Coraz zimniej. W dzień temperatura nie przekracza -11°C, w nocy ma spaść przynajmniej do -18°C (RealFeel® -23°). Ciśnienie utknęło na ↔ 1032 hPa. U mnie centralne daje radę, mama się cieszy, że jej jeszcze nic w bloku nie zamarzło. Dla równowagi w świecie gorąco, aż się ciężko oderwać od czytania o kolejnych pomysłach Donalda Trumpa. Listu do premiera Norwegii chyba długo nic nie przebije. Dłubię trochę na Forum przy nowym temacie¹, lekko ryzykownym, bo w klimatach z młodości Gejowa. Na szczęście pruderia jeszcze do końca nie stłamsiła towarzystwa i spotykam się z przyjaznym odzewem. O wizycie Kunegundy i Barbary nie ma nawet co wspominać – panie wpadły na moment po rzeczy i się zwinęły bez przekraczania granicy przedpokoju. Na obiad gotuję ryż do prażonych jabłek. Wieczorem skuszony młodzieńczą urodą Josha Duhamela w roli atrakcyjnego strażaka oglądam dramat kryminalny „Ogień zwalczaj ogniem” (Fire with Fire, 2012), mało ambitny i dość schematyczny, ale całkiem wciągający i chyba nawet z elementami oryginalności. W nocnych planach mam jeszcze pierwszy odcinek „Rycerza Siedmiu Królestw”, nowego serialu z uniwersum „Gry o tron”. Widziałem początek, który wydał mi się całkiem zachęcający. Tzn. Peter Claffey jako Dunk (tytułowy rycerz) wydał mi się zachęcający, scena defekacji pod drzewem niekoniecznie³.
_______
¹ „Ence-pęce, w której ręce? albo Nasz piss powszedni”. Może się Baltazarze skusisz i weźmiesz udział w ankiecie?
² Za mało oglądałem kina gatunkowego, by to tak do końca i rzetelnie ocenić.
³ Chociaż sam tyłek Claffeya, wysportowanego Irlandczyka, który grał w rugby, może być niezły.



