Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Tim Mead’

Poranek jest słoneczny. Od dziesiątej chmurzy się coraz mocniej, aż do całkowitej ponurości. Na termometrze -12°C, w odczuciu zimniej, bo wieje.
Po południu załatwiam sprawy bankowe i wędruję po mieście w daremnym poszukiwaniu lutowego numeru „Nowej Fantastyki”. Przegapiłem koniec prenumeraty i zostałem się w tym miesiącu bez gazety. Salonik z prasą, który kontynuował historię RUCH-u, okazał się chyba przedsięwzięciem niedochodowym, bo lokal jest już zamknięty i na wynajem. W Kolporterze (Polo Market) młoda sprzedawczyni nie kojarzyła NF nawet z nazwy.
Po obiedzie porządkuję wreszcie książki od kolędy zalegające w kilku stertach na stole. I przeglądam papierzyska w paru pudłach, ale to już później, w trakcie słuchania transmisji „Orlanda” Georga Friedricha Händla z krakowskiego festiwalu Opera Rara. Głosy obu śpiewających kontratenorów okazały się na tyle różne – Tima Meada jest zdecydowanie bardziej męski, Kangmina Justina Kima tak jakby aksamitny (włóczkowy), lekko kobiecy – że nie miałem większego problemu z rozróżnieniem arii Orlanda i Medora, jego rywala. Fantastycznym odkryciem okazał się dla mnie¹ Nicolas Brooymans, bass w partii czarodzieja Zoroastra. Ogólnie muzycznie było bardzo przyjemnie.
Po dwudziestej drugiej mam jeszcze czas na leniwe netowanie.

_______
¹ Wiadomo – nastawiałem się głównie na słuchanie kontratenorów.

Read Full Post »

Po czternastej wychodzę na szybkie zakupy do apteki. Na mieście widać, że ludzie korzystają z handlowej niedzieli. W aptece ustawiła się nawet kolejka. Z leków sobie biorę Strepsils z miodem i cytryną, babce jakieś tabletki (do łykania) od kaszlu i duże opakowanie paracetamolu. Poza tym dzień dzielę między Bacha¹, a wypisywanie kartek z życzeniami. Okazało się, że pocztówek mam jeszcze spory zapas z jakichś wcześniejszych zakupów, więc mam spore pole manewru przy doborze kartek dla adresatów. Za to koperty mi się skończyły i muszę lepić własne, co dodatkowo wydłuża i tak dość marudny proces załatwiania korespondencji. Zwłaszcza, że listę wysyłkową nadal mam pokaźną i nieodchudzoną.

Dzień #3304.

_________
¹ Najpierw słucham Pasji wg św. Mateusza w transmisji radiowej Dwójki (PR2). Później wg św. Jana na NPO Klassiek. Obie w wykonaniu Netherlands Bach Society/Nederlandse Bachvereniging.

Read Full Post »

Na dworze mglisto i umiarkowanie ciepło, w okolicach południa temperatura ledwo przekracza 3°C. Za to pokój nadal przegrzany, z 24°C. Może gdybym zakręcił też grzejnik w kuchni by pochłodniało? Przed dwunastą rozmawiam chwilę z mamą, bardziej niż na temacie rozmowy skoncentrowany na tym, by nie kaszleć¹. Później próbuję podać babce śniadanie, ale nawet kawy nie chce, więc szybko daję sobie spokój i wracam do łózka. Drzemię do dziewiętnastej. Wieczorem, zamiast włączyć Dwójkę, słucham (wreszcie) nowej płyty Tima Meada i netuję bezmyślnie.

_________
¹ Żeby uniknąć irytującej litanii: „Ciągle kaszlesz? Nadal jesteś chory? Bierzesz coś? Czemu nic nie bierzesz? Nie wyzdrowiejesz, skoro o siebie nie dbasz”.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij