Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘François Ozon’

23°C. Słonecznie.
Na obiad smażę placki ziemniaczane. Wyszły średnie. Szybciej z winy ziemniaków niż przez nadmiar jajek¹, bo dałem dwa, ale małe.
Po dziewiętnastej robię szybkie zakupy w Biedronce. A wieczorem mam powtórkę „8 kobiet” (8 Femmes) Françoisa Ozona. Po seansie sprawdziłem, że film jest z 2002 roku. Pierwszy raz oglądałem go pewnie niewiele później, czyli nic dziwnego, że już nie pamiętałem, kto zabił Marcela.
___________
¹ W trakcie smażenia rozmawiam z mamą przez telefon² i zastanawiamy się, czemu tym razem moje placki szybko robią się chrupkie. Technologia samego smażenia jest ta sama, co zawsze, więc różnice muszą wynikać z ziemniaczanej masy.
² Zadzwoniłem z sugestią, że mogłaby spędzić wieczór przy francuskim kinie, z Catherine Deneuve, Fanny Ardant i innymi tamtejszymi gwiazdami. Zupełnie zapomniałem, że panie w tym filmie śpiewają. Nawet mnie te muzyczne wstawki wydały się całkowicie zbędne. Może nie posłuchała i włączyła coś innego. Dowiem się w środę rano.

Read Full Post »

Poranek jest mglisty, popołudnie słoneczne, z 8°C.
Zakupy w Biedronce robię przed śniadaniem¹. O 17:30 mam blisko dwugodzinne spotkanie wspólnoty mieszkaniowej², z wyborami nowego zarządu i zatwierdzeniem zeszłorocznych wydatków. Po dwudziestej oglądam „Petera von Kant”³ (2022) Françoisa Ozona.

__________
¹ Inaczej się nie dało, bo twaróg do kanapek skończył się już w środę, a nie chciałem znów gotować jajek.
² Siedzę w kącie, nie zabieram głosu. W sumie mogłem nie przychodzić, bo i tak dla podjęcia ostatecznych decyzji ktoś będzie chodził po mieszkaniach i zbierał indywidualnie podpisy pod propozycjami uchwał. Obecnych było dziesięć osób na czterdzieści sześć uprawnionych. Z toczonych rozmów wywnioskowałem, że pogrzeb poprzedniego przewodniczącego wspólnoty był nie tylko dla mnie niespodzianką, o której się dowiedziałem dwa tygodnie po fakcie. Czyżby wchodziło w modę, że się nie informuje sąsiadów o zgonach w rodzinie, tylko chowa zmarłych po cichu, bez rozgłosu?
³ Reinterpretacja „Gorzkich łez Petry von Kant” Rainera Wernera Fassbindera. Nie dość, że kino ambitne (jak na mnie za ambitne), to jeszcze pod koniec filmu dwa razy coś zakłóciło odbiór i miałem obraz bez dźwięku. A tam dla zrozumienia treści najważniejsze były słowa, bo to praktycznie bardziej teatr, niż film. Czyli w sumie obejrzałem, ale nic nie zrozumiałem. Albo prawie nic.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Skończyłem ściągacz, a teraz się zastanawiam, czy 52 oczka to przypadkiem nie za mało, jak na skarpetkę na taką stopę, jak moja. Cóż, zrobię piętę i będzie wiadomo. Najwyżej zacznę wszystko od nowa, po raz czwarty.
Dzień¹ zamykam filmem Françoisa Ozona „Lato ’85” (Été 85, 2020). Za drugim podejściem obejrzałem całość, przekonując się przy okazji, że przy pierwszym spotkaniu z tytułem niepotrzebnie mnie wystraszył sygnalizowany już od początkowych minut dramat. Dobre² kino (zwłaszcza europejskie) o pierwszych młodzieńczych miłościach nadal budzi moje zainteresowanie i sprawia sporo frajdy. Nawet, gdy na ekranie widać straszną modę lat 80.

_______________
Zdjęcie robione po nocy, słabą komórką, więc kolory ma lekko przekłamane. Stalowy w naturze jest bardziej siwy, a czerwony mocniej buraczkowy. W tle narzuta na fotel – imieninowy prezent dla babki od pani Zosi. Przeleżała (ta narzuta) w szafie pewnie z piętnaście lat, zanim jej zacząłem używać na co dzień.

¹ Mroźny, temperatura ze zmrokiem spadła do -11°C.
² Nie wiem, czy ten przymiotnik nie jest tu zbędny. Tak jak cały kawałek o filmie zresztą.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij