super.
Przez to łażenie i wcześniejsze wydzwanianie ledwo już mam czas na pobieżne szukanie jakiejś książki Raczka pod autograf. Byłem przekonany, że wszystkie stoją w szafie w przedpokoju razem z felietonami Kałużyńskiego. Ale musiałem kiedyś wpaść na jakiś lepszy pomysł w urządzeniu biblioteczki i się okazało, że książek Raczka tam nie mam. Kamień w wodę.
Ale miało być tylko o awarii.
Wieczorem po powrocie z biblioteki zauważyłem, że wszystkie diody w modemie świecą już normalnie, telefon znów zaczął działać.
„No i super, samo się zepsuło, samo nareperowało – pomyślałem. – Jutro przedzwonię i odwołam wizytę technika”.
Ale nie musiałem nigdzie telefonować. W piątek z samego rana technik zadzwonił sam. Akurat ten sam, który już u mnie kiedyś był i miałem wpisany jego numer w komórce, więc odebrałem (nieznajomych czasem nie odbieram, zwłaszcza rano).
– Wczoraj po południu uporaliśmy się z całą awarią – poinformował mnie facet. – Dzwonię spytać, czy u pana już wszystko działa.
Czyli gdy wydzwaniałem na infolinię, w mieście nadal pracowali nad technicznym problemem, który wynikł w nocy, ale konsultanci nie mieli o tym bladego pojęcia.

Może lepiej – na przyszłość – zamiast wymęczonej świeżej porcji nudy, zostawiać przy takich obsuwach namiary na stare blogowe teksty czekające na pierwszego czytelnika i komentatora?

Read Full Post »

W nocy leje dość intensywnie. Dzień ponury, deszczowy, z momentami przejaśnień, ale nie wolny od przelotnych opadów nawet w takich jaśniejszych momentach. 14°C. Nie ruszam się z domu, bo w taką pogodę nie ma po co. Tydzień temu widziałem przy torowisku spory kawałek nasypu porośnięty kwitnącymi jeżynami, ale to jeszcze za wcześnie, by zaczęły owocować. No i nie uśmiecha mi się zimny prysznic. Słucham radia, starych nagrań Wilhelma Furtwänglera i netuję leniwie.

I jeszcze co do przygód z używaniem AI. Okazało się właśnie, że w którymś momencie użytkowania Gupi Czesio zaczął inaczej interpretować moje polecenie sprawdzania w tekście błędów i zamiast kontrolować ortografię czy interpunkcję, szukał nieścisłości faktograficznych. Co tłumaczy, dlaczego przy piątkowym wpisie przyczepił się do informacji o śmierci Stanisława Sojki i dlaczego był ślepy nawet na zwykłe literówki.
Człowiek na moment straci czujność i dupa – zero korekty.

Read Full Post »

13°C i sporo słońca, przez co temperatura w pokoju, mimo przykręconych grzejników, podniosła się do 25°C.
Po południu mam na głowie całą rodzinę – Pawła, Barbarę i Kunegundę do kompletu. Starzy znów zabierają się na wieś ze znajomym kurierem, a ten mało kiedy wyrabia się z rozwiezieniem przesyłek przed szesnastą¹. Bratanica nie zdążyła na wcześniejszy autobus, przyniosła rodzicom klucz do drzwi wejściowych na klatkę schodową (mają jeden na trójkę) i została najdłużej podładować komórkę. W sumie młoda jest najmniej absorbująca, bo zajęta scrollowaniem telefonu nie wymaga żadnej uwagi z mojej strony. Brat siedzi przy komputerze i słucha swojej muzyki², co jest o tyle niekomfortowe, że nie mogę w tym czasie mieć włączonej Dwójki (PR2). Z Barbarą mam największy problem, bo nie potrafię siedzieć z nią w jednym pomieszczeniu i milczeć. Zaczynam więc tradycyjnie od:
– Może herbaty się napijesz?
– Tak, z chęcią – zgadza się skwapliwie bratowa.
Później oczywiście proponuję poczęstunek („Dziękuję, zjadłam już na mieście.”) i usiłuję nawiązać jakąś konwersację, choć jestem nierozmowny i nie mamy za bardzo z Barbarą wspólnych tematów. Listopad coraz bliżej, więc dziś było łatwo przejść od pogody przez liście do ceny zniczy i cmentarnych tematów. Siostra bratowej zmieniała akurat nagrobek ojcu, mogłem więc obejrzeć zdjęcia nowego. Jak teraz zauważam (konstatuję), nie pomyślałem o skomentowaniu wyglądu pomnika, a by raczej wypadało³ powiedzieć, że ładny.
Wieczorem mam tradycyjną porcję kryminałów – po odcinku „Very” (10×04) odcinek „Kości” (3×06; trzeci sezon już widziałem, ale nadal mnie bawi ten serial, więc nie szukam niczego innego), a później się zastanawiam nad grafikami, którymi mógłbym zastąpić te generowane przez AI. Niestety brak mi talentu, wyobraźni Panaodespresso i nie wiem, co sam mógłbym stworzyć.

___________________________
¹ Więc czekają u mnie, bo tak im najwygodniej.
² Gdyby ktoś był ciekawy, spisałem ostatnie odtwarzane tytuły:
The Junkers, Skinheads is My Name
Haymaker, Proud
Hardsell, Gona Die Tonight
Assalt 43, Skingirl
Skrewdriver, Back With a Bang!
The Reapers, From the Gutter
The Reapers, Skinheads Rock’N’Roll
Romper Stomper, Pulling on the Boots
RazorCut, Who Are You?
Earl Jacob, Stój Gluptasie!
Jak widać to nie było nic, co by się mogło pojawić tutaj w formie czasoumilacza.
Słuchamy z bratem diametralnie różnej muzyki.
³ To już chyba jakieś lekkie upośledzenie, bo pamiętam, że kiedyś znajomy zaczął przy spotkaniu rozmowę od tego, że w szpitalu leżał, a mnie nie przyszło do głowy spytać dlaczego.

Read Full Post »

Brak treści do przekazania.

Myślę, że taki suchy komunikat będzie lepszy zamiast wymęczonego, przekombinowanego tekstu na temat, który mi w sumie nie leży¹.

____
¹ Zacząłem tak: Pośmiertny wywiad, udzielony przez wygenerowaną sztucznie Szymborską równie sztucznej dziennikarce Off Radia Kraków, skłonił mnie do zastanowienia nad graficznymi czasoumilaczami, które czasem wrzucam na blog, korzystając z kreatora grafik AI. Tylko że właściwie to jest zupełnie nieporównywalne.

Read Full Post »

Krótko, bo zmęczony jestem¹.
Po dwunastej zadzwoniłem na infolinię dostawcy kablówki. Po pokonaniu zwyczajowego toru przeszkód² i odczekaniu kwadransa na połączenie z właściwym konsultantem, pogadałem z kompetentnym człowiekiem, który ze swojej strony niestety nie potrafił mi pomóc („Z naszej strony na pewno wszystko działa prawidłowo” stwierdził po zdalnym restarcie mojego modemu), ale wysłał informatyka, by ten sprawdził sytuację na miejscu. Informatyk zjawił się szybko, już o 13:30. Podłączył laptop do mojego modemu i…
– U nas wszystko działa prawidłowo – powiedział. – O proszę…
Tu demonstracyjnie odpalił jakąś stronę informacyjną (Wirtualną Polskę?).
– Problem musi być w komputerze – stwierdził. – Może jakiś wirus?
– Jezus Maria! – załamałem ręce z rozpaczą. – I co teraz? Ratujcie panie, bo zginę bez Internetu!³
Gość popatrzył na mnie z politowaniem, a później coś tam poklikał, pozamykał i w pięć minut (albo nawet szybciej) odzyskał mi dostęp do sieci.
Okazało się, że to Avast tak dokładnie mnie chronił przed wszelkimi zagrożeniami.
W sumie nawet nie czułem zbyt wielkiego zażenowania, chociaż z tego wrażenia chyba nie podziękowałem człowiekowi za fatygę.

________
¹ Po południu przez czterdzieści minut odgruzowuję dojście do komputera, wynosząc wszystko co zbędne z okolic biurka do kuchni. Przyniesienie wszystkiego z powrotem i ustawienie na miejscu zajęło mi pół wieczora.
² AI zwłaszcza dała mi do wiwatu.
– Proszę podać nazwę miejscowości.
– Kętrzyn.
– Nie ma takiej miejscowości. Proszę podać prawidłową nazwę.
– Kętrzyn.
– Nie ma takiej miejscowości. Proszę podać…
Udało mi się chyba za szóstym razem.
³ – Pierwszy raz coś takiego mi się zdarza. Mógłby pan rzucić okiem, w czym jest problem? – poprosiłem bezradnie.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij