Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Patricia Highsmith’

Doczytałem tomik opowiadań Higsmith. Na szczęście to egzemplarz z biblioteki, a nie własny zakup. Już zdanie otwierające pierwszy tekst¹ powinno mnie zastanowić i powstrzymać przed zabieraniem książki z półki. Opowiadania są przede wszystkim absurdalne. Stwierdzenie zawarte na ostatniej stronie okładki, że autorka w sposób gorzki, acz niepozbawiony humoru ocenia w nich obie płcie, jest, delikatnie mówiąc, średnio prawdziwe. Z równym powodzeniem można by na książeczce z „Kaczką dziwaczką” napisać, że Brzechwa dał w niej wyraz swoim ornitologicznym zainteresowaniom i znakomitej znajomości domowego ptactwa.
Tytuł oryginału „Little Tales of Misogyny” pasuje bardzo dobrze do zawartości zbioru. O żadnej z siedemnastu bohaterek bym nie powiedział, że jest miła. Większości człowiek wręcz by wolał nie spotkać na swojej drodze, bo to persony z koszmaru mizogina.
„Siedemnaście miłych pań” to pewnie niezła pozycja, warta przeczytania. Niestety szukałem akurat czegoś innego, bliższego przygodom Agathy Raisin².

__________
¹ Młody mężczyzna poprosił ojca dziewczyny o jej rękę i otrzymał ją w pudełku – lewą rękę.
² Synonim literatury kryminalnej niskich lotów, słabo napisanej, czy przetłumaczonej, ale z ukrytym potencjałem.

Read Full Post »

22°C. Słońce pokazuje się dopiero po południu.
Po czternastej spotykam na mieście Kunegundę i proponuję, by do mnie dołączyła przy zakupach w Biedronce. Rozmawiamy na neutralne tematy, o bliskim końcu roku szkolnego głównie. Korzystając z 50% promocji, na obiad kupuję kalafiora. Dobrze, że jednego, bo przywykłem do miejscowych, z zieleniaka przy murach obronnych, takich bardziej wyrazistych w smaku. Ten z dużą ilością masła i przyrumienionej bułki tartej był nawet zjadliwy, ale pierwszy raz gotowałem kalafiora, który prawie w ogóle nie pachniał kalafiorem. Wieczór spędzam nad książką. Mógłbym już skończyć, ale zostawiłem sobie pięćdziesiąt stron na jutro.

Read Full Post »

22°C. Umiarkowanie słonecznie.
„Utalentowany pan Ripley” okazał się nadspodziewanie wciągający¹ i całkiem możliwe, że uwinę się z lekturą sporo przed sobotą.
Fasolka po bretońsku, wyciągnięta na obiad z zamrażarki, straciła od piątku na słoności, ale pikantności jej przybyło. Zaczynam podejrzewać, że mama przy którymś pobycie pomieszała mi przyprawy i mam chili w słoiczku opisanym jako papryka. Albo nawet sam to zrobiłem przy porządkach w szufladzie.
Wizyta w banku okazała się na szczęście zbędna, bo po południu faktura za net została wreszcie oznaczona jako opłacona. Przelew poszedł 28 maja i jeszcze nigdy nie był tak długo przekazywany/księgowany (?).

___________
¹ Po dwóch filmowych adaptacjach sama historia nie stanowi dla mnie jakiejś wielkiej niespodzianki.

Read Full Post »

Korzystając z faktu, że na półce z nowościami pojawił się komplet kryminałów Patricji (czy może jednak Patrycji?) Highsmith, wypożyczam „Utalentowanego pana Ripleya”. Może dzięki Tomowi przełamię czytelniczy zastój. Tym razem biorę tylko jedną książkę. Z trzech pożyczonych w zeszłym miesiącu nie doczytałem żadnej.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij