Klasyczna zima nadal trzyma. Po dwudziestej robię zakupy w Biedronce. Potrzebowałem głównie twarogu, wracam objuczony kartonami z mlekiem i z zapasem papieru toaletowego na rok.
Kończąc w nocy „Cztery pory roku w Hawanie” zastanawiam się, dlaczego właściwie ten serial tak mi się podoba. Od strony kryminalnej jest to produkcja dość średnia i mało wciągająca. Ba! W ogóle mnie nie interesowało, kto zabił, nawet przy sprawie w tęczowej części¹. Czyli pewnie to przez Jorge’a Perugorria, który był świetny w roli gliniarza i tło obyczajowe z egzotyczną panoramą Hawany.
______
¹ Na cztery morderstwa najciekawsze było w sumie pierwsze, z nieboszczką nauczycielką, która uwierzyła słowom poety (Daj, czegoć nie ubędzie, byś nawięcej dała).



