
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Na dworze odwilż. 2°C.
Dzień mija leniwie, z radiem i w necie głównie, choć z biblioteki przyszło już przypomnienie, że pora zwracać felietony Rusinka.
Sprawdziłem w parafialnym biuletynie, że kolęda będzie w poniedziałek, odgruzowuję więc powoli pokój przed wizytą księdza. Jutro będę musiał poszukać na strychu białego obrusu, bo chyba wszystkie wyniosłem na górę i czekają w pudłach z innymi tekstyliami na przejrzenie.
Wieczorem oglądam wreszcie „Pewnego razu… w Hollywood” (2019). Wiedziałem mniej więcej o czym to, ale Tarantino i tak mnie zaskoczył krwawą jatką w końcówce.
Kunegunda wydaje się podobna do Pussycat (Margaret Qualley). Z wyglądu, rzecz jasna, tylko z wyglądu (miejmy nadzieję).
Posts Tagged ‘Margaret Qualley’
Dzień dwieście pięćdziesiąty (niedziela)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się czyta, Się ogląda, Się słucha, Z fotopuszki, tagged Abramasia, Bazyli, kolęda, Margaret Qualley, Michał Rusinek, Pewnego razu... w Hollywood, plany, pocztówka, pogoda, PR2, Ptak dodo czyli co mówi do nas politycy, Pussycat, Quentin Tarantino, Sycylia, Taormina, TV4 on 14 stycznia 2024| 49 Komentarzy »



