Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘powódź’

Tym razem przy gotowaniu obiadu to już naprawdę przesadziłem. Fasolka (razem z wszystkimi pozostałymi składnikami) ledwo mi się zmieściła w szybkowarze. Na szczęście nie uległem pokusie dodania drugiego słoika koncentratu. A chciałem, bo potrawa wydała mi się jakoś mało czerwona¹. Ale zaryzykowałem, wlałem resztkę sosu pomidorowego, który mi został z wczorajszego obiadu… i to było dobre posunięcie. Wieczorem już tak byłem obżarty fasolką, że jedną porcje od razu zamroziłem na zaś. I nie wiem, czy jutro, gdy zabiorę garnek z balkonu, nie zamrożę reszty. Bo Kunegunda zmieniła weekendowe plany i nocleg przestał jej być potrzebny, o czym poinformowała mnie SMS-em przed szesnastą. W związku z czym sam muszę się uporać z całym pięciolitrowym garem żarcia.
Po dwudziestej oglądam „Powódź” (Hard Rain, 1998) i bawię się świetnie, bo obsada jest przednia (Morgan Freeman, Christian Slater, Minnie Driver), a film widziałem na tyle dawno, że zdążyłem zapomnieć wszystkie twistery. Dzwoniąc do mamy wieczorem namawiałem ją na seans, ale ona nie przepada za starym kinem i była raczej na nie.

______
¹ Wspominałem już chyba, że gotuję głównie na oko, bez smakowania – fasolkę i wszystkie dania z pomidorami, kierując się głównie kolorem.
² Pamiętałem dobrze tylko sytuację z aresztu zalewanego wodą. I że troska Minnie o witraże z kościoła jest całkowicie zbyteczna.

Read Full Post »

23°C i po południu nawet trochę słońca.
Rano, jeszcze przed rozmową z mamą, mam telefon od ciotki Janki z zalewanego aktualnie Dolnego Śląska. Rozmawiamy krótko. O powodzi mało, bo ciotka mieszka na górce i jej woda groziłaby jedynie w przypadku potopu. W październiku się wybiera na rodzinne groby, to się pewnie spotkamy przy okazji. Zapomniałem spytać co u Miśka, ale skoro ciotka myśli o podróży, to chyba kuzyn też ma dom na wyższym, suchym terenie.
Na obiad gotuję duży gar zupy paprykowej. W Biedronce w sobotę nie znalazłem ładnych pomidorów, więc trzeba było skorygować plany i zrezygnować z leczo.
Późne popołudnie mija mi głównie na słuchaniu radia (PR2), leniwym netowaniu i śledzeniu doniesień o wielkiej wodzie przyniesionej przez Borisa. Ze spaceru na cmentarz rezygnuję. Pelargonie balkonowe nie wymagają podlewania, więc te w donicy na pomniku dziadków też pewnie mają nadmiar wody.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij