Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Mirosław Perz’

Rano profesor Perz i porcja Bacha. Przy śniadaniu od razu biorę się za gotowanie zupy i odpalam komputer. Po obiedzie wychodzę na spacer. Wracam zziajany (na dworze 13°C, a u mnie na grzbiecie zimowa kurtka) po godzinie, czy nawet prędzej. Wieczorem kończę „Ostatnią arystokratkę” i znów odpalam komputer.

Read Full Post »

Po blisko dwóch miesiącach nieobecności profesor Perz wrócił na antenę Dwójki z kolejną kantatą Jana Sebastiana Bacha. Mam nadzieję, ze ktoś nagrał audycję i wrzuci ją do sieci. Tradycyjnie (planowo) tuż po dziewiątej serwowałem babce śniadanie. I miałem w trakcie telefon od mamy, więc warunki do słuchania radia były dość średnie.

Read Full Post »

Było tak jakoś… dziwnie.
Po bachowskiej audycji profesora Perza zamiast szykować sobie śniadanie doczekałem bezczynnie gawędy Bożeny Fabiani i wróciłem do łózka. Nie żeby ból głowy dawał mi się jakoś wyjątkowo silnie we znaki. Ot coś tam czułem w skroniach. Ale w ogóle nie miałem apetytu i męczyło mnie patrzenie w monitor.
Wstałem dopiero przed czternastą, by razem z babką popatrzeć przez okno na przemarsz pochodu Trzech Króli (byłyby może fajne zdjęcia, gdybym wyszedł z chaty).
Później zmusiłem się jeszcze do zrobienia obiadu – kurczaki miałem wyciągnięte i rozmrożone, więc nie było jak zrezygnować z pieczenia. Ale jedzenie sobie darowałem.
Reszta dnia upłynęła mi na drzemkach przeplatanych doczytywaniem „Kamieniarza” (Anna, szwagierka Patrika, jest cholernie irytująca) Camilli Läckberg.
Po dwudziestej pościeliłem i po krótkiej próbie obejrzenia czegoś w TV (odrzucało mnie nie mniej, niż od komputera) poszedłem spać.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Dzień zacząłem od fragmentu (cz. 7-15) „Pasji wg św. Mateusza” Jana Sebastiana Bacha (PR2 – przypomnienie audycji prof. Mirosława Perza)

Suma o dziesiątej. Proboszcz (chodzę do tzw. „dużego kościoła”, czyli do bazyliki św. Jerzego) dziś nawet nie przeciągał – wyjątkowo – nabożeństwa, ale i tak spędziłem w kościele półtora godziny (stanąłem tak trochę na uboczu, pod chórem). Ludzi sporo, prawie wszyscy z palemkami w ręku.

Po śniadaniu komputer. Chwila rozmowy z Madim. Zawsze cieszę się, gdy chłopak chce ze mną rozmawiać. Patrzę na zdjęcie – słodkie dziecię, uroczy młody mężczyzna. Czytam jego posty na FORUM i teksty na Gejowie – wydaje się, że to człowiek wesoły i inteligentny. Zaglądam do bloga i… No ta dzisiejsza notatka jest dla mnie porażająca. Abstrahując nawet od samego przeżywania pielgrzymki na Jasną Górę, zastanawiam się czy zdobyłbym się na równą otwartość? Czy umieściłbym taki tekst w swoim blogu? Zresztą moja sytuacja jest ciut inna – jestem anonimowym blogerem. A Madiego czytają przecież ludzie znający go w realu, ludzie, którzy chodzą do tej samej szkoły co on, spotykają się z nim w gejowskich lokalach… Szokująca szczerość i chęć dzielenia się z innymi najbardziej osobistymi przeżyciami. Taaa… Nie ukrywam – pochlebia mi, że chłopak od czasu do czasu poświęca mi kilka chwil ze swego życia.

Reszta dnia pod znakiem TV. O 14 po raz kolejny – z niemniejszym zainteresowaniem i przyjemnością, co za pierwszym razem – obejrzałem „Mansfield Park” (Jane Austen jedną z moich ulubionych angielskich pisarek) z zachwycającym Jonny’m Lee Millerem  w roli Edmunda Bertrama. Wieczorem dwa odcinki „Gwiezdnych wrót” (HBO, sezon V), które tym razem wygrały z coniedzielnym „Ballykissangel” (zwłaszcza, że BBC Prime powtarza serial w piątek). A wczesną nocą (HBO, 23.10) czeka mnie gwóźdź programu – „Sześć stóp pod ziemią” (poznam z wyprzedzeniem kolejny odcinek trzeciego sezonu).

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij