Tradycyjnie – jedno się poprawia, to dla równowagi zaczyna się pieprzyć w dwóch innych miejscach. Z nogą lepiej (a chyba nawet całkiem… no przynajmniej prawie dobrze, skoro babka bez oporu śpi na prawym boku), ale babka tak odcisnęła prawą pietę, że jeszcze chwila i zrobi się na niej rana (odleżyna). Jeden dzień nieuwagi i dupa.
Jubilatom świętującym urodziny można życzyć stu lat życia chyba jedynie z czystej złośliwości.
Posts Tagged ‘noga’
Dzień tysiąc czterysta trzynasty (sobota)
Posted in babka, Bez komentarza, tagged babka, bełkot, noga, odleżyny, starość nie radość on 27 stycznia 2018| 10 Komentarzy »
Dzień tysiąc czterysta dziesiąty (środa)
Posted in babka, Bez komentarza, Łatka, tagged babka, bełkot, niepokój, noga, przemęczenie, uroki starości on 24 stycznia 2018| 13 Komentarzy »
Jest bardzo źle.
Ewentualnie niepotrzebnie się martwię i jest zwyczajnie niedobrze.
Brak problemów z ciśnieniem, spokojna drzemka w dzień i w miarę dobry apetyt u babki świadczyłyby raczej na rzecz mojego przewrażliwienia.
Chyba, że się tylko łudzę i sam siebie uspokajam mało istotnymi sprawami.
A na dodatek nie pamiętam, od kiedy babkę tak boli prawa noga, że nie chce w ogóle jej wyprostować i trudno cokolwiek przy niej zrobić.
Dzisiaj rzecz zauważyłem, ale już noc z niedzieli na poniedziałek była ciężka. Mam zapisane to wiem, inaczej bym pewnie nie pamiętał. Tylko czy babka skarżyła się już wtedy na ból nogi? Tego niestety nie zanotowałem.
Poniedziałek
Posted in Import z Onetu, Przejrzane, poprawione, uzupełnione, Się ogląda, Się słucha, Z pamiętnika robola, tagged Bracia i siostry, budowa w NR, cytat, FoxLife, murowanie fundamentów, noga, pan K., pogoda on 23 sierpnia 2010| 4 Komentarze »
IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Z pamiętnika robola
Godz. 03:55. Pobudka. Za oknem ciemna noc. I zaczyna mżyć.
Godz. 04:25. Kawa wypita, kanapka zjedzona – mogę klapnąć na kanapie i zacząć czekanie na majstra.
Deszcz pada coraz mocniej.
Myślę o pierdołach.
I o znajomych.
I o „Zgodnie ze starym zwyczajem, według którego osoba wyżej postawiona w hierarchii społecznej pozdrawia pierwsza…” co w sumie można chyba zakwalifikować do myślenia o znajomych.
Godz. 04:55. Jest Pan K, maksymalnie zdegustowany dzisiejszą pogodą.
Godz. 05:06. Na budowie w NR.
Normalnie leje. Przez pół godziny nie wychodzimy z samochodu. Majster narzeka – na braki materiału, na nogę, która boli go coraz mocniej, na pogodę – ja staram się słuchać Trójki.
Godz. 06:10. Rozpogodziło się na tyle, że można ruszyć z murowaniem fundamentów i jednego z kominów.
Godz. 09:00. Śniadanie.
– Co z tą nogą się dzieje? – zastanawia się majster. – Może trzeba się wybrać do lekarza? Od czerwca to już powinno wszystko się unormować i przestać boleć, a dzisiaj w drugie kolano coś mi wlazło. Pogoda taka, czy co?
Godz. 15:15. Zjazd z budowy. Jestem padnięty i głowa zaczyna mnie boleć.
– Trzeba wziąć kasę za parter – mówi majster. – Bo nie wiadomo, czy nie będziemy musieli przerwać na razie budowy. Ledwo chodzę.
Irytujące.
Skoro już coś zacząłem, chciałbym to skończyć. I potrzebowałbym roboty przynajmniej do zimy, by mieć dobry pretekst dla weekendu w stolicy.
A majster mógł się już w czerwcu zreflektować i nie porywać na stawianie tego budynku.
Godz. 15:23. Obiad. Kąpiel.
Godz. 16:05. Komputer. Pinokio jest już w Polsce i nawet na GG się pojawił.
Godz. 18:10. FoxLife „Bracia i siostry” odc. 6 (sezon 4) – „Zen i wyznanie”.
Godz. 19:15. Znów komputer.
Godz. 22:00. (w planach) Łóżko.



