Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Magdalena Łoś’

22°C. Pochmurnie.
Wieczorem oglądam „Jasona Bourne’a” (USA 2016), chyba pierwszy raz, bo w ogóle tej części nie kojarzę. A później mam wyczekiwany koncert BBC Proms i Orlińskiego w Royal Albert Hall. Normalnie słuchałbym i może komentował na forum na gorąco. Niestety mój wiekowy komputer jest już zbyt słaby, by udźwignąć odbiór radia i jakieś najskromniejsze nawet netowanie. Chciałem koncert nagrać, więc tylko słucham i nie korzystam w żaden inny sposób z komputera.
Nie powiem, jest przyjemnie, ale z lekkim… hmmm… niedosytem? Czy może bardziej precyzyjnie – z lekkim zawodem. Najpierw przez jakiś kwadrans Dwójka (PR2) nie może połączyć się z Londynem, przez co słuchacze skuszeni rozmową z JJO¹, stracili początek koncertu, najmniej dwa pierwsze utwory. A na koniec BBC Radio 3 postanowiło twardo trzymać się programowej ramówki i przerwało brutalnie transmisję po dwóch bisach. Możliwe, że więcej nie było. Choć sądząc z entuzjastycznej reakcji publiczności Orliński zaśpiewał pewnie coś jeszcze. Łosiówna opowiadała w przedłużającym się wstępie przed koncertem, że przy okazji występów z programem Beyond JJO potrafi bisować nawet sześciokrotnie.
______
¹ Sam koncert miał się zacząć o 23:15, ale w PR2 na 23:00 Magdalena Łoś zapowiedziała rozmowę z Orlińskim.

Gdyby ktoś miał chęć posłuchać na stronie BBC Radio 3 jest dostępne nagranie koncertu
Prom 7: Late Night Italian with Jakub Józef Orliński
Released On: 23 Jul 2024. Available for 82 days.

Read Full Post »

Światowej sławy kontratenor Jakub Józef Orliński, który właśnie wydał nową płytę zatytułowaną „Beyond” spotkał się z Magdaleną Łoś w audycji Cafe „Muza” w radiowej Dwójce!

Rankiem słucham, wieczorem oglądam, co i Wam polecam.

Read Full Post »

Od rana słonecznie, ale dość chłodno. Temperatura nie przekracza dwudziestu stopni. Wychodząc po czternastej z domu, nakładam sztruksową koszulę i nie czuję, by było mi w niej za ciepło. Spacer zaczynam od wizyty na cmentarzu i zapalenia znicza dziadkowi w dwudziestą czwartą rocznicę śmierci. Normalnie dostałby też chryzantemy, ale pelargonie nadał ładnie kwitną, a chryzantem w sprzedaży jeszcze nie ma. Zresztą rok nie jest normalny i mama przypomniała sobie o rocznicy dopiero dzisiaj. Trochę się szwendam między grobami, ale niezbyt długo. Zaplanowałem wypad na Górkę Poznańską, a to kawał drogi, aż na koniec miasta. W Stadzie Ogierów słychać, że coś się dzieje¹, ale widzę z daleka, że to nic na koniach zimnokrwistych, więc nie zachodzę nawet na chwilę. Nad jeziorkiem ruch umiarkowany, kilka krzyżówek pasących się na brzegu, jeden łabędź. Przy okazji zbierania kasztanów (pojęcia nie mam, po co mi one) zwracam baczniejszą uwagę na siłownię (pod chmurką) dla seniorów na skraju parku. Żadne z urządzeń do ćwiczeń nie nadaje się do użytku. Z każdego wymontowano jedynie newralgiczne części², więc to raczej nie zwykły wandalizm, tylko świadome działanie, pojęcia nie mam z jakiego powodu. Do lasu na Górce Poznańskiej docieram w okolicach szesnastej, trochę chodzę, trochę fotografuję (chmurki już nieciekawe, więc nie mam motywacji), trochę wysiaduję na mijanych ławkach. Cztery godziny mi zeszły na takim niespiesznym łażeniu³. Dochodzę aż do mostu kolejowego na Gubrze, a później wracam do miasta wzdłuż torów. Chyba to ostatnie (wędrówka w sandałach po torowisku i tłuczniu kolejowym) zmęczyło mnie najbardziej.

________
¹ Zawody Towarzyskie w skokach przez przeszkody były. Sprawdziłem teraz w necie.
² Po jednej. Ze stacjonarnego roweru pedały. Przykładowo.
³ Tzn. w sumie miałem cztery godziny spacerowania. Do domu wróciłem jeszcze przed zmrokiem, na końcówkę audycji Łosiowej i arie Scholla. I zdążyłem z mamą pogadać, obiad sobie ugotować, zjeść, trochę poczytać i zalec przed komputerem, gdy pod blok ściągnęło towarzystwo od rowerowych wycieczek (drzwi balkonowe miałem otwarte i słyszałem głosy Marka i Ewy).

Read Full Post »

Wieczór z Jakubem Józefem Orlińskim.
Najpierw mam na Dwójce (PR2) koncert, który dał dwa lata temu w Krakowie z Capellą Cracoviensis. Ha! Koncert! Koncert był jedynie w zapowiedziach, a pani Łosiowa zaprezentowała wybrane fragmenty. Fakt, poleciały na antenie same najlepsze kawałki, ale i tak poczułem silne rozczarowanie. Jakby mnie ktoś zaprosił na kawę i ciasto, a gdy przyszedłem, poczęstował samymi wydłubanymi z tego ciasta rodzynkami.
– Bo wiesz – by wyjaśnił, podsuwając pod nos miseczkę z poczęstunkiem – mam jeszcze kawał wyśmienitego, pieczonego schabu. A gdybyś się objadł ciastem, już by ci mogło miejsca zabraknąć na mięso.
Jednym słowem lipa.
Po „koncercie” oglądam na Arte dokument o Orlińskim. Zmotywował mnie fakt, że za chwilę „Music for a While” zniknie z darmowego streamingu stacji. I to już było całkiem przyjemne, choć nie dowiedziałem się o śpiewaku niczego, czego bym już wcześniej nie usłyszał, czy nie przeczytał. Ale zaprezentował się Orliński bardzo sympatycznie i miło było popatrzeć i posłuchać, o czym ma do powiedzenia.
Ze spacerem wyrobiłem się do północy.

Read Full Post »

Nadal osłabiony po niedzieli łatwo dałem się wziąć na pokuszenie Hawrylukowi i Łosiowej (Łosiównie?). Na szczęście „Rokoko” Cencicia ma premierę dopiero z końcem lutego, więc bezpiecznie opuściłem stronę Amazona i ograniczyłem do spokojnych zakupów w Merlinie.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij