Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Styczeń 2026

Judasze z Lewicy w osobie Krzysztofa Gawkowskiego, wicepremiera i ministra cyfryzacji w jednym, zaatakowały Tuska Zbawcę.

Polska ma obowiązek uznawać małżeństwa osób tej samej płci zawartego legalnie w innych krajach UE. To prawo, które musimy i chcemy stosować – wyrok TSUE jest jasny.

Podpisałem dziś dokumenty, które rozpoczynają proces zmiany wzorów aktów stanu cywilnego, tak aby państwo działało sprawnie i równo wobec wszystkich obywateli. Rozporządzenie w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego, umożliwi transkrypcję zagranicznych aktów małżeństwa osób tej samej płci zawartych w innych krajach Unii Europejskiej oraz pozwoli techniczne przygotować systemy i rejestr małżeństw. Projekt rozporządzenie dziś trafia na ścieżkę rządowa.
To prawo obywateli do równego traktowania, niezależnie od orientacji seksualnej. To kwestia godności, ale także stabilności życiowej rodzin, które już istnieją.
X

Jak zauważa Homokomando na FB rządowi został już ostatni szaniec obrony:

Żeby rozporządzenie weszło w życie – potrzebujemy jeszcze podpisu Ministra Spraw Wewnętrznych. Marcin Kierwiński (Koalicja Obywatelska) – czekamy!

MSW ma 10 dni na odniesienie się do projektu – tj. czas do poniedziałku 26 stycznia.

I co teraz będzie?
Tusk uspokajał obywateli, że Unia niczego nam nie narzuci, a tu taki numer.
Ludzie dobrzy, a bogobojni muszą przeżywać teraz ciężkie chwile.

A brunatni już dostają sraczki.

Gdybym się na blogu przebranżowił, przerzucił na pisanie o polityce. Taki test, wprawka.

Read Full Post »

Zima nie popuszcza odpuszcza. Poranek słoneczny, popołudnie mgliste. Ze zmierzchem temperatura szybko spada do -9°C. I jeszcze wiać zaczyna, więc gdy wracam o dwudziestej pierwszej z Biedronki, temperatura odczuwalna jest o wiele niższa (RealFeel® na ten moment to -17°C). Do sklepu chodziłem głównie po twaróg (i płatki kukurydziane), ale że Kunegunda zapowiedziała się na weekend, skorygowałem obiadowe plany (myślałem o ugotowaniu grochówki) i kupiłem warzywa na fasolkę po bretońsku. Fasolka to chyba jedna z niewielu domowych potraw jadanych przez młodą.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ I znów mam wieczorem wyjście do zamku i obiad dopiero po powrocie, taki sam, jak wczorajszy. Z tym, że pierogów było o jednego więcej, a przysmażonej cebulki mniej o połowę¹ (porcja surówki colesław identyczna). I pogoda jest przyjaźniejsza, mrozu (-4°C) w ogóle nie czuć.
Impreza w zamku? Muzeum organizowało promocję prestiżowego wydawnictwa „Atlas Historyczny Miast Polskich – Kętrzyn”. Na sali (frekwencja 30-40 osób) dominowały nieznajome mi twarze. Wcześniej, w południe, miasto świętowało 108. rocznicę zgonu Wojciecha Kętrzyńskiego² i być może do muzeum ściągnęły osoby z tamtej bańki, te, które nie były zainteresowane koncertem Strażackiej Orkiestry Dętej miejscowej OSP w kinie. Ja w sumie nie wiem, na co bym się zdecydował. Na szczęście informacje o koncercie przegapiłem, więc dylemat rozwiązał się sam i całkiem bezboleśnie.

_________
¹ Dobrze piszę? Wczoraj zjadłem 3/4 cebulki, dziś pozostałą resztę.
² Organizatorem był burmistrz i KCK.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Jeśli nie liczyć jasełek na Trzech Króli, rozpocząłem właśnie tegoroczny sezon wyjść na wydarzenia kulturalne. Przed siedemnastą, mimo śnieżycy i zawiei, wybrałem się do zamku na spotkanie autorskie z Wojciechem Chmielarzem, którego (wyjątkowo) nawet znałem z lektury jednej powieści i kilku recenzji, jakie opublikował na Facebooku. Nie miałem go w obserwowanych, więc tak sobie teraz myślę, że wyświetlały mi się przez znajomość z Jakubem Ćwiekiem¹. Nieważne.
Biblioteczna czytelnia była zapełniona² i gwarna, bo przy drzwiach panie z miejscowej księgarni rozłożyły swój kramik z książkami Chmielarza. Miałem z sobą portfel, ale tym razem nie uległem i nie kupiłem niczego pod autograf, bo jakoś nie miałem pokusy.
Autor z powodów pogodowych (dojeżdżał z Warszawy) spóźnił się jakieś pięćdziesiąt minut, ale wszyscy (głównie czytelniczki w okolicach czterdziestki, choć było też kilku panów, ewidentnie dla pisarza, a nie tylko jako towarzystwo dla partnerek) czekali cierpliwie.
Samo spotkanie – wiadomo. Chmielarz od pierwszych minut epatuje heteroseksualnością, a że wygląda przyjemnie, ma miły tembr głosu i jest dobrym gawędziarzem, cieszę oczy i uszy jego osobą, słuchając z zainteresowaniem o książkach, które napisał, o tym, jak tworzy i o współpracy z Ćwiekiem przy pisaniu słuchowisk (ładnie też zareklamował przy tej okazji „Topiel” Jakuba). Wieczór autorski był rejestrowany, więc być może za jakiś czas na stronie biblioteki pojawi się nagranie.
Do domu wracam o 19:20, zahaczywszy po drodze o Gamę, w której kupuję cebulę potrzebną do obiadu. Na chodnikach miejscami nawiało już spore zaspy, więc mogę się tylko cieszyć, że mam tak blisko z zamku do chaty.

______
¹ Któregoś roku Ćwiek potrzebował znajomych, żeby zagrać w reklamie z Bruce’m Willisem i dodawał wszystkich, jak leci. Po paru latach się zreflektował i poprosił, żeby jednak osoby, których nie zna osobiście, skreśliły go ze swojej listy. Przez moment chyba nawet miałem to zrobić, ale później stwierdziłem, że niech spada. „Chcesz mieć porządek, to sam sobie zrób”.
² Było dużo czasu, więc policzyłem, że po obu stronach sali stoi sześć rzędów krzeseł, po pięć w rzędzie. W trakcie spotkania zapełnione było jakieś 3/4 miejsc.

Read Full Post »

Czytam właśnie na znajomym blogu:

Przemyślałem wszystko i stwierdziłem, że zawieszam blog, bez bliższych dat na odwieszenie go.

Nie mam ochoty pisać, nic w moim życiu się nie dzieje wartego uwagi. Wpisy miałyby co najwyżej lakoniczny charakter w stylu: ,,była taka i taka pogoda, zrobiłem to i tamto, po czym poszedłem spać”. A za bardzo tak nie chcę.

Z tak ambitnym podejściem do blogowania to bym pewnie nie przetrwał nawet pierwszego roku na Onecie. I jak byście sobie, biedactwa, teraz radzili bez codziennej porcji mojej pisaniny?

Read Full Post »

Klasyczna zima nadal trzyma. Po dwudziestej robię zakupy w Biedronce. Potrzebowałem głównie twarogu, wracam objuczony kartonami z mlekiem i z zapasem papieru toaletowego na rok.

Kończąc w nocy „Cztery pory roku w Hawanie” zastanawiam się, dlaczego właściwie ten serial tak mi się podoba. Od strony kryminalnej jest to produkcja dość średnia i mało wciągająca. Ba! W ogóle mnie nie interesowało, kto zabił, nawet przy sprawie w tęczowej części¹. Czyli pewnie to przez Jorge’a Perugorria, który był świetny w roli gliniarza i tło obyczajowe z egzotyczną panoramą Hawany.
______
¹ Na cztery morderstwa najciekawsze było w sumie pierwsze, z nieboszczką nauczycielką, która uwierzyła słowom poety (Daj, czegoć nie ubędzie, byś nawięcej dała).

Read Full Post »

Trzeci dzień bez chęci do pisania, co najlepiej widzę po chińskim notesie. Na napoczętej w piątek pięćdziesiątej szóstej stronie zostało jeszcze miejsce na poniedziałkowe notatki. Ale doczytałem powieść Harlana Cobena, która wciągnęła mnie na tyle, że po odcinku „U Pana Boga w Królowym Moście” wracam do lektury, zamiast odpalić komputer i oddać się leniwemu netowaniu. To dopiero mój drugi thriller tego autora, więc pewnie nie powinienem się wypowiadać, ale w obu książkach dostrzegłem pewien schemat – rozbudowana, rozbuchana wręcz kryminalna scenografia maskuje bardzo prostą zbrodnię.

Dla osób religijnie niewrażliwych polecam nowy filmik Michała Witkowskiego z wycieczki do Lichenia (pomyśleć, że nie odwiodłem babki od finansowania budowy tego sacro-kiczu!) ➽ ➽ ➽ Witkowski w poszukiwaniu cudownej wody.

Read Full Post »

« Newer Posts - Older Posts »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij