
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Po jedenastej mam nagłą, a nieoczekiwaną pobudkę. Telefoniczną. Zanim wygrzebałem się z pościeli, półprzytomny odszukałem komórkę i zdołałem zlokalizować przycisk odbioru połączenia, bratowa – bo to Barbara dzwoniła – zdążyła się rozłączyć. Oddzwaniam od razu. Zupełnie jak nie ja, więc to chyba a conto niepełnego obudzenia trzeba policzyć.
– Chciałaś czegoś? – pytam z miejsca.
– Wyszedłeś gdzieś? – słyszę w odpowiedzi. – Bo na korytarzu stoję.
– Tak? To musiałem nie usłyszeć, jak stukasz do drzwi.
Dalej jest normalnie, herbatki, gadki szmatki, może zjesz to, a może tamto. Barbara siedzi w kuchni, ja w pokoju podaję śniadanie babce, rozmawiamy przez całe mieszkanie.
– Jakiś nowy mebel kupiłeś? – bratowa komentuje pudełka ze składowymi szafki stojące w kącie przy lodówce.
– Tak. Szafkę na buty.
– Może pomóc ci skręcić?
– Dzięki, ale co tu pomagać? – odmawiam zdecydowanie. – Sam później złożę.
Ale po trzynastej, gdy strumyk rozmowy zaczął ledwo ciurkać, zmieniam zdanie i proponuję bratowej układanie meblowych puzzli. Wyrabiamy się akurat w półtorej godziny, zagospodarowując całość czasu, jaki został do odjazdu jej autobusu. Po pracy została mi jakaś jedna – nadliczbowa? – śrubka i dwa kawałki pomalowanej na biało płyty, których nie uwzględniono w instrukcji. Chyba, że coś przegapiłem. Ale nie ma już sensu tego sprawdzać, skoro szafka stoi stabilnie, gdzie miała stać. Czyli pod komputerem, do którego mam teraz ułatwiony dostęp dzięki wyniesieniu na wysokości.
Posts Tagged ‘szafka’
Dzień dwa tysiące sto trzydziesty dziewiąty (czwartek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się słucha, tagged Bajki-Grajki Pora na Telesfora, CD, Czartogromski, Die Dreigroschenoper, Kurt Weill, legalna kultura, Milva, odsyłacz, Opera za trzy grosze, porządki, reklama, Robertus, Stenia Kozłowska, szafka, szuflady, tsundoku, Ute Lemper on 23 stycznia 2020| 28 Komentarzy »
Przy porządkowaniu szuflad (czynię miejsce na makulaturę) znajduję płyty, o posiadaniu których kompletnie zapomniałem. Niekiedy mam wręcz wrażenie, że widzę je po raz pierwszy w życiu. Jakieś Bachy, koncerty Vivaldiego, Kurt Weill… Wieczorem, porządkując pudła z kuchni, słucham złotych przebojów Steni Kozłowskiej (pokłosie znajomości z Robertusem; ciekawe, co się z nim teraz dzieje, od lat nie mamy już żadnego kontaktu). O posiadaniu tej płyty akurat pamiętałem, tyle, że nie miałem pojęcia, gdzie jest zapchana (w tej kategorii znalezisk najbardziej mnie ucieszyło trafienie na Bajki-Grajki z Porą na Telesfora). A po kolacji odpalam „Operę za trzy groszy” z Milvą i Ute Lemper. Że o tej płycie nie pamiętałem, to już w ogóle nie pojmuję. Przecież moja płytoteka to pewnie nie będzie nawet 1/20 tego, co ma Czartogromski. W wydaniach kupnych to jeszcze mniej („nielegalna kultura” smakuje bardziej?). Powinienem spokojnie ogarniać, co mam. A widać, że nie ogarniam.
Środa
Posted in Lepszy rydz niż nic, tagged makulatura, marudzenie, nowe meble, przygotowania do świąt, szafka, środa on 21 grudnia 2011| 30 Komentarzy »
Listonoszka nie przyniosła mi dziś żadnych świątecznych kartek. Lipa! Pewnie moje pocztówki też nadal w drodze i dotrą do adresatów po świętach.
Szafka skręcona (masakra – więcej nie kupie żadnego mebla z szufladami do samodzielnego montażu!) i ustawiona przy biurku. Musiałem przearanżować trochę swój komputerowy kąt (postawiłem kufer w pionie), bo przy fikusie zabrakło mi miejsca na fotel. Wyciągnąłem wszystkie książki i papiery z pudeł zalegających przy biurku. Wydawało się, że nie jest ich zbyt dużo, a zajęły wszystkie półki w witrynie. Papier puchł po wyciągnięciu z kartonu, zwiększając objętość o 50 %, czy inne licho?
Za oknem lekki mróz i delikatna warstwa szronu na drzewach. Miałem się rozejrzeć po mieście za gałęziami choinki, ale zabrakło mi dnia na wyjście z domu. A na zakup prezentów zostały mi już tylko dwa dni. Nie wiem, czy mogę dać Kunegundzie komiks, który dla niej trzymałem. Skoro widziała u mnie książkę, nie da się jej przecież wmówić, że to podarek od świętego mikołaja.
Dobrze, że chociaż głowa mnie nie boli.
Poniedziałek
Posted in babka, tagged babka, plany, szafka, witryna do przedpokoju, zakupy on 12 grudnia 2011| 14 Komentarzy »
Wybrałem się wreszcie do meblowego zamówić witrynę do przedpokoju i niewielką szafkę z szufladami na dostawkę do biurka. Z szafką będzie chyba bieda, bo nie zmierzyłem, czy mi miejsca wystarczy. Mam nadzieję, ze tak. Wolny kawałek podłogi przy fikusie sprzyja powstawaniu bezładnych stert książek i gazet, więc trzeba go koniecznie czymś zastawić.
Babka nie była zadowolona.
– Poczekaj aż umrę – warknęła – będziesz mógł wtedy zagracić całe mieszkanie.
Ale mam nadzieję, że pożyje jeszcze z dobrych dziesięć lat, więc ani myślę tak długo czekać.
Ułagodziłem ja rzucając pomysł, że dokupi się jeszcze dużą komodę w miejsce stolika pod dziadkowe radio, pomysł z którego zrezygnowałem po krótkiej dyskusji.
Manipulacja, ale cel szczytny.



