Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Messenger’

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Po powrocie do miasta mam akurat tyle czasu, co na rozpakowanie bagaży i telefon na wieś, i muszę lecieć do zamku na spotkanie autorskie z Marcelem Mossem. Sala czytelni jest już prawie pełna. Przy stoisku z książkami kłębi się niewielki tłumek czytelniczek, z nadmiaru dostępnych pozycji (tylko w tym roku pisarz opublikował chyba osiem nowych) usiłujących wybrać tę, z którą pójdą do autora po autograf. Zajmuję wolne miejsce w ostatnim rzędzie, a później przysłuchuję się z zainteresowaniem, jak pisarz, drobny a ruchliwy i chyba nadal stremowany rolą pisarza, opowiada o swojej pracy, życiu i inspiracjach. Przez ostatnie półtora roku zmienił mu się mocno profil czytelniczek, bo konsumentkami jego prozy są głównie kobiety. Wcześniej dominowały wśród nich nastolatki. Teraz (żartował, że po tym, gdy przestał zdejmować okulary do robienia zdjęć) ujawnia się wśród fanek coraz więcej mam i babć tych nastolatek. I to właśnie dało się zauważyć na widowni w czasie poniedziałkowego wieczoru autorskiego, który po serii pytań od publiczności (panie były bardzo chętne) skończył się około 18:40.
W domu biorę szybką kąpiel, parzę sobie kawę, wyciągam z lodówki kanapki (przywiozłem ze wsi) i zalegam w pidżamie przed komputerem, by nadrobić weekendowe zaległości. Tyle że jakoś pod koniec odpisywania na komentarze Nathi się odezwał na Messengerze i w rezultacie utknąłem w rozmowie meandrującej dość dziwnie od śmierci Forum, przez Brandona Sandersona i inne fantasy, po fallo- i waginoplastykę. A na koniec, zamiast się położyć wcześniej spać, wyszukuję jeszcze w sieci pdf z „Niechętnym szermierzem” Dave’a Duncana i kontynuuję lekturę powieści, którą zacząłem teraz na wsi z rocznika „Nowej Fantastyki” (1994).

Read Full Post »

Nadal pochmurnie i deszczowo. 21°C. Dopiero około szesnastej trzydzieści zaczyna się przejaśniać, momentami widać nawet słońce i już jest pewne, że nie będzie padało. Kończę więc szybko klikanie z Nathim, dosłuchuję nieuważnie¹ Trybunał Dwójki i wychodzę na spacer. Niestety po ostatnich opadach torowisko nadaje się do swobodnego przejścia jedynie do drugiego mostu na Gubrze (tego na wysokości gminnej umieralni dla ciał w złym guście, że tak pojadę poetycko²). Dalej jest już zbyt głęboko zryte i pełne kałuż. A po jeżynach na nasypach kolejowych nie ma prawie śladu. Tam też szły jakieś intensywne prace, teren jest przekopany albo zawalony zwałami ziemi z innych miejsc. Doszedłem z trudem do lasu na Górce Poznańskiej, niestety leśne gliniaste drogi okazały się jeszcze gorsze do spacerowania niż rozkopane torowisko. Przy pierwszej ławce zrobiłem sobie krótki postój³ a potem zawróciłem do domu.

_________
¹ Nie zwróciłem już uwagi, które z sześciu nagrań Glorii Vivaldiego wygrało rywalizację. A tak przy okazji – po dwukrotnym obejrzeniu „Mojego policjanta” (My Policeman, 2022) początek utworu bardzo gejowsko mi się kojarzy. Słyszę chór w podniosłym „Gloria in excelsis Deo” i od razu widzę Wenecję, dwóch całujących się facetów i kształtne męskie pośladki.
² Za Michałem Zabłockim, patrz ➽ Beata Rybotycka, Młode (stare?) ciała
³ Do dłuższego zniechęcał śmietnik panujący w bezpośrednim otoczeniu siedziska. Worek na śmieci wisi na kołku jakieś pięć metrów od ławki, czyli zdecydowanie za daleko, by można było do niego wyrzucić puszki po piwie i paczki po chipsach.

Read Full Post »

Mglisto, pochmurnie, deszczowo. 5°C.
Widzę już przy śniadaniu, że chleba mi nie wystarczy na cały weekend, ale nie potrafię się zmobilizować do wyjścia na zakupy. Taki dzień, że chyba tylko doczytanie kryminału nie przyszło mi z trudem. Bo nawet komputera bym w południe nie włączał, gdyby nie konszachty z bratową¹, a radio wyłączyłem po „Dużej czarnej”.

_______
¹ Zdjęcia jej wysyłałem Messengerem.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij