
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Po trzynastej robię z Barbarą niewielkie zakupy w Biedronce. A później siedzę przez kwadrans, czy ciut dłużej na przystanku, czekając, aż minie przelotny, a skąpy deszczyk. Jeszcze przed obiadem zachodzę do Poncjuszowej przypomnieć o czwartkowej mszy za babkę (w trzydziesty dzień po pogrzebie). Rozmawiamy przez chwilę w drzwiach, głównie o pogodzie (że susza) i ogrodzie (że nic nie rośnie, bo susza). Gdyby sąsiadka zaproponowała herbatę, mógłbym zostać i nawet posiedzieć dłużej, choć miałem jeszcze w planach zakupy u Mistrza Jana. Ale żadna taka propozycja nie pada, więc się zmywam po kilku minutach.
Wybór ciast w piekarniczym jest dość średni. Biorę kawałek sernika wiedeńskiego i nowość, która chyba całkiem niedawno weszła do oferty, czekoladowy jabłecznik. Po obiedzie kończę ogarnianie pokoju (zgodnie z radami nie wyrzucam nic, tylko zapełniam papierami kolejne pudło na strychu). O dziewiętnastej wysyłam SMS-a do Leszka z przypomnieniem, że msza za Gienię już jutro. „Pamiętamy! – kuzyn odpisuje po chwili. – Dzięki”. Wieczorem, po odcinku „The Good Doctor” kapię się i jeszcze trochę netuję. Spacer sobie odpuszczam.
Dzień trzydziesty szósty (środa)
14 czerwca 2023 Autor: Hebius
Napisane w Lepszy rydz niż nic, Się ogląda, Z fotopuszki, Łatka | Otagowane babka, Barbara, Bazyli, Grażyna, Leszek, Maroko, Marrakesz, plany, pocztówka, pogoda, Poncjuszowa, porządki, SMS, The Good Doctor, widokówka, zakupy | 13 Komentarzy
Komentarzy 13
Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi
Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

-
Ostatnia siódemka
Najnowsze komentarze
-

Archiwum
- Follow Pokój z widokiem on WordPress.com


Nie pocztówki maja sugerować że jedziesz na wielbłądzie i dlatego nie masz czasu napisać co sie działo w środę? 😂
Nie, pocztówki od Grażyny nie mogą nic sugerować, bo ona nie wie o moim blogowaniu.
Co do pisania – mam czas, ale jestem rozmemłany, bez chęci, motywacji.
zepnij poślady i do pisania !
No przecież tekst na środę już jest :P
U Ciebie ogólnie kiepsko z motywacja bywa.
lubi jak się go prosi ;)
No wiesz! Takie oszczerstwa! :D
Z wyrzucaniem
zawsze warto poczekać.
Ja wynoszę do piwnicy.
Nieraz co wyniosłam, przynoszę z powrotem 🤨
U mnie jest przeważnie najpierw wynoszenie na strych, później ze strychu do piwnicy, a niekiedy – ale bardzo rzadko – z piwnicy na śmietnik. Takie stopniowe pozbywanie się rozłożone na lata :D
Może sąsiadka akurat miała nieogarnięte lub coś w tym stylu 😁 Zły moment.
Nie wiem. Ale raczej zwyczajnie nie miała chęci na moją dłuższą wizytę. I OK, nie musiała mieć. Za życia babki jeśli rozmawialiśmy, to tylko na ulicy, czy przy okazji spotkań na ogrodzie i nie ma powodu, by to zmieniać.
ja teraz oglądam nowy sezon New Amsterdam :D
Na Netflixie chyba od miesiąca nic nie oglądałem.