Obliczyłam sobie, że list idzie w jedną stronę powiedzmy dwa dni, jeden dzień na pisanie, znowu dwa dni wędrówki pocztowej…
Pięć minut z Magdą
(Świat Młodych nr 69/1974)

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Nad ranem przyszedł mróz, -4°C. W dzień jest słonecznie, z błękitnym niebem – przyjemna odmiana po ostatnich ponurych tygodniach.
W skrzynce znajduję pierwsze kartki ze świątecznymi życzeniami. Możliwe, że leżały już od wczoraj (oba priorytety; ten z Kufszynka teoretycznie powinien dotrzeć już we wtorek), bo w czwartek nie sprawdzałem poczty.
Po kilku dniach zabawy Avast postanowił pokazać, co potrafi i w ramach ochrony odciął mnie od Internetu na amen. Ostatnie problemy to niewątpliwie zasługa programu antywirusowego. Wystarczy wyłączyć ochronę i Internet się pojawia². Zaiste – piątek trzynastego.
______
¹ We wtorek skrzynkę sprawdzałem. I w środę też. Czyli Poczta zainkasowała dodatkową opłatę za usługę, z której się nie wywiązała.
² To może być już nieaktualne, bo po dwóch godzinach walki³ udało mi się chyba rozgryźć problem. Czy skutecznie, przekonam się jutro, po wyłączeniu na noc i ponownym odpaleniu komputera. Na chwilę obecną wszystko działa jak należy.
³ Wliczając czas poświęcony cyfrówce. Przy fotografowaniu kartek z dzisiejszej poczty zauważyłem, że wyświetlacz w aparacie nagle „sam z siebie” (Paweł brał go na nocny spacer po mieście celem uwiecznienia świątecznych iluminacji, ale to wg brata zwykły zbieg okoliczności) zaczął pokazywać kadry w zmniejszonym kwadratowym rozmiarze. Zanim rozgryzłem, że to może być powiązane ze zmianą rozmiaru zdjęć i odnalazłem odpowiednie opcje w ustawieniach (ostatni raz zaglądałem w te rejony menu pewnie przy kupnie cyfrówki), też mi trochę zeszło.
_
Pięć minut z Magdą: POZNAŁAM w czasie wakacji Jacka (Świat Młodych nr 69 (2403) wtorek, 27 sierpnia 1974 r.)




Na Twoim miejscu darowałbym sobie takie obliczenia, bo Poczta Polska w okresie przedświątecznym potrafi dawać ciała. Ja nie bawiłem się w priorytety. Półtora tygodnia to aż nadto by kartki dotarły nawet w najdalszy kraniec Polski. Planujesz wycieczkę z aparatem na miasto by uraczyć nas zdjęciami świątecznych iluminacji? A może opublikujesz kilka z tych które zrobił Paweł?
Wiadomo, że teraz nie ma co liczyć dni poczcie, bo to nieobliczalna instytucja :D Ale kiedyś, w 1974 roku i jeszcze przez wiele lat później, było właśnie tak jak w tym cytacie – listy i kartki docierały z jednego końca Polski na drugi w trzy dni.
Nie lubię robić nocnych zdjęć, moim aparatem nie ma sensu, bo jest do tego za słaby (zbyt prymitywny).
I o dziwo dawniej tych listów i kartek było nieporównywalnie więcej niż obecnie a się wyrabiali.
Była też inna sieć placówek pocztowych, drogi przewozu i więcej listonoszy.
Inna sieć placówek pocztowych? Nie pamiętam żeby PP miała konkurencję… Może za młody jestem 😉
Inna w znaczeniu, że tych placówek było więcej, gęściej.
ja priorytet tylko płacę za granicę bo inaczej to poczta płynie statkiem miesiącami. A po kraju to od wieków już nie płace za priorytet bo idzie w moim przypadku tyle samo co ekonomiczny.
Teraz za granice chyba nawet nie da się inaczej niż priorytetem.
Całe szczęście bo pamiętam że parę razy nie powiedziałam że chcę priorytetowy a pani nie zapytała i szedł wieki. A przy okazji znaczek do USA kosztuje już 15 zł a Europa 10 zł
Że do Europy wiem, spytałem kupując kartki, bo pewnie wyślę jedną do Wielkiej Brytanii, do Abramasi.
Się Świat Młodych czytało tylko w 2.poł 80tych. A później Na Przełaj. Już nie ma takich czasopism
W 1974 też jeszcze „Świata Młodych” nie czytałem. Niczego wtedy jeszcze sam nie czytałem, bo nie umiałem czytać.
W drugiej połowie lat 80… Hmmm… Wtedy to już chyba porzuciłem „Na przełaj” na rzecz tygodnika „Razem”.
Razem mi umknął jakoś
Z pamięci, czy w kiosku swojego czasu? W sumie nie pamiętam, czy ten tygodnik przetrwał przemiany ustrojowe…
Już mam. Wg Wikipedii
Może dlatego nie załapałeś się już na lekturę.
Ominęło mnie Razem.
Załapałeś się na nowsze periodyki, może lepsze. Bravo czytałeś? :D
Non Stop o muzyce i zin Thrashem All
Też o muzyce
To już prasa specjalistyczna.
Mój brat też coś kupował o muzyce, ale raczej to nie te tytuły.
Tylo Rock?
Tylo Rock? Thrasem’all?
Zastanawiałem się nad „Tylko Rock”, ale to było jednak coś innego.
Chociaż „Tylko Rock” też mógł się pojawiać w domu.
Już mam.
To był „Garaż” od Jimmy Jazz Records.
U mnie na poczcie same znaczki priorytetowe były tylko do kupienia
Ale dzisiaj ciśnienie paskudne 😟
Serio? To jakiś słaby punkt pocztowy.
Akurat znaczków zabrakło.
Zdarza się
Na poczcie żeby znaczków zabrakło? I to ma być normalne? No przepraszam! :D
Były te priorytetowe 😁
Grubymi nićmi szyty szwindel w tym dostrzegam :D
Czyli jeśli list wyślemy z punktu A do punktu B i weźmiemi pod uwagę Niż Zdzisław i Cyklon Helena to odpowiedź znajdzie się w punkcie C po 11miesiącach. To fascynujące!!!
To do poprzedniego eksplikacja Twego wpisu
Aha.
Jeśli chodzi o ustalanie czasu nadejścia przesyłki pocztowej równie skutecznym sposobem jest tradycyjne wróżenie z fusów.
A weźmy taki InPost – wczoraj wieczorem zamawiałem kurtkę dla brata z normalną dostawą InPostem, a teraz musze iść do paczkomatu, bo właśnie dostałem SMS-a, że dotarła do Kętrzyna i już czeka w skrzynce na odbiór.
Przerażające!!!!
Tak. Poczta Polska podobnych standardów raczej nie osiągnie.
Sam z siebie, to aparat nic nie zrobi, ale jeśli przez przypadek dotkniemy nie tam gdzie trzeba i w panice będziemy chcieli wrócić do miejsca, w którym byliśmy, to już tak, można coś bezwiednie ustawić.
-4, to coś, co Irlandię paraliżuje. Można spokojnie nie jechać do pracy jak dziesiątki tysięcy autochtonów i powiedzieć szefowi, że na jezdni był „black ice”. Jednak jako Polak, nigdy z tego popularnego irlandzkiego wykrętu od roboty nie skorzystałem.
Wiem, że aparat sam się nie przestawił. Żeby się dostać do menu z ustawieniami rozmiaru zdjęć trzeba klikać chyba ze cztery razy w różne zakładki menu.
na pocztówce bohaterka „Dziadka do orzechów”? Rodzice poszli na pasterkę, a dziewczynka została sama i fantazjuje o księciu z bajki wyglądając go przez okno?
Raczej nie. Na tle księżyca widać sunące po niebie sanie Świętego Mikołaja ciągnięte przez zaprzęg reniferów. W „Dziadka do orzechów” tego motywu nie ma.
Pewnego dnia odkrywam, że nie ma latarki w telefonie. Wiem, gdzie była – ale diabeł ogonem nakrył. Bardzo mi to życie utrudnia, gdy dotrę do knihobudek po zmroku 😂
Innego dnia przypadkiem znajduję latarkę kompletnie gdzie indziej. Czy istotnie jest tak, jak napisał Woland, że sprzęt sam z siebie żadnych zmian nie porobi? Być może rzeczywiście coś gdzieś niechcący nacisnęłam?
To zależy jeszcze jaki sprzęt. Przy nowoczesnych smartfonach z AI bym takiej gwarancji nie dawał :D