Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Eryk Kulm’

Bezpieczny czuł się Antoni Burns jedynie w kinie. Lubił siadać w ostatnich rzędach, gdzie ciemność wchłaniała go delikatnie, aż stawał się jakby drobiną pokarmu rozpuszczającą się w czyichś wielkich gorących ustach. Kino łechtało jego umysł jak delikatny ruchliwy język, który sprowadzał nań sen. Wielka macierzyńka psia niania nie wylizałaby go lepiej ani nie zapewniła milszego wypoczynku, niż uczyniło to kino, do którego chodził po pracy. W kinie ślina napływała mu do otwartych ust i sączyła się z obu ich kącików, a cała jego istota odprężała się tak, że wszystkie przykrości i stany lękowe całego dnia ulatniały się bez śladu. Nie śledził akcji na ekranie, lecz obserwował postacie. Nie miało dla niego znaczenia, co mówią ani co robią. Zwracał uwagę tylko na postacie, które emanowały ciepłem, jakby tuląc się do niego w ciemnym kinie, a on kochał każdą z nich, z wyjątkiem tych obdarzonych ostrym głosem.¹

„Chopin, Chopin!” był grany na środkowym seansie, o 17:30 (wcześniej leciało coś dla dzieci, później jakiś horror chyba, czy thriller). Bilet kupiłem po szesnastej, wróciłem do domu (blisko mam) i jeszcze na spokojnie zjadłem pół obiadu. Pół, bo nie byłem pewny czy ten obiecany popcorn będzie, a jeśli nawet, to w jakiej ilości. Jeszcze nigdy nie jadłem popcornu w kinie, więc wiadomo – człowiek się stresuje przed pierwszym razem. Obiad (pierogi z mięsem i kwaskowata – smaczna – surówka jarzynowa ze sporą ilością marchewki) kończę po kinie, o dwudziestej.
Wrażenia z filmu? Rewelacja!² A w aktorze, który grał Franciszka Liszt (Victor Meutelet) to się chyba zakochałem. Chociaż jako krótko przystrzyżony kelner z Frankfurtu był atrakcyjniejszy. Ale ta szczeka i dołeczek w brodzie…³

______
¹ Tennessee Williams, Pożądanie i czarny masażysta w: Jędnoręki i inne opowiadania, przełożyła Teresa Truszkowska, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1984, s. 52
² Nie cieszcie się z góry. Mam tego napisane więcej, tylko tekst dojrzewa na Forum i nie wiem, czy nie będzie wymagał jakichś poprawek dla dogłębniejszego zaznaczenia mojego entuzjazmu.
³ To zdjęcie może nie jest najlepsze, ale w sieci jest na razie dość skromnie, jeśli chodzi o fotosy promujące najnowszy film Michała Kwiecińskiego.

Read Full Post »

Jest to biografia bezinteresowna (oczywiście, jeśli pominiemy jej aspekt ekonomiczny), która pokazuje pęd życia bez dobudowywania do niego szczególnych znaczeń. Bo też czy życie niesie jakieś znaczenia, morały, czemuś służy, jest na coś dowodem, czegoś potwierdzeniem? Żyje się i już.

B. Żurawiecki, I po sprawie

Sprawdziłem, że odcinki „5 minut z Anką” Świat Młodych drukował do stycznia 1981. W swoich przedrukach jestem dopiero przy numerach z lutego 1977 roku, czyli przede mną jeszcze kupa tekstów. A w przeciwieństwie do Magdy, Anka jakoś nie wzbudziła mojej sympatii ani zainteresowania. Podejrzewam, że mogłem w ogóle nie czytać tych tekstów, gdy kupowałem gazetę. Bo się jeszcze załapałem na ten cykl w początkach swojej przygody ze Światem Młodych. Nieważne. Teraz bym chyba musiał trochę przyspieszyć częstotliwość przedruków, inaczej nawet z trzema odcinkami tygodniowo zejdzie mi na to rok.
+
Zastanawiam się nad wyjściem w środę do kina. Będzie darmowy popcorn dla każdego widza, bo to ostatni seans przed zamknięciem przybytku na czas kolejnej modernizacji. Tylko musiałbym pójść na to najnowsze arcydzieło o Chopinie, a nie planowałem (ewentualny seans telewizyjny też by mnie usatysfakcjonował). Co najgorsze, jeśli mi się film nie spodoba, trzeba będzie kłamać, że byłem zachwycony, bo inaczej Fryku wyrzuci mnie ze znajomych i skończy się dopływ kartek i pozdrowień z egzotycznych miejsc. A już wyczerpałem w tym roku limit znajomości zamykanych z absurdalnych (niezrozumiałych) powodów.

Read Full Post »

Pochmurnie, wietrznie, 10°C. Po szesnastej rozpadało się, co niweczy moje zakupowe plany (ziemia u ogrodnika, twaróg na świąteczny sernik w Biedronce).
Drugą porcję życzeń świątecznych też już wyprawiłem w drogę. Zostało jeszcze wysłać kartkę do Wielkiej Brytanii, bo zapomniałem spytać wczoraj, gdzie Abramasia spędza święta.
Wieczorem obejrzałem „Filipa” (2022) Michała Kwiecińskiego wg powieści Tyrmanda. Za trzecim, czy czwartym podejściem, wreszcie w całości, tak porządnie (po bożemu), od początku do końca.
Niezły film.
Bardzo podobała mi się scenografia.
I Eryk Kulm w roli tytułowej, brzydki, ale wiarygodny.
Tylko nie jestem pewny, czy dobrze zrozumiałem, że zły hitlerowiec kontrolujący hotel był gejem lubił chłopców. Co w sumie stanowiłoby logiczne wyjaśnienie jego wyrozumiałości dla załamania Filipa, tłumaczonej zrozumieniem dla prawdziwej męskiej przyjaźni. Nie pamiętam, by w recenzjach i omówieniach pisano coś o gejowskim wątku, ale być może zbyt mało czytałem na ten temat filmu.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij