Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 20 stycznia, 2026

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ciśnienie (atmosferyczne) spadło do poziomu ↓1021 hPa i jest już jakby trochę lepiej. Głowę nadal czuję (ucisk w skroniach), ale nie mogę powiedzieć, że boli. Wcześniej tak. A przed siedemnastą było całkiem dziwnie: wchodząc na piętro zamku, ocieram się o ścianę klatki schodowej, tak mnie jakaś niewiadoma siła ściąga nieustannie w prawą stronę. Zamek? Miałem wieczorem kolejne spotkanie w ramach muzealnej Akademii i prelekcję o witrażach. Tym razem zaproszona z Olsztyna historyczka opowiadała o jednym z niemieckich zakładów witrażowych i jego realizacjach, które nadal można oglądać w kościołach Warmii i Mazur. Pogoda chyba zatrzymała ludzi w domach, bo do muzeum przyszło około dziesięciu osób¹, a szkoda. Pani dobrze opracowała temat, gadała ciekawie i miała bogaty materiał fotograficzny w prezentacji.

________
¹ Krzeseł ustawiono na czterdzieści – dwie partie po cztery w pięciu rzędach. Ze znajomych nieznajomych znów się witam uściśnięciem dłoni z Tytusem. Co w sumie nic nie znaczy, ale odnotowuję ku pamięci.

2026.01.23

Read Full Post »

Zanim się zabiorę za normalną blotkę¹, wrzucam krótkie, a ładne omówienie sytuacji z transkrypcją aktów małżeństw jednopłciowych znalezione na Facebooku Jacka Dehnela. Czytajcie i przyjmujcie do wierzenia w pełni i niezachwianie, jako i ja w to wierzę i przyjmuję. Tak jest, tak było i tak będzie:

Łza się w oku kręci, że nagle w Polsce objawiły się tysiące konstytucjonalistów, a wszyscy na fejsie pod postami o transkrypcji aktów ślubu. Niestety, znają tylko sześć słów z tej Konstytucji, w dodatku błędnie. Więc parę wyjaśnień, żeby to mieć w jednym miejscu:

1. Nie, Konstytucja RP nie zawiera w art. 18 „definicji małżeństwa”. Nie zawiera też słów „małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny” ani „to wyłącznie związek kobiety i mężczyzny”. Mam tyle lat, że pamiętam, jak w latach 90. dyskutowano nad zapisami Konstytucji – i choć byłem wtedy nastolatkiem, ergo nie mogłem wziąć ślubu (ani zagłosować w referendum konstytucyjnym w maju 1997, zabrakło mi roku), to byłem też nastoletnim gejem i pamiętam te targi. Wówczas żadne państwo na świecie nie oferowało równości małżeńskiej (Holandia to 2001 rok), a raptem kilka – związki partnerskie, ale histeria katoprawicy była solidna. Próbowano zatem umieścić w Konstytucji zapis, który by wprost zakazywał równości małżeńskiej (takie zapisy istnieją w prawach różnych krajów, m.in. rosji), ale się nie udało i dlatego art. 18. zawiera długą i dziwną formułę: „Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.” Co z tego wynika?

Po pierwsze, że nie ma zakazu. Z formuły „Woda jako ciecz podlega prawu Pascala” nie wynika, że nie ma innych cieczy, niż woda. Po drugie, że szczególnej ochronie i opiece podlega nie tylko małżeństwo, ale też „rodzina, macierzyństwo, rodzicielstwo”. Niezależnie od płci obywateli. A zatem powinno temu podlegać macierzyństwo dwóch lesbijek wspólnie wychowujących dziecko czy dwóch gejów, którzy zaadoptowali dziecko w Hiszpanii i zamierzają wrócić do Polski. Ale też „rodzina” – a rodzina to nie tylko rodzice z dziećmi, ale też para pozostająca w długim związku. Pan Stanisław z panią Haliną, bezdzietni, są ze sobą od trzech dekad czy dekady, więc są rodziną (nawet jeśli nie wzięli ślubu). Pan Stanisław z panem Henrykiem też. I wszyscy oni mają podlegać owej szczególnej opiece i ochronie RP. Której obecne prawo im odmawia, jeśli są tej samej płci.

2. Konstytucja ma jeszcze wiele innych zapisów, na przykład Artykuł 32: „1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. 2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.” Dedykuję to znawcom sześciu słów z Artykułu 18.

3. Nie, prezydent Nawrocki tego nie „zawetuje”, bo nie może wetować wszystkiego, co chce, a jedynie ustawy, które przeszły przez parlament. A nie rozporządzenia tego czy innego ministerstwa albo decyzję starosty pasłęckiego.

4. Nie, to, czy para może zawrzeć małżeństwo, nie zależy od tego, czy może mieć dzieci. Para osiemdziesięciolatków nie spłodzi dzieci, bez względu na to, czy to kobieta i mężczyzna, dwóch mężczyzn czy dwie kobiety. A mogą w Polsce zawrzeć małżeństwo, podobnie jak kobieta, która po operacji nie ma macicy albo bezpłodny mężczyzna.

5. Nie jest prawdą, że „Bruksela” czy „Unia” nam „narzuca”. Prawo Unii Europejskiej jest naszym wspólnym prawem, które – od wejścia Polski do UE – tworzą również nasi europarlamentarzyści, wybierani przez nas wszystkich. W referendum unijnym ogół Polaków postanowił, że chce wstąpić do Unii, a zatem przyjąć szereg zobowiązań – nie jest to „narzucone”, to wynik naszej wspólnej woli. Z czego codziennie korzystamy.

6. Nie jest prawdą, że „Unia wchodzi w nie swoje kompetencje, bo chce regulować śluby w Polsce”. Wyrok TSUE nie mówi, czy polskie Urzędy Stanu Cywilnego (a tym bardziej parafie!) mają udzielać ślubów jednopłciowych, to nadal pozostaje w gestii prawa RP. Natomiast – z uwagi na wolny przepływ osób – obywatele UE muszą mieć zagwarantowane, że ich stan cywilny nie zmienia się podczas przekraczania granicy, bo wszyscy żyjemy w jednym społeczno-gospodarczo-politycznym organizmie. I zwyczajnie stan cywilny wpływa na nasze zobowiązania, dziedziczenie, odpowiedzialność fiansową za małżonka, opodatkowanie, itd. Polska nadal może szczycić się swoim homofobicznym prawem, najgorszym w UE, ale musi uznawać małżeństwa zawarte poza jej granicami. Podobnie jak Francja musi uznawać polskie śluby konkordatowe, zawarte tylko w kościele, nawet jeśli jest państwem świeckim.

7. Konstytucja również w dziale „Źródła prawa” dość jasno mówi, że do źródeł prawa POLSKIEGO należą zapisy ratyfikowanych umów międzynarodowych (Art. 87-91), dlatego też wyrok TSUE jest częścią naszego, polskiego prawa.

8. Wszystko to urządziła sobie prawica, która nie godzi się na to, że nie żyjemy w XIX wieku ani w putinowskiej rosji. Gdyby przez lata nie blokowała JAKICHKOLWIEK rozwiązań dla społeczności LGBT, to mielibyśmy jakieś kadłubowe „związki partnerskie” jak Węgry Orbana, ochłap (niewykluczający prześladowań i cenzury), ale TSUE musiałoby uznać, że nasze związki są w jakiś sposób uznawane. Ale nie są – ani w Polsce, ani w paru innych zacofanych krajach UE (Bułgaria, Rumunia, Słowacja i Litwa – to, jak Polska wprowadzi wyrok TSUE, ma znaczenie dla społeczności LGBT we wszystkich tych krajach). Podobnie było wcześniej w 2018 roku w przypadku prawa partnera do zamieszkania w kraju (chodziło o Amerykanina, który poślubił Rumuna poza granicami Rumunii, gdzie chciał z nim zamieszkać na stałe). A zatem to upór prawicy przeciwko ochłapowi, jakim są związki partnerskie, sprawił, że Polska musi uznawać jednopłciowe małżeństwa.

_________
¹ Co może trochę potrwać, bo nieszczególnie się czuję, męczony – zakładam – zmianami ciśnienia atmosferycznego.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij