Przed śniadaniem skończyłem porządki na balkonie. Tak z grubsza. Zostało jeszcze wymyć podłogę, ale poczekam z tym na temperaturę powyżej zera. Albo nawet na porządniejszy deszcz, żeby tylko w trakcie opadu przejechać szczotką po płytkach. Donice po pelargoniach trzymam chwilowo w przedpokoju, bo ze zmrożonej ziemi nie dałem rady wyciągnąć korzeni kwiatów.
+
Na spacer wychodzę o dwudziestej. Wyciągnąłem z szafy zimową kurtkę, bo w jesiennej marzłem już w ręce i musiałbym zakładać dodatkowo sweter. Przy zimowej wystarczy koszulka z krótkim rękawem.
Resztę wieczoru, do północy prawie, spędzam na doczytywaniu „Świata Czarownic”. To jest nadal, nawet przy kolejnej (trzeciej?) lekturze, wciągająca opowieść. Stylistycznie może zaledwie poprawna¹ i niewolna od potknięć², ale grunt, że sprawia przyjemność.
_______
¹ Dość przeciętna?
² Autorki czy tłumaczek?



