Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘klimat’

Popołudnie ponurawe, deszczowe, leniwe. Po szesnastej wyłączam radio, zirytowany wpuszczeniem na antenę Dwójki (PR2) jakichś fanatyczek, walczących o ochronę klimatu za pomocą zupy wylewanej na dzieła sztuki. Przed siedemnastą wychodzę do muzeum, wysłuchać kolejnego wykładu Akademii 2024, tym razem o stosunku protestantów do sztuki sakralnej. Obiad jem po powrocie z zamku, usmażone na szybkiego frytki. Wkurz na radio nadal mnie trzyma (nie powinno się udostępniać anteny fanatykom!), przez co zapominam o odcinku powieści Szczygielskiego. Za to doczytuję wreszcie bildungsroman Zannoniego („Moje głupie pomysły”). O 21:35 włączam telewizor na drugi odcinek tęczowego TVN-owskiego show.
Bez uroku nowości, intensyfikacji doznań wynikającej z samego faktu pierwszego zetknięcia, „Czas na Show. Drag Me Out” ani bawi, ani irytuje. Oglądam odcinek bez większego zainteresowania i nie mam najmniejszych chęci, by dzielić się wrażeniami z tego oglądania, bo wrażenia są równie silne, jak zainteresowanie.
Publiczność bez większego wysiłku ignoruję, ledwo rejestruję jej obecność i „entuzjastyczne” reakcje. Jurorzy, wiarygodni i autentyczni niczym PRL-owski bukiet sztucznych kwiatów z najordynarniejszego plastiku, już prawie mnie nie irytują. Ot grają, słabiutko grają i to wszystko. Jedną prowadzącą, Mery Spolsky, mam jeszcze momentami chęć kopnąć w dupę, ale trzeci odcinek, o ile się w ogóle zdecyduję na obejrzenie trzeciego odcinka, pewnie i na jej zmanierowanie mnie uodporni. Do drugiej trójki uczestników i drag queen nie mam praktycznie zastrzeżeń. Dziadek-Przedsiębiorca dał radę. Tomasz Karolak jak to Karolak, kto lubi (ja w sumie lubię) i ten jego występ obejrzy z przyjemnością. Młody Ładny jako DQ byłby lepszy bez pszennego wąsa. Nie poświecił – trochę szkoda. Ogólnie – to nie moja rozrywka.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij