
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Nie wychodzę nawet po zakupy do Biedronki, choć w lodówce takie pustki, że trzeba będzie kombinować jutro przy kanapkach do kawy. Chyba, że się skuszę (zmobilizuję) i skorzystam z niedzieli handlowej.
Wieczorem wekuję cztery porcje zupy na przyszłe, leniwe obiady. Słucham radia (PR2), czytam „Śmierć na Wenecji” Szymiczkowej. Przy fragmencie:
„Litość jest pracochłonna – pomyślała Zofia, skubiąc chwościki przy parasolce, kołysana miarowo falami – współczucie jest pracochłonne. Nawet jeśli człowiek nie angażuje się w żadne akcje dobroczynne, wraca zmęczony samym patrzeniem na to, że komu innemu jest źle”. I w duchu podziękowała, że ani z okien domu pod Pawiem, ani z okien domu Pod Śpiewającą Żabą nie widać było cierpienia zbyt często.¹
pomyślałem o znajomych od Szlachetnej Paczki i nawet przez moment chciałem zacytować rzecz na forum. Ale po chwili przyszła refleksja, że to może jednak zbyt złośliwe, a w każdym razie niepotrzebne (zbędne) i dałem sobie spokój.
__________
¹ Maryla Szymiczkowa, Śmierć na Wenecji (Znak litera nowa, Kraków 2023) str. 93



