Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Kinga Dunin’

sobota 9 czerwca 2018 r.

Po szesnastej upał coraz bardziej daje się we znaki. Pojawia się lekkie zmęczenie. I zaczynam czuć, że robią mi się odciski na stopach od nowych, nierozchodzonych sandałów.
W Alejach Solidarności już nie fotografuje Parady. Ostro sunę do przodu wypatrując forumowiczów, których nigdzie nie widać i chóru Voces Gaudii, z którym miał iść Paczyno.
Tuż przed Placem Bankowym wyprzedzam czoło kolumny i gonię dalej, mijając ludzi ze służb porządkowych i policyjne pojazdy zabezpieczające Paradę. Wyforsowałem się całkiem ładny kawałek do przodu zanim znajduję na Marszałkowskiej przyjazny murek w cieniu, miejsce, w którym mogę spokojnie przysiąść, dopić kolejną butelkę wody, odsapnąć i poczekać, aż Parada dotrze w te okolice.

Godz. 16:36:37. Marszałkowska. Za sobą mam Pedagogium – Wyższą Szkołę Nauk Społecznych w Warszawie i przyjemny skwerek z jakimiś rzeźbami.

Po kilku minutach dochodzę do wniosku, że wybrana miejscówka jest wygodna, ale niezbyt dogodna do fotografowania i przenoszę się dalej. Moją decyzję przyspiesza krótka rozmowa (w trakcie konstatuję „Boże, pieprzę jak potłuczony! To chyba z tego gorąca!”) z okrytą tęczowym banerem kobietą, która przysiadła na tym samym murku.

Godz. 16:42:24. Po drugiej stronie Marszałkowskiej zieleń Ogrodu Saskiego.

Godz. 16:43:20. I jakaś ekipa z kamerą czekająca, tak jak ja, na tęczową kolumnę Parady.

Godz. 16:45:24. A Parada nie nadchodzi i nie nadchodzi.

Godz. 16:50:34. A jak już nadeszła to się okazuje, że na nowej miejscówce mam równie niekorzystne pole do robienia zdjęć, jak i na wcześniejszym skwerku.

Godz. 16:50:42. Platforma organizatorów (Fundacja Wolontariat Równości) i Łukasz Pałucki w stroju tęczowego husarza.

Godz. 16:50:46. Tęczowy szlachciura towarzyszący Pałuckiemu (jego partner?) też pewnie spływa potem.

Godz. 16:52:20. A tęczowy tłum idzie…

Godz. 16:52:29. … idzie…

Godz. 16:54:10. … i idzie.

Godz. 16:54:48. The Royal Bank of Scotland?

Godz. 16:58:54. Google.

Godz. 16:59:28. Trójkolorową flagę panseksualistów widzę chyba pierwszy raz.

Godz. 17:02:13. Walpurg też miał mieć podobno tęczowy parasol, ale to nie on.

Godz. 17:10:42. Krzysztof Tomasik tradycyjnie w towarzystwie Kingi Dunin.

Usiłuje pstryknąć porządne zdjęcie, takie, żeby się nadawało do biogramu Tomasika w Wikipedii, ale nie ma szans, Zbyt gęsty tłum, za duży ruch. Krzysiek zauważa moje niezdarne usiłowania i podchodzi się przywitać. W tym roku nie mam niczego do podpisania (biografia Grażyny Hase jest zbyt gruba, bym miał ją targać do stolicy, a nowe wydanie Gejerelu ukazało się dopiero kilka dni temu), więc nie zatrzymuję go zbyt długo.

Chwilę później chowam aparat do futerału i ruszam razem z tłumem, a w okolicach skrzyżowania Marszałkowskiej ze Świętokrzyską spotykam kilku chłopaków z forum. Po kilku minutach narzekania na Walpurga, z którym nikomu nadal nie udało się spotkać, postanawiam nie dreptać na Plac Defilad, gdzie Parada ma być oficjalnie rozwiązana, tylko dołączyć do Doriana i Czartogromskiego, odpoczywających już w Parku Świętokrzyskim przy nieczynnej fontannie. Reszta towarzystwa ma nas tam szukać, jak już się zbierze do kupy.

