Popołudnie jest przyjemnie słoneczne. Na termometrze 0°C. Z wieczorem temperatura zaczyna spadać¹.
Wstaję po trzynastej, i zmobilizowany przez ładną pogodę, zabieram się do porządków na balkonie. Po zapełnieniu worka obmarzniętymi pelargoniami wychodzę do zieleniaka po kartofle². Kupuję z zapasem, cztery kilo, żeby wystarczyło i do zaplanowanej na obiad zupy jarzynowej, i na ewentualną babkę ziemniaczaną pod koniec tygodnia. Wracając zaglądam do fryzjerki. W zakładzie jest tylko jeden strzyżony akurat emeryt, więc zostaję, dziwiąc się lekko brakowi chętnych klientów. A miałem po prostu fart i trafiłem w okienko – kolejka utworzyła się zaraz po mnie. Do domu wracam o czternastej trzydzieści, szykuję kanapki, parzę kawę i odpalam komputer. Z gotowania zupy jednak rezygnuję. Po późnym śniadaniu głodnieję też późno i wystarczy mi, że przed wyjściem na spacer (19:36) zjadam kilka parówek z musztardą. Po powrocie z przechadzki mam godzinę do odcinka „Wszystkich stworzeń dużych i małych”. Spędzam ten czas na lekturze „Świata Czarownic” Andre Norton. Swój stary egzemplarz, założony widokówką z pozdrowieniami od sąsiadów dla rodziców³, przywiozłem teraz z wyjazdu na wieś.
________
¹ Gdy przed dwudziestą pierwszą wracam ze spaceru jest już -4°C.
² Po drodze zieleninę z balkonu odstawiam na śmietnik.
³ Pozdrowienia z Sopotu. Kartka „Na przystani rybackiej” (foto. J. Uklejewski), niestety niedatowana, a stempel na znaczku niewyraźny. W sumie trochę dziwna pamiątka, bo to nie byli jacyś bliscy znajomi rodziców, a za sąsiadką mama nawet nie bardzo przepadała.




Mam wrażenie że wszędzie są mrozy tylko u mnie wszystko w błocie tonie… Przyznam że mnie zaskoczyłeś, bo nie spodziewałam się że tak szybko zmotywujesz się do sprzątnięcia balkonu 😅 Hebius, wczoraj był wtorek a nie środa, popraw i nie wybiegaj w przyszłość 😉
Głęboko w nocy tekst pisałem i stąd ta pomyłka ze środą. Ale że przeczytałeś nawet tytuł… WoW! :D
Wyobraź sobie że przez chwilę sam dałem się nabrać że środa była wczoraj 😜 Czytam nie tylko tytuły, ale treść posta również 😅
Może chcieli się pochwalić, że byli w Sopocie? ;)
Mój Kochany strzygł się długo sam (tzn. używał maszynki), aż nie zaczęłam go ciągnąć za sobą do mojego fryzjera (żeby na mnie tam czekał). Teraz się tak rozbestwił, że za każdym razem, gdy lecimy na dłużej do Polski, nalega na wizytę, bo on też chce.
Kiedyś takie rzeczy wiedziało się już przed wyjazdem, więc nie było za bardzo czym się chwalić.
Może sąsiadka zostawiła mamie klucze do mieszkania, żeby kwiatki podlała i przypilnowała lodówki w razie awarii prądu. Bo to musiał być jakiś wakacyjny wyjazd. Sąsiad był palaczem w zakładowej kotłowni i zimą urlopu by nie dostał.
Nie noszę włosów aż tak krótko, bym mógł sam się ostrzyc maszynką.
Jest środa, 12:38, a Ty piszesz, że wstałeś po 13.00. O dalszym ciągu nie wspominając.
Halo, Ziemia 🤣
Po dacie dziennej mogłaś zauważyć, że to tekst na wtorek.
Wstaję po trzynastej i zmobilizowany przez ładną pogodę zabieram do porządków na balkonie. – Wstaję po trzynastej i, zmobilizowany przez ładną pogodę, zabieram się do porządków na balkonie.
Gdy przed dwudziestą pierwszą wracam ze spaceru jest już -4°C. (kropka)
Dziękuję, już poprawiam.
Masz problemy z dostępem do Facebooka?
Tak, włącza mi się zupełnie mi nieznany Meta, nie mam możliwości korzystania z messengera (na telefonie też nie, przekroczyłam jakiś limit i nie uruchamia się żadna strona). Ale mam za to nowe okulary (stare zgubiłam) i widzę :)
A to nie wiem o co chodzi. Meta to tylko nowa nazwa firmy Zuckerberga, a zmiany jakie ostatnio zaszły na Facebooku nie wpłynęły jakoś wyjątkowo niekorzystnie na prostotę korzystania z konta.
Niestety, u mnie wygląda to zupełnie inaczej. Nawet na niektórych blogach nie mogę komentować. Czasami i u siebie mi się to zdarza.
Nie wiem z czego korzystasz do blogowania. Może to wina starszego systemu operacyjnego na laptopie, albo przeglądarki.
Myślę, że to wina mojego nieobeznania się w „internetach”. Ciągle coś zmieniają, a ja się gubię. No i nie pamiętam haseł.
Skoro tylko ty korzystasz z laptopa hasła może zapamiętywać przeglądarka. A tak Maria się obraziła i nie będzie komentować twojego bloga :)
Komentuje:)
Zauważyłem :)
ile to u Ciebie teraz za fryzjera ? doszło już do 30 zł ? ja w tym tygodniu zapłaciłam 45 zł. Szaleństwo bo nawet trochę lakieru poszło i „ułożenie”
Już na Sylwestra fryzurę sobie robiłaś? :D
U mnie fryzjerka nadal bierze mało, 25 zł, najtaniej w całym Kętrzynie.
niestety bez tego się nie dało. Moje włosy są tak tragiczne, że tego się nie da opisać i po roku uważam, że niestety nie wrócą już do tego co było. Sama się sobie dziwię, że się tak ludziom pokazuje. Lakierem to fryzjerka próbowała zakryć łyse placki ale średnio sie to udaje niestety
A to jeszcze nie za wcześnie, żeby zaczęły odrastać tak całkiem normalnie? Pytałaś lekarza?
rok już minął inni mają już czuprynę jak dżungla ale niestety mnie dowalili mocne leki one też przeszkadzają. Lepiej może nie być
Aha. O biedy zaczniesz się nosić po męsku, z jerzykiem. Do twojej twarzy chyba będzie pasował.
łysina akurat na czubku głowy to tego jeżykiem nie przykryję ani niczym ale trudno. Pytałam nawet o dopinki i treski ale odpada bo wyrwie mi resztę włosów które mam bo to sie dopina do własnych
Aaa… to lipa.