Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Andrzej Sapkowski’

6°C. Deszczowo.
Dzień długi¹ i postawiony na głowie z powodu przedpołudniowego pogrzebu, na który czuję się zobowiązany² wybrać. I jeszcze na stypę dałem się zaprosić, co już całkiem zaburzyło mój rozkład posiłków, bo przed dwunastą mogę przekąsić drugie śniadanie (albo nawet dopiero pierwsze, kanapkę do kawy), a nie obfity obiad.
Wieczorem otwieram przesyłkę z nowym numerem NF, ale nawet nie zaglądam do kawałka prozy Sapkowskiego z nowej książki o wiedźminie. Wiem, że mało tego, więc nie ma co się spieszyć. Zresztą teraz już bardziej czekam na kontynuację opowieści z meekhańskiego pogranicza niż przygody młodego Geralta⁴.

_________
¹ Paweł mi zrobił pobudkę przed piątą.
² Określenie właściwie nie do końca adekwatne. W sumie nie bardzo potrafię określić, co mną kierowało. Na pewno nie chęć pożegnania z nieboszczykiem, którego za życia spotkałem może ze dwa razy. Zresztą zmarły był już w urnie, więc praktycznie tak, jakby go w ogóle nie było. W trakcie uroczystości utwierdziłem się tylko w przekonaniu, że te ceremonie z urną są bezsensowne, a już zwłaszcza końcowe teatralnie napuszone składanie urny do grobu.
W każdym razie poszedłem, bo nic nie stało na przeszkodzie bym wziął w pogrzebie udział. Pomyślałem, że frekwencja będzie pewnie marna (i była, przyszło czternaście osób), bo mało kto, oprócz najbliższej rodziny, chodzi na pogrzeby dziewięćdziesięciolatków. A zawsze to rodzinie raźniej, gdy jest więcej ludzi. I chyba było, przynajmniej wdowie, bo dziękowała wylewnie – w krótkiej przerwie na rozprostowanie nóg między różańcem, a mszą pogrzebową – za moją obecność.
³ Rosół oraz sztandarowe polskie drugie danie: ogromniasty schabowy z ziemniakami i kapustą. A na finał, w ramach deseru, mikroskopijny kawałek niesłodkiego sernika. Zjadłem dwa kawałki ciasta, bo Kunegunda, dokładnie przemoczona już przed pogrzebem (przemaszerowała kawał drogi ze szkoły do kaplicy przy cmentarzu bez parasola), wybyła ze stypy przed deserem, a i tak prawie nie poczułem smaku tego wypieku. Za to kotlet (wspominałem już, że nie jestem fanem schabowych kotletów?) leżał mi na żołądku do późnego wieczora.
⁴ W sumie jeszcze nie wiem, czy kupię „Rozdroże kruków”. SuperNOWA tak fatalnie wydaje swoje książki, że nie bardzo chce się to brać do ręki. No i „Sezon burz” nadal mam nieprzeczytany.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

[wpis antydatowany]

Usiłuję sobie przypomnieć, co ostatnio czytałem i kiedy to było.

„Lux perpetua” Sapkowskiego w okolicach grudnia?

Już przy zeszłorocznym pracowaniu miałem marny przerób w lekturze, ale nie aż tak strasznie.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Nie planowałem, wręcz mówiłem, że się nie wybiorę. Ale jakoś trzeba było spędzić dzień. No i w sumie – co tu dużo ukrywać – byłem trochę ciekaw ASa polskiej fantastyki. Dlatego podreptałem z Pionkiem na czternastą do Pałacu Kultury.

17. Krajowe Targi Książki okazały się – mimo szumnej nazwy – imprezą prawie kameralną. Wystawców niewielu, zwiedzających mała grupka. Część z nich już tworzyła kolejkę przy stoisku nr 160. Cóż – rad nierad wysupłałem 40 zetów na trzeci tom husyckiej trylogii i zająłem miejsce w ogonku.

Sapkowski dotarł – choć lepiej pasowałoby określenie „wpadł” – na spotkanie lekko spóźniony. Już z daleka rozpoznałem faceta – lekko przysadzisty (pewne zaskoczenie; myślałem, że jest wyższy), energiczny, sympatyczny, ale ciut onieśmielający. Zakręcił się wokół kolejki.

    – To może zacznę podpisywać z drugiego końca – zażartował. Znikł gdzieś na moment, by po chwili usiąść przy stoliku.

    – Przepraszam za spóźnienie – powiedział. – Winna jest moja niepunktualność.

 I zabrał się za składanie autografów na kartach kolejnych egzemplarzy „Lux perpetua”.

W niecierpliwym oczekiwaniu…

Andrzej Sapkowski we własnej osobie

– Dla Dariusza. Jeśli mógłbym prosić…

I oto jest.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Wspominałem chyba, że czytuję (i lubię) Sapkowskiego? Dlatego przy porannej wizycie na HydeParku zmroził mnie lekko wpis/cytat Walpurga:

Bez komentarza [Walpurg, godz. 10:39:44]:
„Biały człowiek powinien pracować trzy godziny dziennie. Przecież Bóg po to stworzył inne rasy – Żydów, Cyganów, aby pracowały za niego…” To jedna z wypowiedzi Andrzeja Sapkowskiego na sobotnim spotkaniu odbywającym się, w ramach Ogólnopolskiego Konwentu Miłośników Fantastyki „Polcon”, w podpoznańskim Błażejewku – relacjonuje „Głos Wielkopolski”

Pierwsza reakcja – „Nie uwierzę w podobną wypowiedź!”. Nikt, kto choć trochę zna twórczość Sapkowskiego w podobne rewelacje nie uwierzy. Chyba, ze to jest całkowicie wyrwane z kontekstu i zmanipulowane. Może w oryginale było „Niektórzy uważają, że biały człowiek powinien pracować trzy godziny dziennie. Przecież Bóg po to stworzył inne rasy – Żydów, Cyganów, aby pracowały za niego…”?

Zajrzałem do serwisu Gazety (Skandaliczne wypowiedzi Sapkowskiego) – zero szczegółów.

Odwiedziłem stronę „Głosu Wielkopolskiego”(Skandalista Sapkowski) – też same ogólniki (rano nie było jeszcze żadnych komentarzy), ale zarzuty – okazuje się – są nawet  bardziej rozbudowane: „Inna ze skandalicznych wypowiedzi pisarza miała charakter aprobaty pedofilii…” – donosi czytelnikom pani Karolina Matysik – główna siła sprawcza całego zamieszania.

„Jedyna nadzieja w oficjalnej stronie Sapkowskiego” – pomyślałem i skierowałem swe kroki w te od dawna nie odwiedzane rejony sieci. Na forum AS Zony – Wieża Błaznów – akurat ten drugi zarzut względem ASa uczestnicy zdołali już obalić:

Cały wątek „pedofilski” to był żart z Polańskiego przy okazji rozmowy o „Złotym Popołudniu” [jedno z opowiadań A. Sapkowskiego -przyp. mój]. Generalnie chodziło o to, że jednak przyjemniej z dwunastolatką niż ze studwunastolatką, ale to wszystko w formie żartu – Sapkowski do żadnej pedofilii nie namawiał i nikt przytomny na umyśle tego tak nie odebrał.

Jak na razie żadna z osób obecnych na konwencie nie wypowiedział się miarodajnie na temat pierwszego cytatu (= nie wypowiedział się nikt, kto by to słyszał ten tekst). Jest za to trochę o samym spotkaniu Sapkowskiego z panią Karoliną:

Artykuł w „Głosie Wielkopolskim” napisała dziennikarka, której Sapkowski nie chciał udzielić wywiadu na miejscu (powodu autoryzacji) polecił natomiast wysłać pytania mailem. A że potrzebowała scoopa na poniedziałek, zrobiła z niego skandalistę.(…) Byłem przy tym, jak rozmawiała z ASem i widziałem miny, jakie potem stroiła (…) Staliśmy z Michiem tuż obok, więc mieliśmy okazję widzieć i słyszeć całą rozmowę. Owszem, ja też mam wrażenie, że panienka strzeliła focha i postanowiła się zemścić – spotkanie z AS-em trwało dwie godziny, było bardzo fajne, publiczność generalnie była zadowolona, prowadzący (Eryk Remiezowicz) takoż, tylko jednej dziennikarce nie wyszły plany i z tego cała zadyma.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij