
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Przeważnie słonecznie, max. 19 °C.
Mama od ósmej i Barbara przez moment w okolicach czternastej (zostawia plecak i jeszcze wychodzi po zakupy do masarni, z których wraca tuż przed odjazdem autobusu; obie odprowadzam na przystanek). Rano wyjście na cmentarz i zakupy w Biedronce. Na obiad paprykowa, bo akurat była promocja na paprykę (50%) i filety z kurczaka (24%). W zamku odbieram wejściówkę na piątkowy (za dwa tygodnie) spektakl Letniej sceny zamkowej – zamiast zaplanowanego Norwida będzie „Lekarz na telefon” Borbáli Szabó, węgierska farsa na jednego aktora. Namawiałem też mamę, ale perspektywa zostania w mieście na cały weekend działa na nią zniechęcająco. Dzień Miłośników Książki uczciłem rezygnacją z zakupów (skompletowałem zamówienie… i skasowałem, zamiast zrealizować). Wieczór (wczesny) przesypiam.
Dzień dziewięćdziesiąty drugi (środa)
9 sierpnia 2023 Autor: Hebius
Napisane w Lepszy rydz niż nic, Z fotopuszki | Otagowane Barbara, Bazyli, Dzień Miłośników Książki, Frombork, Kustosz, mama, obiad, plany, pogoda, widokówka | 23 Komentarze
Komentarze 23
Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi
Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

-
Ostatnia siódemka
Najnowsze komentarze
-

Archiwum
- Follow Pokój z widokiem on WordPress.com


Rozdają wejściówki na dwa tygodnie przed imprezą? Znaczy nie spodziewają się, że ludzie będą się o nie zabijać… Żyje na tym świecie wiele, wiele lat, a nigdy kuźwa zupy paprykowej nie jadłem…
A kiedy powinni zacząć rozdawać? Dzień wcześniej?
Przy czytaniach „Teatru przy stoliku” sala biblioteczna jest chyba zawsze wypełniona po brzegi*, więc chyba akurat na ten rodzaj kultury jest w mieście spore zapotrzebowanie.
__________
* Wnioskuje po tym jednym razie, gdy byłem, bo nie lubię prosić, więc nigdy po darmowe wejściówki nie chodziłem.
Dopilnowałeś, żeby Barbara kupiła proszek?
😂
Jak na nic nie chodzę, tak na tę węgierską farsę chętnie bym poszła, może przyjadę zamiast mamy?
Śmiało. Jeśli przyjedziesz, a nie będzie już wejściówek, odstąpię ci swoją :D
Mama mówiła, że Barbara jakieś płyny miała do mycia podłóg („Płyny! Jakby nie można było Ludwika do wody dolać!”*) więc może proszek też wiozła.
_______
* Teraz sobie pomyślałem, że powinienem było odpowiedzieć w obronie (?) bratowej: „Jak się trzyma w mieszkaniu koty, które srają po kątach, to może Ludwik jest za słaby”.
Ja też nie jadłem paprykowej.
To może pora wreszcie ugotować? :) Zupa jest prosta w przyrządzeniu i smaczna. Chyba, że ktoś papryki nie lubi, to wtedy nie polecam.
Jest też inna opcja. Zgarnę po drodze Stanleya Marudę i wprosimy się do Ciebie na zupę paprykową. :))
PS. Paprykę bardzo lubię. W różnych postaciach.
Jadąc przez Szczebrzeszyn byś mocno nadłożył drogi :D
Warto. We dwóch byłoby raźniej. I jechać i wracać. :))
Dobrze, że Stanley nie podczytuje komentarzy, bo teraz to już by się całkiem wystraszył :D
Albo wręcz przeciwnie.
„(skompletowałem zamówienie… i skasowałem, zamiast zrealizować)”
Ja też kompletuje, kasuje, znowu kompletuje.
Ale zawsze realizuje 😉
Hebius ma silną wolę, w przeciwieństwie do Ciebie :-) Na kompletowaniu poprzestaje, czyli twardziel z niego :-)
Masz Stanleyu interesujący, ale też bardzo jednoznaczny dobór komplementów :D
A co do meritum – brak zakupów wynikał jedynie z mojego braku chęci. Człowieka, który nie jest głodny chwaliłbyś, że nie je? Albo takiego co nie pali, bo nigdy nie próbował i nie wpadł w nałóg, że nie zapalił papierosa?
Jeżeli w temacie książek
Przyznaje się
Nie mam silnej woli 😭
Przed chwilą pan nowe przyniósł 😂
I bardzo dobrze. Ciesz się takimi zakupami jak najdłużej i nie zapomnij się pochwalić nowymi nabytkami :)
Basieńka sobie zrobiła zakupy to już nie będzie obżerać teściowej ;)
To już się w sumie skończyło ze śmiercią ojca. A przynajmniej zostało bardzo mocno ograniczone. Mama zapowiedziała, że teraz będzie gotować obiady tylko dla siebie, więc przy niedzielnych spacerach chyba nawet do niej nie zachodzą.
braku asertywności widzę, że nie masz po matce.
BTW: wypociłam kolejny wpis
No w sumie to nie wiem. Od tych darmowych niedzielnych obiadków matka odcięła rodzinę dopiero po osiemnastu latach gotowania i narzekania. Barbara jest bardziej asertywna bo od samego początku uważała, ze w niedzielę należy jej się odpoczynek i żadnych obiadów w tym dniu chyba nigdy nie gotowała :D
lepiej późno niż wcale ucz się od mamy
Z wiekiem może też mi to przyjdzie całkiem naturalnie :)
Ile się jedzie z Kętrzyna na wieś? Zastanawiałem się jak ciężka może być ich wspólna podróż.
Ja teraz tylko audio- i e-booki. Kupiłem o tej szatańskiej siostrze, ale na razie i tak nie mam czasu na czytanie.
Obie miały torby z zakupami, więc raczej obok siebie nie siedziały. W tych busach, które u mnie kursują jest ciasno i bagaże się trzyma albo na kolanach, albo na wolnym siedzeniu obok.
Audio i e-booków nie kupuję, bo w moim przypadku to już całkowite wyrzucanie pieniędzy. Nawet tych co mam za darmo przeważnie nie słucham, ani nie czytam.