
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ W sobotę będzie trzecia, ostatnia z tegorocznych warszawskich Parad Równości. Czytając mały poradnik „Czego NIE robić na Paradzie”, nawet się ucieszyłem, że nie będzie mnie w stolicy na tej imprezie. U siebie na miejscu programowo unikam wydarzeń, na których organizatorzy i uczestnicy mają jakieś problemy z tym, że ktoś może zrobić im zdjęcie¹. Ostatni, siódmy punkt wzmiankowanego poradnika radzi: „Nie rób komuś zdjęć bez zgody tej osoby”. Nie robić na publicznej otwartej imprezie, gdzie główną atrakcją dla fotografa (nawet amatora takiego jak ja) jest maszerujący tęczowy tłum? Jak sobie organizatorzy wyobrażają takie pytanie o zgodę, bo ja w ogóle. Abstrahując już od faktu, że nie ma formalnego, prawnego wymogu uzyskiwania podobnych zgód. Rozumiem, że to jakieś oczekiwanie, wynikające z uwrażliwienia osób, które organizują Paradę i wrażliwości tych, które będą na Paradzie. Dla mnie, dla mojej niewrażliwości i niedostatków empatii, to już dużo za dużo.
__________
¹ Co wynika niewątpliwie z nieprzepracowania traumy po jarmarku świątecznym, o którym pisałem na blogu, więc kto nie czytał, a ciekawy, łatwo znajdzie i przeczyta.




