Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘proboszcz’

– A ksiądz się ożeni, gdy zniosą celibat? – odbijam piłeczkę. – Ponoć to już coraz bliższe.
– Ale my już teraz możemy się żenić. Po osiemdziesiątce. Za pisemną zgodą obu rodziców – żartuje proboszcz.
Za dodatkową korzyść z kolędy (obok obrazka) można uznać to, że przy szukaniu na strychu białego obrusa odkryłem takie ilości ręczników i pościeli, wyniesione pospiesznie w maju z innymi tekstyliami, że po zabraniu wszystkiego do domu opróżniłem kolejne pudło.

Read Full Post »

Noc męcząca, ranek trochę mniej, a dzień prawie wcale, ale za to od 11:30 (do 14:30) z bratową. Brat stwierdził (w rozmowie telefonicznej), że wyniosła się z domu, by uniknąć kolędowego spotkania z księdzem. Mnie podobne numery ani w głowie i na luzie o szesnastej podejmuję samego proboszcza. Babka drzemie spokojnie, odsypiając noc, więc nawet jej nie budzę. Wieczorem ciśnienie trochę jej skacze, ale łyka tabletki, które szybko zaczynają działać i znów jest OK. Blue Monday to humbug.

Read Full Post »

Komora na męczenników jest pusta. Kolęda. Przychodzi sam proboszcz, już po szesnastej. Babka jeszcze nie zdążyła zasnąć po obiedzie i nawet wykazuje pewną aktywność w czasie duszpasterskiej wizyty, komplementując duchownego.
– Ksiądz ma bardzo miły głos – stwierdziła po modlitwie. A później już tylko przygląda się mojej rozmowie z proboszczem.

Read Full Post »

W tym roku wyjątkowo obyło się bez nerwowego wypatrywania księdza, wyglądania przez okno, wybiegania na korytarz. Poranne problemy z ciśnieniem (204/124) na tyle wymęczyły babkę, że po obiedzie dała się bez problemu zapędzić do łózka i doczekała duszpasterskiej wizyty spokojnie leżąc pod kocem. Tylko co pewien czas dopytywała się, która godzina i czy przypadkiem nie słychać, by ksiądz dotarł już do naszej klarki schodowej.
Po „Teleexpressie” do Ireny MB zastukała sąsiadka z parteru, że właśnie był u niej sam proboszcz i że poszedł dalej. Siedem mieszkań później (chociaż chyba nie we wszystkich otworzono księdzu drzwi) i my mieliśmy okazje do pogawędki z głową parafii. Po krótkiej modlitwie i pokropku padły standardowe pytania, a po nich równie standardowe odpowiedzi. Tylko przy „A kiedy babcia wnuka wreszcie ożeni?” babka dała się lekko ponieść fantazji i wyjechała z tekstem o mojej wybredności. I o bardzo fajnej dziewczynie, która jest teraz niestety w Anglii (wiedziałem, że Abramasia przypadnie babce do gustu), ale nadal o nas pamięta.
Od 17:55 wieczór mamy już tylko dla siebie.
Babka zmęczona atrakcjami dnia szybko kładzie się spać. Ja po drobnym obżarstwie i krótkiej kąpieli zalegam przy radioodbiorniku. Dokładniej – włączam Dwójka (PR2), która serwuje retransmisję „Agrippiny” Haendla. Tym razem słychać wyjątkowo silnie, że to nagranie ze sceny, zrealizowane w trakcie przedstawienia, ale „Agrippina’ to jedna z moich ulubionych oper, więc nawet nie bardzo mi to przeszkadza.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij