„Ledwo się człowiek chwilę nacieszył z celności porównania własnego bloga do »Mody na sukces« – myślę ponuro, tarkując ziemniaki na placki – a zaraz go gaszą i ściągają na ziemię. Tfu! Wręcz wdeptują w ziemię szyderstwem, że jeśli już chcę szukać porównań, to tylko z przaśnym »Klanem«. I czym ja sobie…”
Po obiedzie wychodzę na spacer. Przy niedzieli wybieram trasę ciut nietypową, na dwie godziny, jak się okazało, niespiesznego dreptania i fotografowania okolicy.
Przez Ogrodową (w remoncie) docieram na skraj miasta. Później idę wokół ogrodów działkowych i terenów po cukrowni, gdzie Orlen ma teraz stawiać największą w Polsce tłocznię rzepaku, mającą (zapewne) podniesie Kętrzyn z zapaści. Dochodzę do stacji kolejowej i ulicą Dworcową wracam do domu, bo już się zbliża dziewiętnasta i zmrok zapada.
A skoro już jestem (byłem) w okolicach stacji zaglądam na dworzec, sprawdzić zasoby tamtejszego regału do bookcrossingu. I przeżywam kolejne rozczarowanie tej niedzieli, bo na prawie pustych półkach widzę tak przebrany chłam¹, że już atrakcyjniejsze rzeczy zdarzało mi się znajdywać w kontenerze z makulaturą².
Wracając zaś do „Mody na sukces”. Przez długi czas to był ważny serial w życiu babki. Losy Forresterów śledziła od pierwszych odcinków, przez kilka lat znosząc wrogie komentarze dziadka, który zasadniczo tv nie oglądał (wolał radio), ale leżąc na tapczanie, coś tam zawsze zobaczył i orientował się z grubsza w zawiłościach fabuły, więc pojawienie się Brook na ekranie kwitował przeważnie jakimś „I jest ta bladź!”. Z biegiem czasu koleżanki babki przerzuciły się na inne seriale, telenowele brazylijskie, wenezuelskie, peruwiańskie. Babka była wierna „Modzie na sukces”, czemu sprzyjał fakt, że cały czas korzystała ze starego czarno-białego telewizor i anteny, z której odbierała jedynie TVP1 i TVP2. Nowy telewizor, już kolorowy, pojawił się w domu dopiero po śmierci dziadka (1999), jakoś mniej więcej w tym samym czasie, gdy w bloku zrezygnowano z anteny zbiorczej na rzecz kablówki. Babka wybrała model³, który chwalili sobie sąsiedzi i dobrze wybrała, bo wiekowy Sony nadal się sprawuje całkiem dobrze. Dostęp do latynoamerykańskich telenowel emitowanych przez Polsat i TVN nie zachwiał babcinym przywiązaniem do Forresterów. Dopiero gdy Jackie wzięła sobie kochanka młodszego od syna⁴, babka stwierdziła, że ma dość (2013). Ale może to nie oburzenie nieobyczajnym zachowanie, tylko starość i zużycie organizmu już zaczynało dawać o sobie znać? Jakoś w rok po rozstaniu z Foresterami zawał ją dopadł. A niedługo później połamała się i już się z tego nie podniosła, a TVP zrezygnowała z emisji serialu (9 grudnia 2014).
Porządkując w maju papiery, znalazłem wycinki z „Super Expressu” (2003) z wywiadem z Katherine Kelly Lang.
U nas się tej gazety nie kupowało (z kablówką pojawiło się „To & Owo”, później – gdy do gazet zaczęto dołączać DVD – przeszliśmy na piątkowy „Dziennik” i „Wyborczą”), więc zgaduję, że babka przywiozła je ze Szczytna, dla siebie, albo do poczytania sąsiadkom.
______
¹ W moim odczuciu. Stare podręczniki walczyły o dominację nad religijnymi broszurami, a okraszało wszystko kilka numerów „National Geographic”.
² Muszę pamiętać, by przed snem wybrać się na śmietnik, bo wśród kartonów mignął mi dzisiaj jakiś duży, kolorowy blok.
³ Sama kupowała? Kiedyś będę musiał poszukać terminarza na 1999 rok i sprawdzić, czy coś w nim jest na ten temat. Teraz piszę, jak sytuację zapamiętałem.
⁴ Lesley-Anne Down – rocznik 1954, Brandon Beemer – 1980.




