Przed obiadem¹ wyciągam z zamrażarki trzy kromki chleba. Torebka po bułkach z nadrukiem Dino sugeruje, że i to pieczywo pochodziło z tego marketu. Czyżby Paweł kiedyś nie dojadł i wrzuciłem do zamrażarki co zostawił? Wbrew pozorom pochodzenie jest tu istotną kwestią, bo tak zachwalane przez wszystkich mrożenie pieczywa w tym wypadku w ogóle się nie sprawdziło. Chleb po odtajaniu okazał się mięciutki niczym wojskowy suchar.
Wieczorne plany zmieniają mi się z godziny na godzinę. Jeszcze po osiemnastej mówię mamie, że będę oglądał po dwudziestej film z Banderasem². Lubi go i mogłaby dołączyć, gdyby nie miała swojego serialu³ na TVP1. Wracając przed dwudziestą z Biedronki, jestem już nastawiony na wspominkowe spotkanie z Valem Kilmerem w „Kiss Kiss Bang Bang” (2005). A później sobie przypominam (uświadamiam), że dzisiaj sobota, więc w Operze pod gwiazdami będzie retransmisja lutowego Mitridatesa z krakowskiego festiwalu Opera Rara i ostatecznie Mozart zwycięża. Koncert trwa trzy godziny. Po jest Łukasz Modelski z Mediewanną i opowieścią o nowym przekładzie „Pieśni o Rolandzie”, więc nadal zostaję przy radioodbiorniku. Dzień kończę odcinkiem „Być człowiekiem” (1×11). Noc jest mroźna (-3°C).
____
¹ Zupa jarzynowa. Ugotowałem duży gar, na trzy dni przynajmniej.
² TVP Kultura, „Ból i blask” (2019) reż. Pedro Almodóvar.
³ „Krew z krwi”, trzeci sezon.



