3°C. Pochmurnie. Deszczowo.
Po trzynastej chodzę do Mistrza Jana po chleb. Że miałem też kupić ziemniaki (myślałem o plackach na obiad) przypominam sobie dopiero po powrocie do domu. Nieciekawa pogoda nie zachęca do ponownego wyjścia z domu. „Może w sobotę zajrzę do zieleniaka” – postanawiam i biorę się za przesadzanie fikusa, bo coraz mocniej uwiera mnie obecność worka ziemi kompostowej w przedpokoju. Tym razem słucham internetowych porad jakiegoś speca od rośli doniczkowych i wytrzepuję, wykruszam całą starą ziemię z korzeni kwiatka. Zobaczymy, jak to się sprawdzi.
Wieczór jest senny, coś tam klikam w necie, nie wiadomo za bardzo co, czegoś słucham w radiu (PR2), ale gdybym miał powiedzieć czego, to też za bardzo już nie kojarzę. Na pewno ostatniego odcinka „Znachora” (wiedziałem, że scenę w sądzie dopisał Jerzy Hoffman ze scenarzystą ekranizacji z 1981 roku?) w interpretacji Mieczysława Czechowicza i „Wspólnego pokoju” czytanego przez Grzegorza Damięckiego, ale czego więcej pomiędzy 15:00 a 19:15? Jednym uchem wleciało, drugim wyleciało.
Po dwudziestej pierwszej wychodzę na zakupy do Biedronki. W sumie niczego nie potrzebuję, ale zimno i mży, więc normalny spacer byłby za daleki (i bez sensu), a mam chęć się przejść.
Posts Tagged ‘Zbigniew Uniłowski’
Dzień sto sześćdziesiąty czwarty (piątek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się słucha, tagged figowiec sprężysty, fikus, Grzegorz Damięcki, Książka do słuchania, Literacka sjesta, Mieczysław Czechowicz, plany, pogoda, PR2, Tadeusz Dołęga-Mostowicz, Wspólny pokój, zakupy, Zbigniew Uniłowski, Znachor on 20 października 2023| 24 Komentarze »
Dzień sto trzynasty (środa)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Reklama, Się czyta, Się ogląda, tagged Książka do słuchania, Maja, obiad, odsyłacz, pogoda, PR2, sąsiedzka pomoc, z przypisem, Zbigniew Uniłowski on 30 sierpnia 2023| 38 Komentarzy »
Ranek pochmurny, popołudnie wręcz ponure i wilgotne, z niezbyt intensywnym, ale dość długim deszczem. Temperatura w okolicach 20° C.
Przed śniadaniem podlewam fikusy i odkurzam w pokoju. Po obiedzie¹ chodzę do saloniku RUCH-u po nowy numer „Książek. Magazynu do czytania” i sierpniowe „Kino”.
Wieczorem Maja potrzebuje wyjść do apteki i dzwoni z pytaniem, czy posiedzę kwadrans z jej mamą. Akurat skończyłem drzemkę i słuchając odcinka „Wspólnego pokoju” zastanawiam leniwie, czy warto wstawać i brać się za kolację.
Sąsiadka wyrabia się w dziesięć minut. Kolejne dwadzieścia mija nam na rozmowie typowej dla osób zajmujących chorymi i niedołężnymi w trybie domowej opieki.
Za fatygę zarobiłem pomidora.
– Z działki Sławusia – zachęcała Maja. – Będziesz miał na kanapki.
– Jak z działki to wezmę. Jednego na spróbowanie.
Mógłbym trzy, ale nie jestem aż tak pazerny.
______
¹ Nie wiem. Albo przez noc leczo dojrzało i nabrało wreszcie właściwego smaku, albo zwyczajnie było za mało doprawione. Ostatnią porcję dosoliłem lekko w trakcie podgrzewania i zjadłem z apetytem.



