Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘list’

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Od rana pochmurno, deszczowo – przynajmniej jeśli idzie o pogodę – nieciekawie.
O jedenastej listonoszka przeszkadza mi w ścieleniu łózka.
– Mam polecony – mówi przez domofon.
Zdziwiłem się. A jeszcze bardziej widząc wielką kopertę, którą przyniosła mi kobieta.
– A cóż to za niespodzianka… – mruczę, podpisując pokwitowanie odbioru.
Z niecierpliwością rozerwałem opakowanie i wysypałem zawartość – kolejne koperty i miękką (później się okazało, że z płócienną torbą na zakupy), niewielką paczuszkę – a później spojrzałem na adres nadawcy:
Matylda.
Całkowite zaskoczenie.
Byłem przekonany, że już się do reszty znudziła moją osoba, a tu proszę.
Największą frajdę sprawił mi oczywiście dołączony do przesyłki list przewodni. Papierowa epistoła w czasach, w których przestaje się pisywać nawet maile i SMS-y, to prawdziwa rzadkość.
Po obiedzie chodzę po recepty dla babki do przychodni. I do zegarmistrza odebrać naprawione zegarki. Wracam w całkowicie przemoczonych butach – już i w lewym zrobiła się dziura w podeszwie. Teraz to koniecznie muszę pomyśleć o kupnie nowych. Pogoda niestety nastała taka, że nie ma co liczyć na rychłą możliwość nałożenia sandałów.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Notatki z brulionu (str. 165)

Dzień był paskudny, ponury (i nie mam tu na myśl zaokiennej aury), taki w ogóle do dupy. Jedyny jaśniejszy akcent – w skrzynce znalazłem adresowaną do siebie przesyłkę. Już na sam widok tej szarej (beżowo-jajecznicowej?), dużej koperty zrobiło mi się jakoś weselej. Od razu wiedziałem, że to obiecany przez Krzytoma autorski numer Zadry.
Nie spieszyłem się z rozpakowywaniem zawartości (radość z oczekiwania). Zrobiłem zakupy, poczekałem aż w chacie zrobi się ciszej, usiadłem przy biurku i…

…koperta zaadresowana w interesujący sposób. Po raz pierwszy spotkałem się z pisaniem kodu pocztowego nad nazwą miejscowości. Przesyłka priorytetowa. Miło, ale nie było trzeba – dodatkowy wydatek – aż mi teraz lekko głupio (bo dopominałem się w mailu: „Gdzie obiecana ZADRA, gdzie obiecana ZADRA, gdzie…”)…

W środku kartka, krótki list-dedykacja (słyszysz/czytasz Walpurg? Dlaczego w przesyłce od Ciebie nie znalazłem żadnego miłego, skreślonego własnoręcznie liściku?) – przyglądałem się przez chwilę charakterowi pisma Krzytoma. Te zawijasy przy „j” i „y” są całkiem interesujące.
Już pobieżne przejrzenie numeru ZADRY napełniło mnie pewnym optymizmem. Artykuły wydały się interesujące i napisane w przystępny – nawet dla mnie) sposób.
Lekturę zacząłem oczywiście od tekstu nadawcy (zaczynam pojmować skąd określenie – prasoholik). Potem była recenzja Kinga Dunin (pamiętam, że o dziennikach Sandora Maraia mówiła w „Dobrych książkach”) i rzecz o serialu „M jak miłość” (próbowałem oglądać, gdy pojawił się tam wątek gejowski, ale nie dałem rady. Już wolę „Modę na sukces”).

sobota, 2005.01.22

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij