W dzień (11:10-15:15) mama zajmuje się babką (chodzi głównie o dotrzymanie towarzystwa) i gotowaniem obiadu (wyśmienity krupnik). Mogę więc zupełnie spokojnie wyskoczyć na dłużej do miasta. Zaczynam od wizyty u fryzjera (kwadrans obserwowania w lustrze własnego dyniowatego oblicza z podwójnym podbródkiem. Okropieństwo!). Później sprawdzam ceny piecyków gazowych i możliwość wykonania dodatkowych robót przy okazji wymiany podgrzewacza do wody. Na koniec zachodzę do antykwariatu i przeglądając wyłożone na półkach tomy (jeszcze niezbyt wiele ich) wdaję w pogawędkę z właścicielką. Kobieta (dziewczyna) jest tak pełna optymizmu i wiary w swój biznes, że nie potrafię (nie chcę) wyjść bez kupna choć jednej książki.
Mimo, że brak okularów utrudnia mi lekko zadanie wyboru tytułu. Początkowo planuję wziąć „Żmiję” Sapkowskiego, ale 12 złotych za szmatławe wydanie superNOWEJ to cena zdecydowanie wygórowana. Kusi przedwojenny tom „Życia pszczół Maeterlincka”, ale rozsądek podpowiada, że raczej nigdy tego nie przeczytam. Ostatecznie decyduję się na „Chłopaka z Birmy”. Autora nie znam, o tytule nic nie słyszałem, ale wydawnictwo (Rebis) jest zacne, a tematyka (walki 1944 roku w Birmie) na tyle ciekawa, bym się skusił do lektury.
Posts Tagged ‘hydraulik’
Wielki Czwartek
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się czyta, Z fotopuszki, Łatka, tagged antykwariat, Bazyli, Biyi Bandele, Chłopak z Birmy, Frazo, fryzjer, hydraulik, kartki świąteczne, mama, Matylda, piecyk gazowy, superNOWA, Wielkanoc, zdjęcia on 24 marca 2016| 2 Komentarze »
Załatwione pozytywnie (miejmy nadzieję)
Posted in Import z Onetu, tagged EEK, gaz, hydraulik, instalacja gazowa, Irena MB, korekta (a), R/ZT on 16 lipca 2008| 19 Komentarzy »
IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Problemy z gazem podziałały na mnie mobilizująco. Po obiedzie wybrałem się wreszcie do marketu budowlanego. Miałem zrobić tylko rekonesans, zorientować się w cenach, w materiałowej ofercie. Ale jak już poszedłem, to i od razu kupiłem płytki (4 m², w kolorze szwedzki orzech) na balkon oraz przyrząd do cięcia glazury. A teraz jestem wykończony. Nie przypuszczałem, że przyniesienie ze sklepu trzech paczek terakoty okaże się takie forsowne. Sklep blisko, paczki – wydawałoby się – umiarkowanie ciężkie, a ja ledwo żyję. Starość nie radość.
+
Co do gazu – wieczorem był u nas hydraulik polecony przez Irenę MB. Wczoraj, gdy próbowałem się z nim umówić, obiecał niezobowiązująco, że może znajdzie dla nas czas po niedzieli (miał przedzwonić i się umówić konkretnie), bo na razie ma nadmiar dodatkowych zlecenia na „po pracy”. A dzisiaj zrobił nam niespodziankę i wpadł niezapowiedziany w porze kolacji.
Przez godzinę uwinął się wymianą zaworu w kuchni i ze sprawdzeniem podłączenia piecyka w łazience. Wszystko porozkręcał, uszczelnił, posprawdzał. Przy następnej kontroli nie powinno już być żadnych problemów.