Godz. 18:02:32. Pół godziny później mam wreszcie okazję poznać na żywo (po czternastu latach internetowej znajomości) Walpurga i towarzyszącego mu Ikara.

Godz. 18:03:34. Czartogromski z waflem i Ikar ze szturmówką Badeona.

Godz. 18:03:40. A tutaj już chyba Vanilla (obecny gdzieś tam za kadrem, na lewo od Badeona) wypatrzył przechodzącego przez plac Jacka Dehnela.

I było vanillowe do nas:
– O! O! Patrzcie! Dehnel idzie z chłopakiem!
A później w stronę przechodzącej pary z entuzjastycznym machaniem łapką:
– Dzień dobry, panie Jacku!
Na co pan Jacek odkłonił się grzecznie i zaczął pozować swojemu chłopakowi do zdjęcia,

Godz. 18:04:51. Wszyscy przyglądają się pilnie jak Piotr Tarczyński fotografuje Jacka Dehnela z tęczową szturmówką na tle PKiN-u.

Godz. 18:13:32. Badeon chłodzi się warszawską kranówką rozdawaną w foliowych woreczkach. A pod pałacem trwa poparadowa impreza. Usiąść by się pewnie jeszcze gdzieś dało, ale głośna muzyka uniemożliwia jakąkolwiek konwersację.

Godz. 18:16:03. Vanilla, niczym łania (przewodniczka stada), prowadzący towarzystwo do jakiegoś przyjaznego, a nieodległego lokalu na piwo i ploty.

Godz. 18:16:08. Z pod Pałacu szliśmy w dziesiątkę, ale szeroką ławą. Zresztą nie mam już zapału do dalszego fotografowania.

Pierwszy wybrany przez Vanillę adres nikomu nie przypada do gustu (piętro zatłoczone i dla palących, piwnica ciasna i deko obskurna) wylądowaliśmy więc ostatecznie (tak jak w zeszłym roku) na Nowogrodzkiej, w „Kuflach i kapslach”. Już w dziewiątkę, bo Artur (uzytkownik_konta) ma umówione spotkanie z hydraulikiem oraz właścicielem mieszkania i musi się pożegnać.
O dwudziestej Pająk i Badeon biegną na Centralny, skąd odchodzi ich pociąg. Siedzimy jeszcze w siódemkę przez godzinę nad piwem w „Kuflach i kapslach”, ale bez krakowskiej dwójki jednemu Vanilli coraz trudniej dźwigać ciężar rozmowę. W końcu pada pomysł, by przejść się na Plac Zbawiciela zobaczyć hologramową tęczę. Towarzystwo, lekko już ospałe (oprócz Vanilli, który wręcz tryska energią) przyjmuje propozycję z entuzjazmem. Tylko Sojuz stwierdza, że jest już zbyt zmęczony („Ciężko znoszę upały”) i że pójdzie jednak do domu. Żegnamy go na Marszałkowskiej (upewniam się po raz ostatni, że na pewno mogę wpaść w niedzielę na śniadanie), a sami (w szóstkę) ruszamy dalej. Niestety na Placu Zbawiciela czeka nas srogi zawód. Okazuje się, że tęcza była wyświetlana na kurtynie wodnej tylko w piątek przed Paradą. Zachwalana przez Vanillę lodziarnia o 22 też już jest zamknięta. Ostatecznie lądujemy na kolejną godzinę w Coffee Karma, gdzie każdy zamawia, na co miał ochotę i gdzie kontynuujemy rozmowy o Paradzie, forum, forumowiczach, planach na niedzielę, dziełach sztuki (do kupienia) wiszących na ścianach kawiarni i innych takich.
Około dwudziestej trzeciej żegnamy Vanillę, po czym następuje wielkie odprowadzanie, które daje mi w kość chyba bardziej, niż cała Parada.
Najpierw (z Dorianem i Czartogromskim) odprowadzamy Walpurga i Ikara do ich samochodu zaparkowanego gdzieś na końcu Wspólnej. Później – prawie biegiem, bo czasu mało – odstawiam z Czartogromskim Doriana na dworzec Centralny do jego podmiejskiej kolejki. Na koniec Czartogromski (niemniej rześki, niż przy spotkaniu przed Paradą!) odprowadza mnie do hostelu, gdzie biorę szybki prysznic i około 24:30 ląduję wreszcie w łóżku.

