Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Fakty’

Drugi dzień odwyku od ułudy życia wśród ludzi. Dosypiam do czternastej, przeczekując w łóżku ból głowy. Po śniadaniu doczytuję NOS4A2 Joe’go Hilla. Nie było to w sumie takie najgorsze, może sobie coś jeszcze tego autora kiedyś wypożyczę. Po osiemnastej wychodzę do paczkomatu przy Gamie (d. Nemezja) po przesyłkę, okazuje się, z czwartkowymi zakupami na Allegro. Zawartość znajduję lekko rozczarowującą¹ – tom poezji Kulmowej zdecydowanie dla mocno nieletniego czytelnika, a dzieło o operze zbyt mocno naukowe. A przecież już w chwili składania zamówienia, po infantylnej okładce (Kulmowa) i akademickim wydawnictwie Universitas („Fenomen opery”) powinienem wiedzieć, czego się można spodziewać od obu publikacji. Dla równowagi w ogóle nie przejął mnie brak telefonu od informatyka. Chyba nawet przez chwilę nie wierzyłem w obietnicę gościa przyjmującego komputer, że już w sobotę ktoś blaszaka wybebeszy i dojdzie, w czym problem. Zresztą najpewniej tam nie ma co ratować, więc w ogóle nie wyczekuję telefonu z potwierdzeniem, że powinienem kupić nowy komputer.
Na obiad babce podgrzewam pierogi z twarogiem. Sam jem parówki, którym w niedzielę kończy się termin przydatności do spożycia. Że to już o dziewiętnastej jemy słuchając telewizora. Najpierw mam pół godziny straszenia w „Faktach” (TVN), później solidną, również półgodzinną porcję uspokajania i napełniania otuchą w „Wiadomościach” (TVP1). Chyba powinienem pogadać z mamą i przekonać ją, by przestawiła się w oglądaniu na telewizję rządową (publiczną). Może i serwują tam głównie kłamliwą propagandę, ale jakież to wszystko kojące dla nerwów!
Po dwudziestej pierwszej wychodzę do Biedronki na większe zakupy. Somersby też jeszcze kupuję, choć już jesień i nie mam żadnego serialu (z racji odcięcia od Netflixa) przy którym mógłbym wypić butelkę, dwie, zagryzając paczką chipsów.

Dzień #3121.

________
¹ Pierwsze wrażenie z mocno pobieżnej lektury (a nawet bardziej ze zwykłego kartkowania obu pozycji, niż z podczytywania).

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

No i zaczęło się. Do południa budowa numer jeden. O 13:30 szybki wypad do domu i po krótkiej obiadowej przerwie budowa numer dwa.

    „Pewnie do zmroku będziemy harować!– myślałem ponuro. – Mogę zapomnieć o telewizji, o wszystkim. Może jeszcze „LOST” obejrzę, ale na „Jericho” nie ma żadnych szans.”

Szczęściem pogoda przyszła mi z odsieczą. O dziewiętnastej zaczęło lekko padać i majster ogłosił fajrant. Szybko zwinąłem manatki i po trzydziestu minutach byłem już w domu.

Babka chyba nawet lekko ucieszyła się z mojego powrotu.

    – Czas mi tak strasznie się dłużył, gdy nie było cię w domu. Ledwo dotrwałam do dziewiętnastej*. Podgrzać naleśniki? Są jeszcze dwa.

    – Nie, dziękuję. Na kolację zrobię sobie jakieś kanapki.

Do picia miałem już kawę, która czekała na mnie od obiadu. Majster był szybszy w swoim posiłkowaniu (pewnie zjadł coś na sucho, jakieś kanapki) i przyjechał po mnie zanim zdążyłem ją dopić.

    – Czytałem twoją książkę. – babce zebrało się na pogawędkę – Ale nie kryminał**, tylko tę drugą.

    – Kingi Dunin?

    – Tak.

    – I po kolei babcia czytała? Czy sobie w środku otworzyła na jakiś tekst?

    – Po kolei. Jest założone pocztówką do której strony doszłam. Ale słowa są w tej książce! Dupa na przykład. Może teraz tak się pisze, taka moda, takie czasy. Kiedyś tak nie było.

________________

Przyzwyczaiłem babkę do oglądania „Faktów”. O pół do dwudziestej przełącza z TVN na „Wiadomości”. A później – jeśli nie ma nic do czytania i nie wypatrzy niczego ciekawego w TV – często kładzie się już spać.

** Rano babka odebrała przesyłkę z Merlina z moimi komiksami, najnowszym midsomerkiem i zbiorem felietonów Kingi Dunin. Przy obiedzie (a właściwie pomiędzy pomidorową, a niedoszłą kawą) zdążyłem namawiałem starszą panią do kolejnej lektury.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij