
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Przed siedemnastą robię zakupy w pawilonie. Biorę chłodnik i zsiadłe mleko (wszystko w przecenie z powodu krótkiego terminu przydatności do spożycia) na obiady zapowiadanych upałów. Wieczorem mam kolejne wyjście na koncert (Damian Ukeje gra i śpiewa w amfiteatrze; relacja dojrzewa na forum i pojawi się na blogu w późniejszym terminie) i od razu spacer, kółeczko wokół jeziora, przez co wracam do domu dopiero o dwudziestej pierwszej. W nocy planuję dooglądać „Red, White & Royal Blue”, tęczową bajeczkę, którą nawet wykastrowany „Kopciuszek” przebija w dramatyzmie opowieści, ale bohaterowie ładni są, więc przynajmniej oczy można nacieszyć męską urodą.
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
W sobotę znów byłem na koncercie.
Chociaż nie planowałem. A nawet nie bardzo chciałem być¹.
Ale namawiali usilnie.
– Idź, koniecznie! – namawiali. – Idź koniecznie!
No i namówili, i uległem, i poszedłem.
Z lekką obawą poszedłem. Bezsensowną w sumie, na co sam bym wpadł, gdybym się tylko chwilę, a dokładnie zastanowił. Jaki szanujący się satanista wystąpi w biały dzień², solo i jedynie do wtóru gitary? No żaden przecież. I tutaj teraz też nie wystąpił.
Damian Ukeje powitał mnie na wejściu piosenką Maanamu i dalej było podobnie – leciały covery Kory, Princa („Purple rain”), Chorych na Odrę, Dżemu („Czerwony jak cegła”), oraz inne równie melodyjne kawałki samego Ukeje („Ja Ikar” na pewno, więcej tytułów nie zapamiętałem). I żadnych ciężkich brzmień, których się spodziewałem po przeczytaniu w zapowiedziach KCK, że facet był związany z Nergalem³.
Bo chyba nie muszę dodawać, że do momentu zobaczenia na słupach ogłoszeniowych plakatów informujących o koncercie, pojęcia nie miałem o istnieniu gościa, ani o jego repertuarze. Fakt, mogłem sprawdzić na YouTUBE, co też Ukeje śpiewa. Ale ten Nergal mnie nastawił muzycznie na NIE i miałem sobie darować wyjście do amfiteatru. Szczegóły.
Mimo słonecznego i przyjemnie ciepłego wieczoru widownia była zapełniona równie gęsto, co tydzień wcześniej, na występie Tymona Tymańskiego. Przyszło jakieś sto, może sto pięćdziesiąt osób. Ładna pogoda ściągnęła może trochę więcej rodzin z małymi dziećmi, które szalały na placu przed sceną. Obserwując rozbieganą gromadkę, zastanawiałem się przez chwilę, co też jest w naszym szkolnictwie, że potrafi za pomocą lekcji wu-efu po kilku latach edukacji zniechęcić tak pełne energii maluchy do fizycznego wysiłku i sportu.
Przy barierkach oddzielających publiczność od sceny stało kilka rozochoconych młodych mamusiek, prowadzących między piosenkami intensywny dialog-podryw z wokalistą⁴. W jakimś klubie byłoby to może fajnie. W otwartej przestrzeni amfiteatru siedzący nawet całkiem blisko – tak jak ja – słyszeli jedynie grzeczne, stosowne odpowiedzi Damiana Ukeje i to w sumie było niezbyt zajmujące, czy zabawne.
Koncert skończył się dobrze po dwudziestej. Bisów zabrakło. Ukeje był mocno zachrypnięty i nie chciał bardziej forsować głosu, bo na kolejne dni miał zaplanowane dalsze występy w ramach letniej trasy „I am rock’n’roll”.
_______
¹ Chyba jestem już lekko zmęczony tym intensywnym koncertowym życiem, jakie ostatnio prowadzę. Jednemu wyjściu w tygodniu jeszcze daję radę, ale dwa to już zbyt wiele. Zwłaszcza jeśli trzeba je jeszcze opisać. Bo czy warto w ogóle gdziekolwiek wychodzić, jeśli się człowiek nie dzieli z nikim wrażeniami z tych wyjść?
² A właściwie wczesnym wieczorem. Koncert był od osiemnastej, ale zgrzeszyłem przeciwko lokalnemu patriotyzmowi i darowałem sobie występ miejscowego zespołu Stormblast, rozgrzewającego przez pierwszą godzinę publiczność. Za co zostałem od razu ukarany, bo o dziewiętnastej już się nie załapałem na darmowe przekąski serwowane od początku imprezy przez organizatorów.
³ KCK (Kętrzyńskie Centrum Kultury) reklamując Damiana Ukeje, pisało na Facebooku, że w telewizyjnym talent show należał do grupy Adama „Nergala” Darskiego. Co mnie chyba trochę za bardzo zasugerowało i wyprowadziło na manowce.
⁴ Dopiero w domu, na zdjęciach zobaczyłem, że to taki atrakcyjny facet.




Ta tęczowa bajeczka z założenia miała być dramatem? :-) Byłem przekonany że te chłodniki sam gotujesz, a Ty leniu jedziesz na gotowcach! :-)
Spodziewałem się filmu bardziej dla dorosłych, a w realizmie „Kopciuszek” też był mocniejszy, niż ta bajka.
Co do chłodnika – już kiedyś komuś pisałem, że dla jednej osoby ciężko chłodnik przygotować. Bo to nie jest takie danie, jak zwykła zupa, że można je na trzeci dzień zamrozić, czy zawekować.
Kopciuszek dla dorosłych? Znaczy sie pornus? :-) :-)
Nie. To była zwykła bajka. Dosłownie. Bajka dla nastolatków i młodych dorosłych, bo chyba do tej grupy kierowano ten film.
No dobra, ale ziemniaki do tego zsiadłego mleka masz kupione?
Damian Ukeje gra i śpiewa – na ukulele? 😂
Mam. I masło do ziemniaków na okrasę.
Ukeje grał na gitarze.
Nie nadążam z tymi Twoimi koncertami 😁
Ukeje dobrze się zapowiadał w „Wojsach”, ale nawet nie wiem co swojego śpiewa.
Z jego własnych piosenek zapamiętałem tylko jeden tytuł, „Ja Ikar”
To raczej nie dla mnie
Piosenka niebrzydka.
Damian Ukeje w sumie też atrakcyjny.
Panu się nie przyjrzałam 😏
A warto :)
Tak, pamiętam aferę z kradzieżą i kamienie leżące pod zamkiem.
tego jeziora gdzie macie parkrun ? :D
Nie wiem, gdzie mamy parkun. Jeśli nad jeziorem, to tak, innego w Kętrzynie nie ma.
no popatrz to już znasz trasę :)
Nigdy nie lubiłem biegania na około jeziorka. W ogólniaku czasem tam zaliczaliśmy biegi na 1000 metrów.
można spacerować to nie są tylko biegi to jest wszelka aktywność. Bieg/spacer w kijkami/spacer bez kijków
Do spacerowania mam swoje trasy. Wokół jeziorka bym musiał pięć razy przejść żeby wyrobić swój limit.
ahh te wymówki … a mógłbyś poznać nowych ludzi :D
Nie, bym nie mógł.
Nowe osoby jestem gotowy poznawać jedynie na Forum i przez ten blog (tego bloga?).
Film „Red, White & Royal Blue” też mnie rozczarował, spodziewałem się czegoś lepszego widząc te wszystkie zapowiedzi… no ale bohaterowie ładni, więc zawsze coś na pocieszenie ;)
Tak, główna para aktorska to niewątpliwy atut tej produkcji. Obaj panowie zagrali bardzo naturalnie i wiarygodnie i sceny romantyczne, i te takie bardziej pikantne.
Czemu nie lubisz Negrala?
Do samego Nergala nic nie mam. Gość gra muzykę, w której niczego dla siebie nie znajduję.
„…Ale namawiali usilnie.
– Idź, koniecznie! – namawiali. – Idź koniecznie!…”
Ale kto namawiał?
Zacząłem oglądać „Red, White & Royal Blue” i wytrzymałem jedynie 40 min. Ładne buzie i całka, to jednak trochę za mało :)
To było pisane na/dla Forum, więc nie wszystko z tego tekstu trzeba brać dosłownie. Tam sobie pozwalam na trochę większe podkręcanie rzeczywistości i przerysowanie w ocenach.
Gdy wrzuciłem info*, że będzie w Kętrzynie koncert Damiana Ukeje i że to sobie raczej daruję, Walpurg mi napisał, żeby się nie zastanawiał i szedł.
___
* Żeby jeszcze zagmatwać – info było na Facebooku.