KONIEC

Reklamy

Read Full Post »

Zakopane - JaszczurówkaUtylizację choinki przesunąłem na czwartek. Niech przestoi jeszcze przez Trzech Króli. Sypie się już straszliwie, ale wystarczy nie dotykać, a igły zostaną na drzewku. Dla świątecznego nastroju wytrzymam trzy dodatkowe dni bez dostępu do szafy i odkurzacza.
Do południa nie ruszam się z domu, czekając na listonosza. Komisyjny kalendarz powinien był przyjść przed Sylwestrem, ale poczta się nie spisała. Doręczyciel dziś dotarł dopiero po trzynastej. W przesyłce, jako dodatek ekstra, znalazłem dwie powieści Dunin (przygarnięte litościwie z facebookowej listy mpp „książek do oddania w dobre ręce”). A zupełnym bonusem była pierwsza tegoroczna widokówka. Z Zakopanego od Lidki.
Kalendarz Kd/sTP na 2016 rokZ braku pomysłu na obiad kupuje gotową mrożonkę – kartacze z mięsem.
Wieczór spędzam na OutFilmie (wykupiłem miesięczny dostęp i zamierzam to maksymalnie wykorzystać) oglądając „Dumnych i wściekłych”. Dawno nie trafił mi się film tak zabawny, wzruszający i pełen optymizmu.

Read Full Post »

Warszawa 2013.06.15

SAM_2077

Godz. 16:43. Plac Trzech Krzyży.

SAM_2079

Pod kościołem św. Aleksandra nieliczna pikieta przeciwników Parady.

SAM_2080

Chyba było za mną coś zabawnego. Bo nie wierzę, że ktoś się uśmiecha widząc, że chcę mu pstryknąć fotkę.

SAM_2081

Po środku transparent z nieśmiertelnym Każdy Polak kulturalny dba o przyrost naturalny”.

SAM_2082

Po lewej tradycyjnie – „Nie czerwona, nie tęczowa – tylko Polska narodowa”. Po prawej najdziwniejszy transparent sił narodowych – trzymana przez chłopaków (!) biała płachta z napisem „Chcemy męszczyzn a nie cioty”.

SAM_2085

SAM_2095

SAM_2098

Krzysztof Tomasik i Kinga Dunin. Myślałem, że mnie rozdepczą.

SAM_2101

SAM_2114

SAM_2116

Godz. 16:59. Ul. Bracka. Ryszard Kalisz już nie na platformie.

SAM_2117

W okolicach kościoła św. Aleksandra do naszej trójki (ja, Sojuz, Pająk) dołączył jeszcze jeden znajomy z forum – Dorian_Gray. Po krótkim przywitaniu zaproponował zmianę miejsca w kolumnie na jakieś ciekawsze, co nie spotkało oporu. Przenieśliśmy się ostatecznie za pomarańczową platformę Ruchu Palikota.

SAM_2118

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej i wiązanki pod tablicą Izabeli Jarugi-Nowackiej.

SAM_2119

Robert Biedroń chwilę wcześniej składał kwiaty pod tablicą.

SAM_2121
Delegacja z Rosji?

Ostatnia porcja zdjęć z Parady jutro.

Read Full Post »

Matka, ojciec, córka, syn, synowa, zięć to też ludzie. Jacyś ludzie, konkretni. Mamy okazję poznać ich lepiej niż innych, mamy też wobec nich pewne zobowiązania, nie wypieram się. Ale koniec końców albo ich lubimy, mamy z nimi dobry kontakt, albo nie. Ani z biologicznego faktu porodu, ani z płci potomka samo przez się nic nie wynika. Nie wierzę też w żadną metafizykę więzi rodzinnych. Rzecz jasna z przyczyn psychologicznych i socjologicznych są to związki specyficzne, ale ich najgłębszy sens jest podobny do sensu wszelkich naszych relacji z innymi ludźmi. Związek wymaga pracy, uwagi, słuchania, mówienia. Czasem jednak okazuje się niemożliwy. I nawet niekoniecznie trzeba szukać winnego tego stanu rzeczy.

Kinga Dunin

Wczoraj babka wymogła na mnie telefon na Śląsk. Tak chciała pogadać ze swoją jedyną wnuczką, że nie mogłem już jej odmówić i wykręciłem numer. Zanim przekazałem słuchawkę musiałem – pro forma – zamienić kilka słów z rodziną (ostatnio było babcine „Ty chyba Kaśki nie lubisz – w ogóle nie chciałeś z nią porozmawiać”).
– Nie zaglądasz do sieci? – spytał Romek – Na GG nigdy cię nie ma.
– Bo przeważnie mam wyłączony komunikator. Tzn – nie ujawniam się.
– Aha…
Dziś późnym popołudniem kuzyn zagadał, mimo widocznego czerwonego słoneczka przy moim numerze.
Romek:
Ina [córka] zdała maturę :) Jesteśmy szczęśliwi.
Przez chwilę zastanawiałem się, czy nie udać, że mnie nie ma, ale poczucie obowiązku przemogło.
Ja:
Pogratulować.
Romek:
Zakończył się pewien etap naszego życia, nasze dzieci są już dorosłe.
Ja:
Jedno. [kuzyni mają jeszcze chłopaka w podstawówce]
Romek:
Aż strach pomyśleć, że my w jej wieku byliśmy rodzicami.
Ja:
Czyli jak dobrze pójdzie [chyba raczej – źle] zaraz możecie zostać dziadkami.
Romek:
No nie wiem… Kasia cały czas mówi, że kocha dzieci…
Ja:
Aha, to możecie sobie zrobić jeszcze kilka
Romek:
Nie czuje się stary. Dziecko to coś dobrego. Człowiek staje się młodszy, miłość tez wraca i jest super :)
Ja:
[Ale pieprzenie!] Czyli nie macie się co zastanawiać – skoro to takie dobre.
Romek:
Ale jesteśmy wygodni :) Co – znowu w pieluszki? Jedna część rozumu mówi „tak” druga – „zastanów się”
Ja:
Teraz byłyby pampersy. Zresztą przy automatycznych pralkach i z pieluszkami tetrowymi nie ma problemu.
Romek:
A tak w ogóle, to co my widzieliśmy? Co możemy opowiedzieć wnukom?
Zacząłem się zastanawiać, czy kuzyn przypadkiem nie popił najpierw a konto sukcesu córki, a później nie siadł przy komputerze.
Ja:
Wnuki same zobaczą to, co zechcę. Opowieści dziadków w ogóle nie będą ich interesować.
Romek:
Mnie interesują.
Ja:
Teraz. [jak już nie masz dziadków] OK – na razie znikam z sieci [przerwałem brutalnie pogawędkę, bo zegar pokazał 17:50 – na AXN zaczynał się kolejny odcinek „Andromedy”] Będę później.
Romek:
Trzymaj się. I powiedz babci o naszym szczęściu :)

Read Full Post »