Przy śniadaniu zjadłem trzy jajka w majonezie… i chyba już do końca dnia niczego nie ruszę.
Pokarało mnie, bo zgrzeszyłem i kupiłem majonez Winiar zamiast kętrzyńskiego.
Posts Tagged ‘śniadanie’
Wielkanoc
Posted in Lepszy rydz niż nic, Z fotopuszki, tagged Bazyli, EEK, majonez, pocztówka, Szczytno, Wielkanoc, śniadanie, życzenia świąteczne on 4 kwietnia 2021| 30 Komentarzy »
Dzień dwa tysiące pięćset sześćdziesiąty siódmy (piątek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Łatka, tagged apetyt, babka, blogowanie, czas, EEK, takie tam, zdjęcia, śniadanie on 26 marca 2021| 12 Komentarzy »
Babka coraz rzadziej się męczy z odkrztuszaniem (nocą prawie w ogóle), dla równowagi zaczęła grymasić przy śniadaniu. Pasztet – już nie, wędlina – nie bardzo, śledź w pomidorach – aby aby. Czeka mnie codzienne gotowanie kaszy manny?
W niezbyt dobrym momencie zabrałem się za absorbujące porządki na blogu. Z drugiej strony – jeśli nie teraz, to bym się pewnie już nigdy do tego nie zmobilizował. Byłoby jak ze zdjęciami dziadków. Te które przejrzałem i opisałem od razu są opisane i poukładane w albumach. A najstarsze, sprzed repatriacji do Polski, do których uporządkowania dopiero się zabierałem, już się porządnego opisania nie doczekają. Babka mi w tym nie pomoże, a mama mniej o nich wie, niż ja.
Dzień tysiąc pięćset trzynasty (poniedziałek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, tagged babka, płodozmian, śniadanie on 7 Maj 2018| 9 Komentarzy »
Na małym ogniu stoi garnek z owsianka, na dużym czajnik z wodą na kawę. Jeszcze chwila i mleko zaczynie wrzeć. Babka hałasuje chcąc czegoś, czy może jedynie domagając się uwagi. Wyłączam wodę i idę do pokoju. Po kilku minutach, gdy zaczynam się już dziwić, czemu czajnik tak długo nie gwiżdże, dolatuje mnie z kuchni zapach wykipiałego mleka. Lekko rozbawiony wycieram kuchenkę i wracam do szykowania śniadania.
Dzień tysiąc trzysta dwudziesty czwarty (poniedziałek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Łatka, tagged dialog, Paweł, porządek, śniadanie on 30 października 2017| 4 Komentarze »
Wchodzę rankiem do kuchni i z miejsca zaczynam ględzić.
Nie żeby było naprawdę bardzo brudno, ale widok rozbabranego topionego serka na kredensie, ufajdany nóż, wyciągnięte z chlebaka pieczywo i inne wyraźne oznaki zjedzonego śniadania, działają na mnie wyjątkowo irytująco. Nażarłeś się, to uprzątnij po sobie wszystko od razu, a nie odkładaj rzecz na nie wiadomo kiedy.
– Boże! Jaki syf narobiony!
– Jaki syf!? Jaki syf!? – oburza się Paweł.
– I nawet lodówki nie potrafisz zamknąć!
– Pedancik! Jedź do Holandii i męża sobie wychowuj!
– Po co do Holandii? Do Danii miałbym bliżej.
– To do Danii! Przecież jeszcze nie wychodzę, bym zdążył po sobie posprzątać.
– Akurat! Jesteś normalnym flejtuchem i nie ma się co za prawdę obrażać.
Bywam w tym chyba podobny do matki. Czasem nie potrafię (nie chcę) powstrzymać się od marudzenia, chociaż z góry wiem, że to nie ma najmniejszego sensu. Gadał nie gadał, brat zachowania nie zmieni.
Dzień siedemset dwudziesty siódmy (sobota)
Posted in Forum, Łatka, tagged Forum Gejowa, przyzwyczajenia, śniadanie on 12 marca 2016| 45 Komentarzy »
Z przejrzeniem poczty uporałem się szybciej, niż ze zjedzeniem pierwszej śniadaniowej kanapki.
Trochę dziwnie tak.
Przez kilka (dwanaście?) ostatnich lat przywykłem do pełnej skrzynki wiadomości. Tymczasem teraz, bez powiadomień o nowych wpisach na forum, miałem tylko kilka maili reklamowego spamu i jeden blogowy komentarz.
Plan dnia
Posted in Import z Onetu, Przejrzane, poprawione, uzupełnione, tagged babka, CD34, drożdżówki, EEK, GG, Hydepark, Kenneth Branagh, korekta (a), Kris, Krzytom, obiad, plany, R/ZT, TVP2, śniadanie on 8 lutego 2005| 16 Komentarzy »
IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
- Śniadanie. Nadal drożdżowe bułki. Było upieczonych ponad trzydzieści. Babka przejadła się w niedzielę takimi prosto z piekarnika – pięciu na raz chyba nawet ja bym nie zjadł – więc jeszcze przez kilka dni nie będę żywił się niczym innym). Sprawdzam pocztę. Do odpisania tego jeden mail.
- Nadrabiam blogowe zaległości. Niektórzy już wiedzą, że mam bardzo mało podzielną uwagę. Jeśli klikam z kimś via GG, to już raczej nic innego przy komputerze nie zrobię. Przez ostanie dwa wieczory poznawałem interesującego faceta z pewnego miasteczka nad Wisła. Kris już z wpisów na Hydeparku wydawał się kimś niebanalnym. Przy bliższym netowym kontakcie pozytywne wrażenie się pogłębia.
- Obiad (duszone kartofle i biała kiełbasa). Komputer niech sobie odpoczywa, a ja poczytam. Może. Z zajęć konkretniejszych drobna przepierka (pranie już namoczone w łazience).
- Kolacja przy komputerze. Hydepark. Blogi. Głosowanie na Krzytoma. Albo tylko GG – jeśli ktoś zagada.
- Zastanawiam się jeszcze nad komedią Kennetha Branagha (TVP2 – godz. 22.45) „Stracone zachody miłości” (uwspółcześniona adaptacja dramatu Szeksipira. To „uwspółcześniona” lekko mnie zniechęca).
- Po północy komputer – do drugiej, a może znów do trzeciej. Zobaczy się.




