Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Poemat’

Pogoda stabilna. Dzień słoneczny i mroźny (-8°C). Ciśnienie wysokie (↔ 1037 hPa).

Piszę i za chwilę kasuję, co napisałem. Od czterdziestu minut. Wszystko, o czym pomyślę. Pora więc chyba uznać, że z dzisiejszej blotki nic nie będzie i skończyć to marnowanie czasu.

Niech w mglisty spłynę dreszcz
Na czarnej głębokiej rzece,
O, niech się wreszcie rozlecę
W srebrzysty deszcz.

Niech wejdę w wielką przemianę,
W południa struchlałą godzinę,
Lecz niech się nareszcie stanę
I niechaj na zawsze przeminę.

O, niechaj czemkolwiek się stanę
Na ziemi, na niebie, wszędzie,
Tylko niech mnie już nareszcie
Na wieki wieków nie będzie.¹

___
¹ Stefan Napierski, Niech w mglisty spłynę dreszcz w: Poemat (1924) str. 11

No dobra, jest wiersz, bo mi kompozycyjnie bardzo tu pasował. Wyjątkowo poszedłem dziś w blogowaniu całkowicie w literackość.

Read Full Post »

Śnieży, ale dość umiarkowanie. Mrozi też nieintensywnie (-4°C). Przy gotowaniu obiadu przesadziłem deko i pewnie będę dojadał kopytka jeszcze w poniedziałek. W dzień słucham radia (PR2) i wyłapuję ładne frazy¹ z audycji o Magdzie Umer. Wieczorem czytam „W domu” Cobena (opowieść niewątpliwie wciąga) i siedzę trochę nad wierszami Stefana Napierskiego, które wydają się niepokojące² i dość depresyjne w wymowie, więc się jeszcze zastanowię, czy nie skończyć spotkania z poetą na tomiku „Poemat” (1924).

_______
¹ Na przykład cytowany przez Grzegorza Turnaua fragment kołysanki „Pora dobrej nocy”:

We śnie mogą wszyscy wrócić.
We śnie możesz się nie smucić.

² Nawet w tekście niby o kocie (uwspółcześniłem pisownię wyrażeń z przed, przedemną, zwolna):

WIELKI KOT

W noc ciemną
Tu, nieopodal,
Skacze przede mną
Po stromych, księżycowych, rozjaśnionych schodach.

Jak głuche tętno
Dalekich rzek,
Z piętra na piętro
Bezgłośny bieg.

Wczepię się w ciszę!
Chwycę trzeszczącej poręczy!
(Na murze czarnym cienisty błysk) -—
I, nie słuchając, usłyszę
Podziemny pisk,
Który mnie dręczy
(W ciemności dwoje oczu rozwartych: oczu z tęczy).

Widzę: krąży przez letnie senne strychy,
Duszne od bielizny mokrej i brudnej,
Dwoje oczu, bezsenne szprychy,
Okrutne, balsamiczne, straszne i przecudne.

Słyszę: płowe wąsy się stroszą
I małe myszki uciekają w norę,
Małe serca tłuką mocno, beznadziejnie proszą,
Z wolna urzeczone przez spojrzenie różowe i chore.

Jestem najmniejszą z myszy,
Którą goni strach,
Wciąż za mną, wciąż przede mną gorąco dyszy,
Aż zdusi w kłach.

Jeszcze raz ujdę tobie, raz umknę sprzed ciebie,
I w popłochu zatrzasnę ciężkie drzwi mieszkania
Ale znów jesteś. Cień twój na progu się słania,
Abym krzyczący był w niebie!

Stefan Napierski, Poemat (1924) str. 30-31

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij