Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Od rana pochmurno, deszczowo – przynajmniej jeśli idzie o pogodę – nieciekawie.
O jedenastej listonoszka przeszkadza mi w ścieleniu łózka.
– Mam polecony – mówi przez domofon.
Zdziwiłem się. A jeszcze bardziej widząc wielką kopertę, którą przyniosła mi kobieta.
– A cóż to za niespodzianka… – mruczę, podpisując pokwitowanie odbioru.
Z niecierpliwością rozerwałem opakowanie i wysypałem zawartość – kolejne koperty i miękką (później się okazało, że z płócienną torbą na zakupy), niewielką paczuszkę – a później spojrzałem na adres nadawcy:
Matylda.
Całkowite zaskoczenie.
Byłem przekonany, że już się do reszty znudziła moją osoba, a tu proszę.
Największą frajdę sprawił mi oczywiście dołączony do przesyłki list przewodni. Papierowa epistoła w czasach, w których przestaje się pisywać nawet maile i SMS-y, to prawdziwa rzadkość.
Po obiedzie chodzę po recepty dla babki do przychodni. I do zegarmistrza odebrać naprawione zegarki. Wracam w całkowicie przemoczonych butach – już i w lewym zrobiła się dziura w podeszwie. Teraz to koniecznie muszę pomyśleć o kupnie nowych. Pogoda niestety nastała taka, że nie ma co liczyć na rychłą możliwość nałożenia sandałów.
Posts Tagged ‘list’
Dzień tysiąc sto trzydziesty dziewiąty (piątek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Z fotopuszki, Łatka, tagged Bazyli, buty, kalendarz, kartki świąteczne, list, listonoszka, Matylda, pogoda, Wielkanoc, zegarmistrz, życzenia urodzinowe on 28 kwietnia 2017| 10 Komentarzy »
Kącik życzeń, czyli Zadra. Pismo feministyczne
Posted in Import z Onetu, Przejrzane, poprawione, uzupełnione, Się czyta, tagged EEK, korekta (a), Krzytom, list, notatki, pogoda, prezent, przesyłka, R/ZT, Walpurg, Zadra on 3 lutego 2005| 15 Komentarzy »
IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Notatki z brulionu (str. 165)
Dzień był paskudny, ponury (i nie mam tu na myśl zaokiennej aury), taki w ogóle do dupy. Jedyny jaśniejszy akcent – w skrzynce znalazłem adresowaną do siebie przesyłkę. Już na sam widok tej szarej (beżowo-jajecznicowej?), dużej koperty zrobiło mi się jakoś weselej. Od razu wiedziałem, że to obiecany przez Krzytoma autorski numer Zadry.
Nie spieszyłem się z rozpakowywaniem zawartości (radość z oczekiwania). Zrobiłem zakupy, poczekałem aż w chacie zrobi się ciszej, usiadłem przy biurku i…
…koperta zaadresowana w interesujący sposób. Po raz pierwszy spotkałem się z pisaniem kodu pocztowego nad nazwą miejscowości. Przesyłka priorytetowa. Miło, ale nie było trzeba – dodatkowy wydatek – aż mi teraz lekko głupio (bo dopominałem się w mailu: „Gdzie obiecana ZADRA, gdzie obiecana ZADRA, gdzie…”)…
W środku kartka, krótki list-dedykacja (słyszysz/czytasz Walpurg? Dlaczego w przesyłce od Ciebie nie znalazłem żadnego miłego, skreślonego własnoręcznie liściku?) – przyglądałem się przez chwilę charakterowi pisma Krzytoma. Te zawijasy przy „j” i „y” są całkiem interesujące.
Już pobieżne przejrzenie numeru ZADRY napełniło mnie pewnym optymizmem. Artykuły wydały się interesujące i napisane w przystępny – nawet dla mnie) sposób.
Lekturę zacząłem oczywiście od tekstu nadawcy (zaczynam pojmować skąd określenie – prasoholik). Potem była recenzja Kinga Dunin (pamiętam, że o dziennikach Sandora Maraia mówiła w „Dobrych książkach”) i rzecz o serialu „M jak miłość” (próbowałem oglądać, gdy pojawił się tam wątek gejowski, ale nie dałem rady. Już wolę „Modę na sukces”).
sobota, 2005.01.22

-
Ostatnia siódemka
Najnowsze komentarze
-

Archiwum
- Follow Pokój z widokiem on WordPress.com

