Intensywnie słonecznie. 31°C.
Mama od ósmej. Notariusz po trzynastej. Po piętnastej długi prysznic i leniwe zalegiwanie w fotelu przy lekturze „Przynęty”. Po osiemnastej drzemka, w zamiarze krótka, w realizacji przeciągnięta do dwudziestej pierwszej. Wstaję z bólem głowy i jeszcze siedzę do późna przy komputerze, serfując bezmyślnie po Internecie, niezbyt zdolny do jakieś wymagającej myślenia¹ aktywności.
____________
¹ Nawet takiego niezbyt intensywnego jak do sklecenie komentarza pod przeczytaną blotką.
LEKTURA UZUPEŁNIAJĄCA:
Pięć minut z Magdą („Świat Młodych” 1974)




Drzemka po 18 to zły pomysł.
Przy takich upałach jak obecnie w okolicach osiemnastej mam najbardziej nagrzane mieszkanie. Balkon mogę otworzyć dopiero po dziewiętnastej.
Też jestem nie do życia, z tym że przez cholerne upały… 🙄 Dodatkowo napieprza mnie uszkodzony mięsień w łapie, ale dzięki temu sam przed sobą miałem usprawiedliwienie dla nieróbstwa i wzięcia się za książkę, która przyszła w środę… 😳
No i spoko.
Faktycznie temperatury jak na koniec sierpnia są dość nietypowe. Kilka dni powyżej 33 C u nas, robi wrażenie, choć mnie nie sprawia problemu.
Pierwszy tydzień września podobno ma być równie upalny.
Staram się nie robić drzemek po 18 a jeśli muszę to zawsze nastawiam budzik
A po co? Przecież to już można spać do oporu, jak trzeba, to choćby i do rana.
nie spałabym do rana tylko wstała o 22 albo 23 i była wyspana i nie miała co ze sobą zrobić
Chyba że tak.