Przed siedemnastą wychodzę do biblioteki. Przy oddawaniu przeczytanych książek rozmawiam chwilę z panią Barbarą, która też jest pod sporym wrażeniem powieści Bączykowskiego.
– Ciężki temat, ale bardzo dobrze się czyta – potwierdzam. – Lektura na dwa dni. Za to „Filipa” czytałem chyba przez trzy tygodnie.
– Ja „Filipa” chyba nawet nie skończyłam. To najgorsza książka Tyrmanda, jaką czytałam!
– A film pani oglądała?
– Widziałam i też mi się nie podobał.
Termin zwrotu Murakamiego przedłużam i przełamując lekkie opory, proszę o dorzucenie kryminałów Bączykowskiego do listy zakupów.
Później spędzam jeszcze chwilę na przeglądaniu nowości… i półtorej godziny w czytelni piętro niżej, na spotkaniu z właścicielem wydawnictwa Paśny Buriat. Piotr Brysacz okazuje się świetnym gawędziarzem, więc słucham z niesłabnącą ciekawością, jak opowiada o swoich związkach z Podlasiem i Suwalszczyzną, o drodze do założenia wydawnictwa i publikacjach, które wydaje.
Dopiero po powrocie z zamku jem obiad (pierogi z twarogiem), przez chwilę netuję i w okolicach dwudziestej pierwszej zalegam przed telewizorem, by obejrzeć duńską, antywojenną „Wojnę” (Kriegen, 2015) w reżyserii Tobias Lindholm.
Posts Tagged ‘wojna’
Matki Boskiej Zielnej
Posted in Lepszy rydz niż nic, Łatka, tagged Matki Boskiej Zielnej, takie tam, wojna on 15 sierpnia 2024| 26 Komentarzy »
W ramach prezentu z okazji dzisiejszego święta¹ prezydent podpisał ustawę, zwalniającą żołnierzy z odpowiedzialności za użycie na granicy broni z naruszeniem zasad. To miło, że w istotnych, fundamentalnych sprawach nasze polityczne elity mówią jednym głosem. Może teraz uda się wreszcie zatrzymać ciapate hordy, które atakują nas od wschodu, forsując płot na granicy z Białorusią.
____________
¹ Święto Wojska Polskiego.
Dzień dziewięćdziesiąty czwarty (piątek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się słucha, Z fotopuszki, tagged koncert, Letnia Scena Zamkowa, plakat, pogoda, wojna, z przypisem, zamek on 11 sierpnia 2023| 45 Komentarzy »
Jak to przy piątku – po obiedzie ubrałem się na wyjściowo, przyczesałem, wziąłem etui¹ z okularami, aparat fotograficzny² i tuż przed siedemnastą podreptałem karnie do zamku. Na dziedzińcu było już gwarnie i tłumnie. Ze sto osób przynajmniej rozsiadło się w siedmiu rzędach nadal dostawianych przez obsługę krzeseł. Ciepła (21°C), słoneczna pogoda po tygodniu ochłodzenia zapewne miała lekki wpływ na tak ładną frekwencję (publiczność 50+ już raczej dba o zdrowie), ale głównym wabikiem zdecydowanie była osoba wykonawcy, znanego doskonale obecnym³ Jana Kondraka, barda z Lubelskiej Federacji Bardów, który w programie „Ataman” przez półtorej godziny grał, śpiewał i mówił, bawiąc zgromadzonych. Muzycznie nie powiem, to był jeden z lepszych koncertów sezonu. Zaczęło się melodyjnym „Wstań przyjaciółko moja”, później była kolejna wersja przeboju „Donna, donna” (na swoim lipcowym koncercie Dmitrij Maklakov prezentował własną i uprzedzał, że pewnie będziemy to mogli porównać z kondrakową), zabawna „Rakietę”, tytułowy „Atamana” i wiele innych, nagradzanych sprawiedliwie rzęsistymi brawami. Miałbym jednak lekkie zastrzeżenia co do konferansjerki i tekstów Kondraka na temat toczącej się na wschodzie wojny. Dokładniej do widzenia we wszystkich Rosjanach jedynie wroga, specyficznej nacji, która całą przyjemność w życiu czerpie z przysparzania nieszczęść innym. Pomijając ten przykry zgrzyt, wieczór był całkiem przyjemny.
_________
¹ Etui poniekąd nowe, tzn. jedno ze starszych babki (nie od jej ostatnich okularów, tylko poprzednich), bo moje było już tak odrapane, że wstyd było się z nim nosić po koncertach.
² Zbędna fatyga. Nawet nie wyciągnąłem cyfrówki z futerału.
³ Oczywiście byłem tym jedynym (a na pewno jednym z nielicznych) wyjątkiem, który poznawał artystę i jego twórczość dopiero na koncercie. Obecne panie z zapałem śpiewały refreny razem z Kondrakiem, a gdy przyszło do bisów, domagały się głośno konkretnych tytułów.
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Obserwacje dodatkowe:
Duńczyk ma chyba słaby pęcherz. Znów korzystał z toalety w trakcie koncertu (tym razem w muzeum, bo było jeszcze otwarte). I nie dotrwał do końca.
A Czarna Arogancka ubrała się elegancko. Na czarno. I była świeżo farbowana. Podejrzewam.



