Przed śniadaniem skończyłem porządki na balkonie. Tak z grubsza. Zostało jeszcze wymyć podłogę, ale poczekam z tym na temperaturę powyżej zera. Albo nawet na porządniejszy deszcz, żeby tylko w trakcie opadu przejechać szczotką po płytkach. Donice po pelargoniach trzymam chwilowo w przedpokoju, bo ze zmrożonej ziemi nie dałem rady wyciągnąć korzeni kwiatów.
+
Na spacer wychodzę o dwudziestej. Wyciągnąłem z szafy zimową kurtkę, bo w jesiennej marzłem już w ręce i musiałbym zakładać dodatkowo sweter. Przy zimowej wystarczy koszulka z krótkim rękawem.
Resztę wieczoru, do północy prawie, spędzam na doczytywaniu „Świata Czarownic”. To jest nadal, nawet przy kolejnej (trzeciej?) lekturze, wciągająca opowieść. Stylistycznie może zaledwie poprawna¹ i niewolna od potknięć², ale grunt, że sprawia przyjemność.
_______
¹ Dość przeciętna?
² Autorki czy tłumaczek?




Rozumiem, że nie masz sadzonek pelargonii na przyszły sezon.
Mam posadzone w dwóch skrzynkach. Musiałaś przegapić wpisy, w których o tym wspominałem.
Drugą skrzynkę sadziłem 6 listopada. Pierwszą chyba z tydzień wcześniej i szczepki nadal są w niej zielone, więc chyba już się przyjęły, ukorzeniają.
To i ja muszę spróbować posadzonkować moje pelargonie.
Spróbować chyba można. Ale nie trzymasz ich nadal na dworze?
Nie, w mieszkaniu, ale im chyba za gorąco.
Aha. Moim niestety też jest za ciepło, ale nie mam żadnego chłodnego, a jasnego pomieszczenia, w którym by przestały zimę.
Dziś i ja idąc do sklepu wyciągnę zimową kurtkę. Niby jeszcze jakiś strasznych mrozów nie ma, ale czuję że to właściwy moment by odwiesić „przejściówkę” na wieszak. To jakby nie było końcówka listopada, a w tym roku i tak długo udało mi się w niej pochodzić. Pewnie i w butach letnich do dzis bym chodził, gdyby nie to, że zimowe lepiej sobie radzą na rozkopanym, pełnym piachu i błota osiedlu…
A ja bym dzisiaj wychodził, gdybym wychodził, w letniej kurtce, bo jest przeciwdeszczowa, a pada u mnie dość intensywnie (nad ranem nawet deszcz ze śniegiem) i jest całkiem ciepło, w tej chwili 6°C.
A u nas dzis jest totalny armagedon. Wieje koszmarnie i jest lekki mróz, nawet psa nie można na dwór wypchnąć 😅
Wiatr też mam.
Skoro mówisz, że przyjemnie się czyta, może kiedyś zerknę.
No nie wiem. Widziałem, że na stoliku nocnym masz odłożony tom Tokarczuk, to coś nieszczęsnego z pługiem przez kości. co mnie tak zniechęcił do prozy naszej Noblistki, że już po nic więcej jej autorstwa nie sięgnąłem.
„Świat Czarownic” to tylko lekka fantasy, klasyka gatunku, dla fanów fantastyki lektura poniekąd obowiązkowa, ale ty możesz być zbyt wymagającą czytelniczką, by znaleźć w niej przyjemność.
Każdy wybiera wg swego gustu. Mam odłożony, bo zamierzam przeczytać jeszcze raz (niedawno oglądałam film i zastanawiać się zaczęłam na ile książka się różni). Nie uważam, żebym była wymagającą czytelniczką :D
Dobra, dobra, już się nie kryguj. I tak nie uwierzę, że nie myślisz z zadowoleniem: „To dla takich jak ja pisze Tokrczuk” :P
Nie zastanawiam się dla kogo piszę autor. Albo się mi podoba to co pisze, albo nie :)
Ty wcale nie musisz. Grunt, że autor się zastanawia, a jego książki trafiają w twój gust.
Nie wiem, czy autor się zastanawia. Z tego, co powiedziała Tokarczuk, autor właśnie zastanawiać się nie chce – „nie wie o co chodzi, niech nie zawraca głowy”. I mnie to nastawienie odpowiada, autor nic nie musi, ja nic nie muszę.
Gadanie.
Nawet ja się czasem zastanawiam, a autor ze mnie żaden.
Bez zastanawiania się to można pisać w zeszycie do szuflady.
Hebius, mówisz o sobie. Mogę sobie wyobrazić, że nie wszyscy są tacy sami jak ja (bo najpewniej nie są), natomiast twierdzenie „ojej, ja tak mam, to mają wszyscy” jest co najmniej ryzykowne.
Inteligentna i do tego całkowita indywidualistką, pogratulować :D
Nie całkowita. Ale naprawdę istnieją ludzie, którzy idą przez miasto z kolorowym szalikiem i nie mielą przez cały czas „czy szalik nie jest za kolorowy” „o, widzę sąsiada, skręcę w tę uliczkę” „czy ona na mnie spojrzała już drugi raz”. Ja np. zapominam o szaliku prawie natychmiast, nie zauważam też sąsiadów dopóki się do mnie nie uśmiechną. Chyba jesteś po 50-ce, to już miałeś czas zauważyć (a może nawet w jakiejś książce przeczytać), że ludzie jednak są różni nie tylko z wyglądu.
A czy ja sugerowałem, że jesteś jedyną indywidualistką na świecie? Indywidualizm obecnie jest wręcz w modzie.
Raczej kpiąco powątpiewałeś w istnienie indywidualizmu. A w sumie to nie o indywidualizm chodzi. Ludzie różnią się pod względem wrażliwości na odbiór przez społeczeństwo i piszę Ci tylko, że naprawdę tak jest. Kiedy piszę bloga, myślę, co sobie mąż pomyśli. Sorry, ale o większości czytelników i ich odbiorze nie myślę wcale. Dlatego wierzę, że Tokarczuk nie myśli o swoich potencjalnych czytelnikach, tylko np. jara się tym, że precyzyjnie wychodzi jej powiedzenie tego, co chciała wyrazić, a że znajdzie się potem ktoś, komu coś tam się spodoba, to dla niej kwestia drugorzędna. I ja zupełnie mogę z tym żyć. Tokarczuk nawet nie musiałaby mnie lubić ;)
O! Czyli jest jednak niewielka szczelina w twoim indywidualizmie :D
A co do reszty – nie powątpiewałem kpiący, bo przecież byłoby głupim uważać, że wszyscy ludzie są identyczni. Bo nie są. Zwyczajnie nadinterpretowałaś moją wypowiedź.
W zasadzie nie pisaliśmy tutaj o indywidualizmie i rzeczywiście byłoby głupio. A jednak, wydajesz się mieć właśnie taki pogląd na naturę ludzką (przynajmniej do momentu, gdy nie wypada napisać czegoś przeciwnego). Wracając więc do Tokarczuk: jest bardzo prawdopodobne, że ona nie myśli o swoich czytelnikach. Ponieważ istnieją ludzie, którzy nie myślą o swoich czytelnikach.
W zasadzie się z tobą zgodzę, z tym, że nie w kwestii Tokarczuk, bo kobieta jednak wyjawiła publicznie, że ma konkretną wizję czytelników jej książek. Wiec musiała o nich myśleć. Chyba, że kłamała w żywe oczy :)
Zastanówmy się ile mi zajęłoby myślenie nad zdaniem, że nie mam ochoty zadawać się z idiotami? Minutę?
Nie powtarzajmy się już. Wiem, że masz obraz świata i ludzi jako stałości, temat po drodze zrobił się nudny, więc spasuję :)
To wiesz o wiele więcej ode mnie.
Ale masz racje, zostawmy ten temat.
„Świat Czarownic” był przed laty drukowany w odcinkach w Fantastyce i myślę, że był moim pierwszym zetknięciem z fantasy. Takim w pełni świadomym zetknięciem. O Tolkienie mogłem coś słyszeć, ale w mojej bibliotece był tylko środkowy tom „Władcy Pierścieni” – stał w powieściach historycznych i tak go swego czasu przeczytałem.
Ja już od paru dni w zimowej kurtce, gdyby tak jeszcze buty zimowe były… poczekam, aż mi spadną z nieba 😂
Zimowe buty chyba już też będę musiał przynieść ze strychu.
Mam problem z komentarzami
Nie ty jedna. Musiałem wejść teraz w kokpit bloga, żeby odpowiedzieć na wasze wpisy. Chyba jakaś awaria jest na WordPressie albo znowu coś poprawiają, usprawniają.
Przez Czytnik nadal da się swobodnie komentować.
Sprawdzam
Trochę się zaniedbałam w wiadomościach
To prawda, że Polacy teraz nic nie robią tylko oglądają transmisję z obrad Sejmu?
Nie wiem. Ja nie oglądam.
A komentarze chyba już można dodawać normalnie. Naprawiło się.
Autorki, czy tłumaczek? – raczej bez przecinka
Poprawię.
kiedy ja myłam balkon no tego lata chyba tak jak myłam okno to nie jest tak źle
Po zabraniu doniczek zawsze staram się balkon przemyć, bo zostają ślady w miejscu, w którym donice stały, jakieś resztki ziemi, poprzylepiane liście etc.