Nawet chciałem położyć się wcześniej, ale zanim z wszystkim skończyłem i mogłem wyłączyć komputer minęła pierwsza. A nim się umyłem, ogoliłem i zasnąłem, przeszła też i druga w nocy.
Budzę się o czwartej. O piątej budzi mnie babka. O szóstej dzwoni budzik, ale nie śpię już wtedy od dobrych pięciu minut.
Przed wyjściem z domu mam jeszcze czas na szybkie zakupy. Cukier się skończył, więc jestem zmuszony wyskoczyć do sklepu, skoro myślę o wypiciu kawy i zjedzeniu bułki.
7:10 Jestem już na dworcu i pełen optymizmu kupuje bilety w obie strony.
7:39 Pociąg do Olsztyna (91 km, TLK Rybak Białystok-Szczecin). Z Korsz (7:59) dzwonię się upewnić, że mama dojechała do Kętrzyna i znalazła na stole list z dyspozycjami od synowej. Resztę podróży spędzam na lekturze. Wziąłem na drogę drugi tom „Obcej”.
8:48 Olsztyn i 29 minut na przesiadkę. Planowałem kupić drożdżówkę, ale dworcowy sklepik z wypiekami jest zamknięty. Na stoisku z tanią książką mało brakuje, a by mnie skusił „Julian” Gore Vidala. W porę otrzeźwia mnie myśl „Może byś tak najpierw Stworzenie świata przeczytał! I przecież do EMPIK-u chcesz zajrzeć”.
9:17 Pociąg do Iławy (67 km, IC Kolberg Olsztyn-Kraków). Dochodzę do wniosku, że na pół godziny nie warto wyciągać książki z mojej wysłużonej torby. Przyglądam się przez okno mijanym okolicom i zastanawiam, co robią w Polsce ci wszyscy młodzi (18-20 lat) Ukraińcy, których spotykam na każdym kroku. Trzech wsiadało do pociągu w Kętrzynie, dwaj inni siedzą teraz za mną, na kolejnego, pytającego o drogę na dworzec, trafię w Iławie.
10:06 Iława wita mnie ładnym i zadbanym dworcem (niemiecki neogotyk).

Tym razem zwracam baczniejszą uwagę na otoczenie, więc zauważam, że po sąsiedzku z budynkiem dworca jest poczta. Zabrałem notes z adresami. „Przed wyjazdem będę mógł na spokojnie wypisać i wysłać kartki” – myślę.

Pomnik na skwerku przed dworcem. Na obelisku PRL-owski orzeł bez korony. „I nikt się tym jeszcze nie zainteresował?”

Bojownikom o polskość Warmii i Mazur w 25-lecie powrotu ziemi iławskiej do macierzy. Kolejarze węzła Iława.

Pomnik techniki. Przydałby się drobny remont temu parowozowi.
Do południa czasu jest sporo, kieruję się więc spacerkiem do centrum, rozglądając po w sumie niezbyt urokliwym mieście, zdominowanym przez budownictwo PRL-owskie i późniejsze. Coś tam pstrykam bez większego zaangażowania, bo dzień jest dość ponury. więc nie ma szans na dobre zdjęcia.
EMPIK udaje mi się przegapić, bo skręciłem w nieodpowiednią ulicę, ale zachodzę do księgarni celem zakupy choć kilku pocztówek. Przeglądanie kartek znów (miałem identyczne odczucia w Toruniu) kieruje moje myśli ku scence z „Dumy i uprzedzenia”:
– Patrzcie, kupiłam ten kapelusz! [powiedziała Lidia] Nie bardzo mi się podoba, ale pomyślałam, że ostatecznie można go kupić. […]
A kiedy siostry krzyknęły, że to obrzydlistwo, dodała zupełnie tym nieprzejęta:
– Och, w sklepie były jeszcze dwa czy trzy o wiele brzydsze.*
Wybieram sześć widokówek jednego wzoru, których ostatecznie i tak nie wysyłam, bo braknie mi sił i czasu (ale głównie sił), by je wypisać.
Pomnik Mikołaja Kopernika przed szkoła jego imienia.
Na budynku wisi czarna tablica z tekstem: „Pomnik wybudowany czynem społecznym przez mieszkańców Iławy z okazji nadania szkole imienia Mikołaja Kopernika i 25-lecia PRL. Maj 1969”.
To miasto chyba nadal czeka na gruntowna dekomunizację.
Ulica Niepodległości i cztery XVIII-wieczne rzeźby z pałacu w Kamieńcu Suskim: Jowisz, Junona, Meduza i Herkules. Tu, sądząc po maczudze i skórze lwa, ten ostatni.
Meduza.
Jowisz.
Junona.
Kinoteatr – zgrabny budynek i widać, że niedawno odnowiony.
Gotycki kościół pw. Przemienienia Pańskiego.
Wieża kościoła renesansowa.
Szczyt zachodni kościoła.
O jedenastej docieram nad Jeziorak. Trochę powiewa, ale w grubej, zimowej kurtce nie czuję chłodu. Zjadam obie bułki kupione w mijanym po drodze sklepie i wypijam pół butelki Coca-Coli.
Bulwar im Jana Pawła II nad Małym Jeziorakiem. Latem to pewnie dobre miejsce do spacerów.
Widok na Stare Miasto prawie jak w Kętrzynie.
Mały Jeziorak.
Most nad kanałem łączącym oba Jezioraki.
Jeziorak z widocznym w oddali po lewej portem.
Widok na most od strony Jezioraka.
Alejka prowadząca do portu.
Pomnik Stefana Żeromskiego, cały żelbetonowy kompleks (postać i dwie ażurowe tablice) ustawiony na skwerze, który wcześniej zajmował monument upamiętniający żołnierzy niemieckich poległych na frontach I wojny światowej.
Wiosną 1920 roku Żeromski agitował w Iławie wśród miejscowej ludności za przyłączeniem Warmii, Mazur i Powiśla do Polski.
Pomnik ufundowano na 1000-lecie państwa polskiego.
1864-1925 daty życia Żeromskiego
„Ziemia mazurska jest nasza z krociami ludu, który mówi polską mową, taką samą, jak w Płocku czy na Kurpiach” (Stefan Żeromski, Snobizm i postęp)
Widok od strony pomnika na Jeziorak.
I jeszcze rzut oka na pomnik od zaplecza.
Po krótkim postoju przy pomniku Żeromskiego ruszam w stronę portu.
Widok z Alei Żeglarzy na portowym falochronie.
Aleja Żeglarzy.
Trzy nowe tablice gotowe do odsłonięcia.
Pomost odbiegający od falochronu.
Jeziorak.
Niewielka plaża.
Budynki portowe. W tym z prawej na dole jest sala konferencyjna.
Na nabrzeżach nikogo nie widać, ale na parterze jednego z portowych budynków zauważam jakichś ruch i zgaduję, że będę mógł tam znaleźć osoby czekające na miłe towarzysko-kulturalne wydarzenie, jakim miało być odsłonięcie tablicy Zbigniewa Nienackiego w iławskiej Alei Żeglarzy. Wydarzenie miało być miłe i takie było, mimo drobnej gafy, jaka mi się przytrafiła przy poznawaniu obecnych w sali konferencyjnej użytkowników Forum Miłośników Pana Samochodzika.
Tablicę Zbigniewa Nienackiego odsłoniła jego synowa, Ewa Golec-Nowicka.
Z tego co podsłuchałem z tych Golców.
Tutaj już w trakcie dziękowania za docenienie zasług Nienackiego.
Na wydarzeniu była też obecna Alicja Janeczek. Obie panie planowały przed zmrokiem odwiedzić jeszce Jerzwałd i grób pisarza.
O trzynastej Nietajenko podrzuca mnie do centrum. Żegnam się z forumowym towarzystwem, które planuje jeszcze jakąś biesiadę i szybko gonię na dworzec. Wyrabiam się w dwadzieścia minut, ale tak mnie to męczy, że do przyjazdu pociągu mogę już tylko powoli snuć się po peronie.
13:44 Pociąg do Kętrzyna (158 km, TLK Mamry Wrocław-Białystok). Po odszukaniu swojego przedziału prawie od razu zapadam w drzemkę. Po piętnastej dzwoni mama by się upewnić, że wrócę na czas. Uspokajam, że już minąłem Olsztyn, pociąg nie ma opóźnienia, więc jeśli babka drzemie może zupełnie bez obaw zostawić ja samą i wracać na wieś.
16:15 Jestem w domu. Babka budzi się akurat w momencie, gdy kończę podgrzewać sobie obiad. Jeszcze nie jadła, więc połowę porcji muszę jej odstąpić.
17:00 W necie są już pierwsze relacje z uroczystości w Iławie. Jakiż ten IPN jest jednak czujny!
20:45 TVP2, „O mnie się nie martw” (9×10), później jeszcze chwila przy komputerze i taki śpik mnie dopada, że ledwo daję radę pościelić łóżko.
Podsumowując:
4 godziny i 45 minut w podróży koleją dla 3 godziny i 38 minut pobytu w Iławie, z których przynajmniej 80 minut poświęciłem dreptanie z i na dworzec.
Jestem nienormalny.














































