Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Marcin’

Od ósmej mama, od dwunastej Barbara. Obie do piętnastej.
Po odstawieniu pań na przystanek zaglądam do Biedronki (brak tomu „Nadziei” rekompensuję sobie zakupem Somersby – trzy butelki różnych smaków) i po lipcowy numer „Kina” do saloniku RUCH-u.
Późnopopołudniową burzę przeczekuję kończąc wylepki (króciutka seria „Pers bez skóry”) do ewentualnego wykorzystania przy wizycie Marcina w Kętrzynie pod koniec lipca. Wieczór spędzam przy komputerze.

Read Full Post »


Zdrowienie szłoby mi pewnie szybciej, gdybym mógł się porządnie wyspać. Niestety w dzień mam czekanie na księdza (zaległa pierwszopiątkowa wizyta) i odwiedziny bratowej (wreszcie zaniosła do pralni wiszący chyba od roku w przedpokoju swój wełniany płaszcz). A wieczorem, ledwo zdążyłem pościelić wyrko i wpakować się pod kołdrę, babka z trybu drzemki przeszła w niepokojącą nadaktywność. Jutro będę wiedział, czy to tylko z powodu przegrzanego mieszkania, czy złapała od mnie jakiegoś wirusa.

Read Full Post »

Czerwiec, Miesiąc Dumy LGBT, już za nami, ale prześladowanie biednych polskich katolików trwa nada. Dziś ogromnego niesmaku, smutku, troski o przyszłość, a nawet poczucia zagrożenia doświadczali zwyczajni ludzi w Poznaniu, będący świadkami przemarszu ulicami miasta trzynastu tysięcy agresywnych i pełnych pogardy wyznawców ideologii LGBT w XVI Marszu Równości. Nie mogłem niestety pojechać do stolicy Wielkopolski i dołączyć, mobilizuję się więc przynajmniej do opisania kolejnej porcji zdjęć z Warszawy.

sobota 8 czerwca 2019 r.

Na wszystkich fotografiach jest Marszałkowska, fragment między ul. Świętokrzyską, a Alejami Jerozolimskimi.

Godz. 15:36:44. Udaje się nam (mnie i Bolevitchowi) wreszcie wypatrzyć w paradującym tłumie Ikara i Walpurga. Reszta forumowiczów, podzielona na  fluktuujące grupki, trzyma się w miarę blisko uflagowionej dwójki. Tu po prawej widać Doriana i zgłodniałego (tak szybko?) Czartogromskiego, a w głębi po lewej nawet kawałek Kaylana z Messem i dziewczyny.

Godz. 15:36:49. Ikar z tęczową szturmówka i Walpurg z flagą z tęczowym orłem, który w stolicy nie budził zainteresowania policji (chociaż podobno poseł Braun kazał ją fotografować, gdy pochód przechodził obok pikiety „Stop pedofilii’).

Godz. 15:36:53. Dumny Ikar, a po lewej (co dopiero teraz zauważyłem) Molly z koleżanką.

Godz. 15:37:09. Dorian i Czartogromski – z natury.

Godz. 15:37:20. Dorian i Czartogromski – pozowane.

Godz. 15:37:25. Dorian i Czartogromski – pozowane jeszcze bardziej.

Godz. 15:43:29. Na poprzednim (ocenzurowanym) ujęciu było widać, że tuż za Walpurgiem idzie Marcin z przyjacielem.

Godz. 15:43:34. Przemieszczam się pomiędzy forumowymi grupkami starając się choć przez chwilę porozmawiać z każdym z forumowiczów. Odpuszczam jedynie Kaylanowi i Messowi, którzy wydaja się zbyt zajęci sobą (Kaylan dodatkowo komórką), by było stosowne im przeszkadzać.

Godz. 15:44:58. Zbliżamy się do nowej Rotundy PKO.

Godz. 15:46:47. Rozmawiam, nie ganiam z aparatem jak oszalały tam i z powrotem na początek i koniec maszerującej kolumny, jeśli wpada mi coś ciekawszego przed obiektyw, to tylko przez przypadek.
„Jezus szedłby z nami”? Episkopat chyba wierzy, że raczej rzucałby kamienie.

Godz. 15:47:58. Nowa Rotunda PKO. Brak mi widoku wielkoformatowej reklamy, która zawsze wisiała na wieżowcu Universalu.

Godz. 15:48:02. Z północnego zachodu (?) nadciągają niepokojące burzowe chmury. Na szczęście skończyło się na niepokoju (martwiła mnie ewentualność zamoczenia targanych w torbie paradowych kartek) i kilku kroplach deszczu.

Godz. 15:48:18. Fajna różowa koszula na tym gościu w białych spodniach.

Godz. 15:48:24. Nie wiem, czy by mi pasowała, ale rozglądałem się (bezskutecznie) za jakąś taką podobną przed wyjazdem do stolicy.

Godz. 15:48:41. Ostatni rzut oka na Rotundę…

Godz. 15:48:52. …i na dumnego brodacza.

CDN.

Read Full Post »

Znów, prawie zupełnie niechcący, namieszałem na forum.
Wieczorem, zamiast spokojnie poczytać, muszę udowadniać, że nie jestem wielbłądem, że nie dybię na administracyjny stołek i nie chciałem nikogo obrażać.
Powoli zaczyna mnie to męczyć.
Pinokio twierdzi, że niepotrzebnie tracę czas na jakieś pedalskie grajdołki. Może ma rację?

Read Full Post »

Korzystając z ostatnich wolnych dni (?) śpię do późna. Przed dwunastą wychodzę po zakupy i wyciągam babkę na krótki spacer wokół bloku. Słoneczko przyjemnie przygrzewa – starsza pani zostaje na ławce przy placu zabaw, a ja robię rundkę po sklepach.
O trzynastej wypijam śniadaniową kawę, netuję przez chwilę i biorę się za przygotowywanie obiadu.
Babka ugotowała wczoraj wiadro ziemniaków, ja przerabiam je teraz pracowicie na pyzy (następnym razem twaróg spróbuję doprawić zmielonym kminkiem – zioła prowansalskie sprawdziły się średnio).
Wychodzi mi 35 sztuk – żarcia na cały tydzień. Dwie porcje gotuję, resztę mrożę. Babka pomaga, przysmażając cebulkę. Na więcej nie ma dzisiaj siły.
Po siedemnastej znów zaglądam do sieci, na swoje nieszczęście. Zwabiony informacją Marcina o 30% promocji w EMPIKu wchodzę na stronę sklepu… i daję się ponieść zakupowemu szaleństwu.
Zapewne przed pierwszym maja (koniec zerowej stawki VAT na książki wydane przed 2011 rokiem) nie jedna księgarnia będzie kusiła ekstra zniżką, czy wyprzedażą. Byłoby najrozsądniej do końca miesiąca zrobić urlop od Internetu.
Wieczór spędzam przy radiowym głośniku, słuchając transmisji koncertu otwierającego krakowski festiwal Misteria Paschalia.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Mogli jednak vat na książki wprowadzić od 1 stycznia. Przez ten okres przejściowy jeszcze faktycznie sprawdzi się proroctwo Zdrojewskiego. Na liście zakupów mam tyle pozycji, że do kwietnia spokojnie mógłbym przekroczyć poziom zeszłorocznych zakupów. Przed południem dzielnie zwalczyłem pokusę złożenia zamówienia w Merlinie (nadal mają zimową wyprzedaż z 70% obniżką cen niektórych tytułów). Niestety później trafiłem na przypomnienie Abiekta o lutowej premierze gejowskiej powieści Jabłońskiego… i uległem pragnieniu poszerzenia biblioteczki o wydane już powieści pisarza o Witelonie.
Można uznać, że nachalna propaganda Marcina odniosła wreszcie skutek – zamówiłem w Solaris cztery tomu cyklu „Gwiazda Wenus, gwiazda Lucyfer”.

-100%-
2020.01.11; Wpis przejrzany, poddany estetycznej kosmetyce.
Pierwotnie w tytule „2120. Wtorek (pierwszy upadek)”.

Read Full Post »

« Newer Posts

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij